Oficjalna strona Fundacji Emanio Arcus. Poprawa bezpieczeństwa poprzez informację, edukację i profilaktykę
ograniczenia prędkości

Ograniczenia prędkości nie dotyczą Polaków?

Polacy masowo ignorują ograniczenia prędkości. Dodatkowo, wcale nie uważamy że łamanie przepisów jest złe. Coś poszło bardzo nie tak…

Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 roku – prawo o ruchu drogowym – jest nader często aktualizowanym aktem prawnym. Ograniczenia prędkości, jakie obowiązują w myśl tej ustawy, nie zmieniły się jednak już od dłuższego czasu i powinny być doskonale znane každému kierowcy, Tymczasem, Polacy nie tylko nie znają aktualnie obowiązujących limitów na poszczególnych drogach, ale przyznają się wręcz do częstego łamania obostrzeń narzucanych przez znaki drogowe. Nie zdajemy sobie sprawy z odpowiedzialności jaka ciąży na uczestniku drogi, no i mamy problem z elementarną uczciwością w tak ważnej sprawie.

Wielka walka

Służby od lat tępią zachowania na drodze niezgodne z przepisami. W Polsce jest 428 fotoradarów i 30 urządzeń prowadzących odcinkowy pomiar prędkości. Z danych posiadanych przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym wynika, że połowa kierowców przekracza prędkość. Przy gorszych warunkach atmosferycznych jedna trzecia kierujących pojazdami przekracza prędkość o 10 km/h. Jeśli dostępne są trzy pasy jezdni – niezależnie od warunków ograniczenia prędkości ignoruje 50% użytkowników. Na tle takich krajów jak Szwecja czy Wielka Brytania, jesteśmy po prostu w lesie. Porównując się do najlepszych, możemy mieć duże kompleksy. Brytyjscy czy szwedzcy kierowcy przyznają się do przekroczeń rzędu kilku km/h. Przez lata wypracowana kultura jazdy nakazuje im szanować ograniczenia prędkości i dostosować się do wymogów prawa.

ograniczenia prędkości

źródło: pixabay.com

Z badań przeprowadzonych przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wynika, że problem sięga jeszcze głębiej. Przepisy Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym są łamane z pełną świadomością. I nie chodzi tu o świadomość dotyczącą regulowanych przepisami ograniczeń prędkości. 62% kierowców nie widzi nic złego w nieznacznym przekraczaniu dozwolonych prędkości. 73% badanych oświadczyło jednocześnie, iż posiada pełną świadomość różnicy w skutkach zderzenia przy prędkości 60 i 70 km/h. Nie bardzo wiadomo, jak to skomentować. Ignorujemy ograniczenia prędkości, przyznajemy się do tego i nie uważamy że łamanie prawa jest złe? Coś poszło w bardzo złym kierunku…

Aktualne ograniczenia prędkości

Dla przypomnienia, prawo o ruchu drogowym Rozdział 3 Oddział 3 art 19 i kolejne, wskazują na dopuszczalne wartości, jakie należy zachować w zależności od rodzaju drogi, warunków i pory dnia lub nocy. Na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej nie wolno przekraczać prędkości 90 km/h. Jeśli jest to droga dwujezdniowa dwukierunkowa, można jechać maksymalnie 100 km/h. Na ekspresówce dwujezdniowej można poruszać się z prędkością maksymalną do 120 km/h, a na autostradzie – do 140 km/h.

Na drodze osiedlowej nie wolno jechać pojazdem szybciej niż 20 km/h. Prędkość maksymalna w terenie zabudowanym to 50 km/h w dzień i 60 km/h między godziną 23 a 5. Te ograniczenia prędkości nie gwarantują oczywiście pełnego bezpieczeństwa wszystkim użytkownikom dróg – jednak są prawnie uregulowanym stanem, którego należy się trzymać. Ustawa prawo o ruchu drogowym ponadto nadmienia w art 19, z iż „kierujący pojazdem jest zobowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich się ruch odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu”.

Przeczytaj także:

Cyfrowy dowód rejestracyjny jeszcze w tym roku?




  • Witold Krzywański

    Problem w tym, że ograniczenia są stawiane na wyrost, albo na przypadek remontu przy czym remont skończył się lat temu 5 ale ograniczenie stoi dalej

    • Winter90

      Z drugiej strony ograniczenia nie są w ogóle respektowane. Oczywiście w wielu miejscach stoją na wyrost, jednak tam gdzie trzeba, Polacy również ich nie przestrzegają.

  • Maciej Palkowski

    Dopoki nie mialem podgranicznej liczby pinktow karnych jezdzilem jak wszyscy tzn nie przestrzegalem ograniczenm. Stajac w sytuację podbramkowej jestem zmuszony jezdzic zgodnie z przepisami i moje odczucia sa bardzo slabe ciagle czuje oddech innych kierowcow na moich plecach ktorzy probuja praktycznie wjechac mi w tylek. Czuje sie jak zawalidroga. Dla mnie to jakaś masakra.