Oficjalna strona Fundacji Emanio Arcus. Poprawa bezpieczeństwa poprzez informację, edukację i profilaktykę

Bugatti EB 112 – czterodrzwiowa perfekcja

Chyba żaden samochód nie wyprzedził swojej epoki w stopniu, w jakim zrobiło to Bugatti EB 112. Wielka szkoda, że wspaniała sportowa limuzyna, nigdy nie doczekała się produkcji

Obecnie, w segmencie F nie brakuje propozycji dla kierowców, którzy oprócz luksusu oczekują sportowych emocji. Mercedes ma S-klasę w wydaniu AMG, Audi szczyci się modelem S8, a są też luksusowe pociski, które od początku do końca tworzone są z myślą o zapewnieniu sportowych osiągów. Porsche Panamera czy Maserati Quattroporte to dość częsty widok, jednak należy przypomnieć, że pierwsza czystej krwi sportowa limuzyna powstała już 24 lata temu. Bugatti EB 112, gdy zostało zaprezentowane, o lata świetlne wyprzedziło wszystko, co wówczas można było kupić w królewskiej klasie. To czysto subiektywna ocena, jednak nie mogę powstrzymać się od stwierdzenia, że przy tej maszynie, nawet współczesna konkurencja wygląda jak towar z przeceny.

Bugatti EB 112 – historia niezwykłej limuzyny

Bugatti EB 112

1. Bugatti EB 112

Królewska limuzyna powstała w czasie, w którym marka Bugatti odradzała się z popiołów. W 1987 roku, Romano Artioli, włoski przedsiębiorca, na nowo powołał do życia jedną z najbardziej elitarnych nazw w świecie motoryzacji. Pierwszy nowożytny model Bugatti, EB 110, bez cienia wątpliwości był jednym z najdoskonalszych przedstawicieli klasy supersport. Konkurencja w tym segmencie była jednak naprawdę mocna. Bezkonkurencyjny miał się natomiast okazać drugi model, mający uzupełnić portfolio Bugatti.

Nie, druga maszyna w ofercie producenta nie miał być kolejną dwumiejscową rakietą. Artioli chciał stworzyć limuzynę, ale nie byle jaką limuzynę. W 1993 roku, zaprezentowany został Bugatti EB 112. Już od pierwszego spojrzenia, sylwetka tego niezwykłego samochodu, której autorem był Giorgio Giugiaro, przywodzi na myśl przedwojenną legendę – Type 57 SC Atlantic. Odwołaniem do historii jest też charakterystyczna pręga, biegnąca wzdłuż nadwozia.

Model EB 112 powstał jako czterodrzwiowa limuzyna, jednak nie należy mylić go z klasycznym sedanem. “Garbate” nadwozie przywodzi na myśl nienaturalnie dużego hatchbacka, kombi i sportowe samochody typu shooting brake. W czasie, kiedy Bugatti zostało zaprezentowane, wywoływało zachwyt, a biorąc pod uwagę ogromne zainteresowanie, jakim obecnie cieszy się Porsche Panamera, o bliźniaczo podobnej sylwetce, wspaniałe EB 112 także dziś wywoływałoby zachwyt. Wówczas, konkurencja nie dysponowała niczym, co mogłoby nawiązać równorzędną walkę z Bugatti. Pierwsza nowożytna limuzyna legendarnej marki nie była bowiem tylko piękna i luksusowa, ale i szybka… piekielnie szybka.

Bugatti EB 112 – doskonały pod każdym względem

Niezwykła maszyna potrzebowała niezwykłego napędu. W latach 90., na szczycie segmentu F niepodzielnie panowały widlaste jednostki dwunastocylindrowe. Właśnie taki silnik trafił pod maskę Bugatti EB 112. Z sześciu litrów udało się wykrzesać aż 455 KM i 590 Nm, rozwijanych przy 3000 obr./min. Moc trafiała na wszystkie cztery koła, za pośrednictwem sześciobiegowej skrzyni manualnej. To wystarczyło, aby ważąca 1700 kg limuzyna, katapultowała się do pierwszej setki w czasie 4,7 sekundy. Prędkość maksymalna przekraczała 300 km/h.