Oficjalna strona Fundacji Emanio Arcus. Poprawa bezpieczeństwa poprzez informację, edukację i profilaktykę
Śmiertelny tuning

Śmiertelne ofiary tuningu Forda Fiesty

Śmiertelne ofiary tuningu Forda Fiesty, jak widać tuning nie zawsze jest bezpieczny…

Bycie fanem tuningu to nic złego. Przeciwnie, możliwość modyfikowania własnego samochodu to niezwykła przyjemność dla fanów motoryzacji. Aczkolwiek tuning czasem potrafi być niezwykle niebezpieczny. Na pierwszy rzut oka tuning nie jest groźny dla zdrowia, co najwyżej może negatywnie odbić się na naszym stanie konta bankowego. Niestety, jak się okazuje, źle przeprowadzone modyfikacje mogą doprowadzić do tragedii. Dzisiaj chcę się z wami podzielić taką historią aby pokazać, że istnieją śmiertelne ofiary tuningu i że my, jako osoby, które chcą modyfikować własne auta, przede wszystkim musimy zachować zdrowy rozsądek.

Śmiertelne ofiary tuningu

Źródło: caranddriver.com

Śmiertelne ofiary tuningu – historia zdarzenia

Śmiertelne ofiary tuningu

Źródło: twitter.com

Sytuacja miała miejsce w grudniu zeszłego roku, jednak dopiero teraz śledczy mogli podzielić się swoimi wnioskami dość dziwnej – przynajmniej patrząc powierzchownie – sprawy. 5 grudnia w Fordzie Fiesta ST znaleziono ciała 23-letniego Toma i ego przyjaciółki. Podczas sekcji okazało się, że zatruli się tlenkiem węgla. Nie byłoby to dziwne, gdyby auto znajdowało się w zamkniętym garażu, lecz Ford stał po prostu na ulicy. Dlatego też zatrucie tlenkiem węgla było wydarzeniem bez precedensu, a dla samych śledczych stanowiło na początku sporo zagadkę. Według dalszych badań okazało się, że właściciel Forda Fiesty zdecydował się na usunięcie katalizatora. Jednocześnie jednak nie zadbał o odpowiednie uszczelnienie wydechu w pojeździe. Doprowadziło to do tego, że tlenek węgla dostawał się pod maskę, a jako że samo zdarzenie miało miejsce zimą, to okna były zamknięte i tlenek węgla nie był w stanie wydostać się na zewnątrz. Podczas postoju, pasażerowie szybko stracili przytomność i stali się ofiarami śmiertelnego zatrucia czadem. Sama tragedia pewnie nie miałaby miejsca gdyby nie fakt, że właściciel pojazdu nie zrobił jeszcze czegoś. Mianowicie Tom zainstalował też maskę z inaczej ukształtowanymi wlotami powietrza. Tlenek węgla zbierał się przy podszybiu, skąd zaciągane jest powietrze do kabiny. Podczas jazdy ta sytuacja nie była większym problemem.  Jednak auto stało zaparkowane, a kierowca i pasażer prawdopodobnie próbowali się ogrzać, rozgrzewając silnik. Bardzo szybko doprowadziło to do śmierci obojga pasażerów. Jest to niewątpliwie smutna historia, która ma służyć jako przestroga dla tych osób, które decydują się na tuning. Zawsze trzeba myśleć o tym co się robi, aby nie skończyć jako śmiertelne ofiary tuningu.

Śmiertelne ofiary tuningu – uwagi na koniec

Śmiertelny tuning

Źródło: instagram.com

Jest to tylko jedno z wydarzeń związanych z śmiertelnymi ofiarami tuningu, ale wierzcie mi że nie jest ono jedyne. Mówię o tym, żeby pokazać wam, że nierozważne podejście do tuningu i brak elementarnej wiedzy, może skutkować tragedią. Co widać na powyższym przykładzie. Tom nie do końca zdawał sobie sprawę z tego co robi. Co niestety musiało skończyć się tragedią. Dlatego też apeluje do was o ostrożność. Tuning jest naprawdę świetną zabawą, ale jednocześnie musimy pamiętać o tym, żeby robić to z rozwagą i w odpowiedni sposób.

Mam nadzieje, że artykuł przedstawiony powyżej da wam do myślenia i sprawi, że każdy z was najpierw zastanowi się nad tym w jaki sposób wykonać dane modyfikacje, żeby sprawdziły się one w waszym samochodzie. Życzę wam powodzenia. Proszę o komentarze pod tym artykułem, a może wy macie jakieś ciekawe historie związane z tuningiem, które moglibyście tu przedstawić. Chętnie je poczytam i dowiem się czegoś nowego o tuningu. W końcu, zwiększanie swojej wiedzy w tym temacie, zawsze było moją ogromną pasją.

Zobacz: Instalujemy podtlenek azotu w naszym samochodzie.




  • Sławek_W

    Przykre, ale tak właśnie kończy się ingerencja w samochód bez elementarnych podstaw wiedzy. Zresztą, to samo, co przytrafiło się tunerowi-amatorowi, mogło też spotkać amatorskiego „naprawiacza”. Nie potrafisz pływać? Nie podchoć do basenu!

    • Marcin

      Nikt się geniuszem nie urodził. Jak nigdy nie podejdzie do basenu to się nie nauczy pływać…