Oficjalna strona Fundacji Emanio Arcus. Poprawa bezpieczeństwa poprzez informację, edukację i profilaktykę
moskwicz 408

Moskwicz 408 Tourist – zbyt luksusowy dla ludu

Spośród licznych prototypów, które powstały w ZSRR, chyba tylko Moskwicz 408 Tourist nie wszedł do seryjnej produkcji dlatego, że był zbyt dobry.

Radzieckie władze mocno kontrolowały to, co dzialo się w sektorze motoryzacyjnym. Jak wszystko, zresztą. Rywalizacja gospodarcza z USA w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku przyniosła wiele korzyści dla radzieckiej motoryzacji. Innowacyjne prototypy rosły jak grzyby po deszczu. Niektóre były zupełnie nowymi pomysłami, a inne powstawały jako ulepszone bądź zmodernizowane wersje pojazdów już istniejących. Moskwicz 408 był dość popularnym następcą serii, która w ZSRR doskonale przyjęła się w gospodarstwach domowych. Nie było mowy o porażce – nowy model świetnie pasował do ówczesnej stylistyki zachodnich marek.

Dążenie do doskonałości

Radzieccy konstruktorzy w latach sześćdziesiątych nie mieli lekko. Władza ludowa była bardzo wymagająca. Mimo, iż Moskwicz 408 wszedł do produkcji w 1964 roku, wyprodukowano zaledwie nieco ponad tysiąc egzemplarzy. Choć ładny i nowoczesny, tylko przez moment podobał się władzy i na najwyższych szczeblach podjęto decyzję o dalszych poszukiwaniach – zarówno jeśli chodzi o sylwetkę, silnik i właściwości użytkowe. Równocześnie z wejściem do fabryki z masową produkcją, pojawił się prototyp, który również był realizacją planu – dążenia do doskonałości.

Seryjny Moskwicz 408

Kształt karoserii Moskwicza 408 nie był zapożyczony z żadnego ze znanych ówcześnie modeli. Po części był oczywiście kontynuacją poprzedników, ale obdarzono go unikalnym, modnym w latach pięćdziesiątych, kanciastym designem. Poprawiono jednocześnie to, co okazało się niedociągnięciem w poprzednich modelach – czyli ilość miejsca w kabinie. Moskwicz 408 był przestronny i choć nadal daleko mu było od ideału – mieścił pięć osób w miarę komfortowo. Po kilku liftingach, seryjny model uznawano za realnego konkurenta zachodnich marek. Nigdy nie udało się oczywiście wiarygodnie zweryfikować tej tezy, ale w ZSRR był to naprawdę uznany pojazd, idealny dla przeciętnego użytkownika ze średnią grubością portfela.

Ekskluzywny prototyp

Pod koniec lat sześćdziesiątych Moskwicz 408 był eksportowany do krajów obozu socjalistycznego, ale za sprawą świetnej ceny, pojawił się też u kilku kapitalistycznych wrogów. Kosztował tyle, co nasza Warszawa 203, czy Wartburg 353. Rynek spokojnie dawał miejsce na coś droższego, a jednocześnie bardziej atrakcyjnego. Ale mało kto wiedział, że szansę na taki luksusowy hit właśnie przed chwilą pogrzebano. W 196 roku, równocześnie ze startem produkcji, pokazano władzom prototyp – Moskwicz 408 Tourist. Była to wersja bez dachu, z nieco wysmukloną sylwetką. Oprócz innowacyjnej opcji cabrio, protyp wyposażono w bardziej dynamiczną jednostkę napędową. Moskwicz 408 Tourist bez kłopotu osiągał prędkość 130 km/h – czego nie miał szansy nawet z daleka zobaczyć masowo produkowany starszy brat. No i – co najważniejsze – prototyp bił na głowę zwykłą „czterysta ósemkę“ wyposażeniem i jakością wykończenia. To był naprawdę model z górnej półki.

Dlaczego nie?

Zbyt ekskluzywny – tak brzmiał wyrok. Władzy nie spodobało się to, co normalnie powinno być atutem. Uznano, że prosty lud nie zrozumie wykwintnego przesłania i kunsztu wykonania. Że zbytek luksusu nie jest dla zwykłego robotnika radzieckich miast i wsi. Że nie można ludzi bić po oczach takim dostatkiem. Trochę racji w tym było – biorąc pod uwagę politykę krajów owładniętych reżimem. Szkoda – to mogła być naprawdę ciekawa historia.

Przeczytaj także o polskim projekcie:

Triggo – miejskie autko przyszłości