Oficjalna strona Fundacji Emanio Arcus. Poprawa bezpieczeństwa poprzez informację, edukację i profilaktykę
chińskie podróbki

Chińskie podróbki znanych samochodów

Chińskie podróbki znanych samochodów raz po raz atakują europejskie rynki, by spróbować swoich sił.

Nikogo dziś nie dziwi miniatura Wieży Eiffla z grawerem „Madei in China“. Zalew tanich podróbek odzieży, sprzętu RTV, zabawek, zegarków, dawno już przestał szokować – tym bardziej, że są to rzeczy coraz lepszej jakości. Ale chińskie podróbki samochodów europejskich marek, choć nie jest to nowość na rynku, stanowią wciąż niebywałą sensację. Mimo licznych procesów, które wytaczają koncerny broniące własnej myśli motoryzacyjnej, rzadko udaje się zatrzymać piracką ofensywę.

Inspiracja – czy plagiat?

Chińczycy lubują się w zachodnich inspiracjach – to już ustalone. Wiele aut jeżdżących po drogach Dalekiego Wschodu, choć rysy miewa unikalne, posiada liczne zapożyczenia. A to od Mercedesa, a to Volkswagena. Nawet nasz Polonez znalazł się w gronie szczęśliwców, którymi zainspirował się chiński producent – nie sposób nie zauważyć podobieństwa do Dongfanghong, czy Yituo. Te dwa modele ewidentnie bazują na karoserii Poloneza, jedynie przód i tył zostały lekko zmienione. Gdyby się dobrze przyjrzeć, można wysnuć tezę, że te inspiracje idą zdecydowanie za daleko. Że gdyby nie pierwowzory, chińskich marek w ogóle by nie było. A to już jest plagiat, proszę Państwa.

Trochę lepiej, trochę gorzej…

Nie wszystkie chińskie podróbki są tak udane, jak ich wzorce. Bywają zapożyczenia tak szpetne, że oryginalny producent nawet nie podejmuje się dochodzenia praw autorskich. Zresztą, walka z sektorem motoryzacyjnym w Chinach zupełnie nie opłaca się wielkim światowym producentom. Cóż po wygranej w sądzie, jeśli droga na tak chłonny i wielki rynek może zostać zamknięta? Producenci umieją liczyć – i nawet jeśli chińskie podróbki znanych aut stają się łudząco podobne, nie raczej już nie interweniują. A doskonałe repliki, gdzie zmieniono właściwie tylko logo, zdarzają się nader często.

Znajomy widok?

Najbardziej zdziwiony był chyba producent Land Rovera Evoque, kiedy zobaczył efekt kreatywności największej wschodniej cywilizacji. Landwind X7 to doskonała kopia brytyjskiego modelu. Wierne odzwierciedlenie zarówno zewnętrznych rysów, jak i wnętrza tego nowoczesnego SUV-a naprawdę budzi podziw. Oczywiście, najszerzej otwarte oczy miał projektant pierwowzoru – jednak nie zdecydowano się na pozew sądowy.

chińskie podróbki

podróbka LandRovera

Nie mniej odważny jest zespół oferujący chińskie podróbki BMW X5. Niemiecki SUV, wcale nie należący do najtańszych, doczekał się swojej kopii w Chinach. Shanghuan CEO kosztuje mniej niż połowę ceny BMW, a przy tym jest tak podobny, że gdyby nie inny znaczek z tyłu,  byłby nie do odróżnienia. Niemiecki koncern natychmiast poszedł do sądu – i w Niemczech proces wygrał. Jednak rozprawa, która odbyła się we Włoszech – miejscu właściwym dla siedziby spółki produkującej Shanghuan CEO – przyniosła niespodziewanie wyrok oddalający powództwo. Chińczycy wypuścili na europejskie rynki całkiem sporo tych modeli, zanim postanowili skupić się na własnym odbiorcy.

chińskie podróbki

podróbka BMW X5

Shanghuan to zresztą pomysłodawca nie tylko podróbki BMW X5. Jednym z ciekawszych projektów jest klon Smarta ForTwo. Shanghuan Noble jest inspirowany kilkoma modelami, można by rzec z całkowicie innych bajek. Sylwetka wprost ściągnięta ze Smarta, wewnątrz mieści nie dwie – a cztery osoby. Płytę podłogową zerżnięto od Suzuki Alto, a silnik – od Suzuki Wagon R. Zewnętrznie jednak, pominąwszy niewielkie niuanse, można pomyśleć iż jest to właśnie Smart ForTwo. Producent również w tym przypadku zdecydował się na pozew. Dzięki temu, chińskie podróbki nie pojawiły się na targach we Frankfurcie. Niesamowita odwaga, by dokonawszy sklonowania europejskiej marki, stanąć obok niej na targach, prawda?

chińskie podróbki

podróbka Smart ForTwo

Oczywiście, takich klonów jest o wiele więcej a chińskie podróbki znanych samochodów raz po raz atakują europejskie rynki, by spróbować swoich sił. Nawet, jeśli nie zawojują zagranicznych rynków, wewnętrzny popyt jest tak duży, że dla każdego kto przypomina znaną markę, znajdzie się miejsce. Dlatego właśnie plagiat był, jest i będzie funkcjonował również w świecie motoryzacji – bo zawsze znajdą się chętni by kupić niezwykle tanią podróbkę.

Przeczytaj także:

Uwaga! Rowerzysta na pasach!