Oficjalna strona Fundacji Emanio Arcus. Poprawa bezpieczeństwa poprzez informację, edukację i profilaktykę
Awaryjny rozruch auta

Awaryjny rozruch auta – na popych czy na pożyczkę?

Zimą, awaryjny rozruch auta często okazuje się jedyną możliwością uruchomienia silnika

W zimowych warunkach, akumulator nie ma łatwego życia. Ujemne temperatury znacząco ograniczają jego sprawność, a dłuższa bezczynność może doprowadzić do jego rozładowania. Dotyczy to zwłaszcza “baterii”, które najlepsze lata mają już za sobą. Kierowca wsiada o poranku do samochodu, przekręca kluczyk, rozrusznik “zajęczy”, a silnik nie odpala – takie sytuacje zdarzają się nader często. W takim przypadku, konieczny okazuje się awaryjny rozruch auta, ale jak to zrobić, żeby sobie nie zaszkodzić?

Najczęściej stosowane są dwie metody – na popych i na pożyczkę. W obu przypadkach sprawa jest prosta – w pierwszym odpalamy samochód siłą rozpędu, w drugim – podłączamy się do drugiego auta ze sprawnym akumulatorem i alternatorem, Żadna nie jest w stu procentach bezpieczna, ale jedna może zaszkodzić bardziej niż druga.

Awaryjny rozruch samochodu – na pych? To kiepski pomysł!

Awaryjny rozruch auta

Awaryjny rozruch auta – na popych

Obecnie, praktycznie każdy akumulator jest dostępny od ręki. Kiedyś wyglądało to nieco inaczej. Kierowcy “starej daty” przyzwyczaili się, że w przypadku problemów z prądem, metoda na pych jest najlepsza, bo najłatwiej dostępna. Patrząc przez pryzmat współczesnej motoryzacji, takie działanie jest ewidentnym błędem. Dlaczego?

Należy zdać sobie sprawę z tego, że mocne szarpnięcie (a z takim mamy do czynienia, odpalając na pych) może przestawić układ rozrządu o kilka ząbków lub doprowadzić do jego zerwania. Oznacza to, że w tzw. silnikach kolizyjnych, tłoki mogą spotkać się z zaworami, a wówczas kierowcę czeka remont głowicy. Koszt? Nawet kilka tysięcy złotych.

W lepszej sytuacji są właściciele aut z silnikiem bezkolizyjnym. Przez producentów, takie rozwiązania są jednak coraz rzadziej stosowane. Ochoczo jest natomiast stosowany paskowy napęd rozrządu, więc w przypadku odpalania na popych, nietrudno o nieszczęście.

Ryzyko zerwania lub przestawienia rozrządu nie jest jedyną awarią, która potencjalnie może wystąpić przy odpalaniu na popych. Jest bardzo prawdopodobne, że w takim przypadku, część paliwa nie ulegnie zapłonowi w cylindrach. Co się z nim stanie? Trafi do katalizatora, a tam, pod wpływem temperatury, stopniowo będzie się wypalało. W ten sposób, bardzo łatwo można doprowadzić do uszkodzenia kosztownego elementu układu wydechowego.

W starszych samochodach, kierowcy radzili sobie z tym problemem przy pomocy szlifierki kątowej i spawarki.I kiedyś i dziś takie działanie było niezgodne z prawem i w przypadku wpadki, diagnosta nie podbił przeglądu. Najczęściej jednak przechodziło. Teraz, wycięcie katalizatora nie jest już takie proste, a to ze względu na sondę, która na bieżąco monitoruje sprawność urządzenia. Oczywiście, da się to obejść, należy jednak pamiętać, że podbicie dowodu “po znajomości” jest coraz trudniejsze. Poza tym, w czasach, kiedy podejmowana jest walka o czyste powietrze, po prostu nie wypada.

Awaryjny rozruch auta – więc może na pożyczkę?

Awaryjny rozruch auta

Awaryjny rozruch auta – na pożyczkę

Zdecydowanie lepszym pomysłem jest uruchomienie auta za pomocą kabli rozruchowych. Żeby było względnie bezpiecznie, należy jednak pamiętać o kilku zasadach. Po pierwsze, przewody.

Im grubsze, tym lepiej, zwłaszcza w przypadku diesla. Warto skupiać się wyłącznie na wysokiej klasy produktach, na stacjach benzynowych częściej można spotkać “chińszczyznę”, w której więcej jest izolacji niż miedzi.

Po drugie, kolejność podłączenia. Nie można pomylić plusa z minusem, to oczywiste, ale warto o tym przypomnieć. Najpierw podłączamy przewód plusowy, w pierwszej kolejności do akumulatora dawcy. Przewód minusowy podłączamy do dawcy, później do masy biorcy. Teoretycznie, należy to robić na wyłączonym silniku, jednak jeżeli cele niesprawnego akumulatora mają zwarcie, sprawna “bateria” rozładuje się w mgnieniu oka. Rzecz jasna, samochody nie mogą stykać się podczas rozruchu.

Ważne jest, żeby przewód minusowy był podpinany do masy biorcy, nie bezpośrednio do bieguna ujemnego. Ogranicza to ryzyko iskrzenia. W warunkach ładowania, z baterii ulatnia się wodór, który w połączeniu z powietrzem zyskuje właściwości wybuchowe. Przypadki zapłonu i eksplozji zdarzają się sporadycznie, ale lepiej zachować ostrożność. Odpięcie kabli powinno przebiegać w odwrotnej kolejności niż podłączenie.