Oficjalna strona Fundacji Emanio Arcus. Poprawa bezpieczeństwa poprzez informację, edukację i profilaktykę
jazda bez uprawnień i jej konsekwencje

Stan wyższej konieczności na drodze

Jak nie dostać mandatu za prędkość? W jaki sposób uniknąć utraty prawa jazdy? Powołaj się na stan wyższej konieczności – i już!

Wykroczenia na drodze kończą się najczęściej mandatem. Policja niezwykle rzadko korzysta z przysługującego jej prawa do pouczenia – z różnych powodów. Nacisk na określony poziom skuteczności w egzekwowaniu przepisów – czyli, mówiąc wprost – na ilość nakładanych mandatów – determinuje w jakimś zakresie bezwzględność policji. Oczywiście, łamiąc przepisy trzeba mieć świadomość konsekwencji – ale są przypadki w których kierowca nie musi się bać żadnych sankcji, mimo iż nie jedzie zgodnie z literą prawa. Stan wyższej konieczności chroni przed karą?

stan wyższej konieczności

Obrona przed karą

Kiedy pod koniec 2016 roku Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się w sprawie sankcji, przed którymi chroni kierowcę stan wyższej konieczności, w mediach temat stał się bardzo powszechny. Mimo, iż ta konstrukcja prawna istnieje w kodeksie karnym i kodeksie wykroczeń już od dawna, świadomość kierowców jest nadal znikoma. Są przypadki, gdy rzeczywiście jest to jedyna obrona przed karą. Są również sytuacje, w których powoływanie się na te przepisy nie ma zupełnie sensu a podnoszenie przed sądem takiej argumentacji bez bezsprzecznego powodu, może przynieść większe kłopoty. Trybunał orzekł jasno: jeśli tylko sytuacja nie budzi wątpliwości, stan wyższej konieczności wyłącza jakąkolwiek odpowiedzialność za złamanie przepisów w ruchu drogowym. Nie można wówczas ani nałożyć mandatu, ani ukarać konfiskatą prawa jazdy.

Czym jest stan wyższej konieczności?

Najogólniej mówiąc, jest to złamanie przepisów prawa spowodowane ochroną dobra ocenianego wyżej. Cóż może być ważniejsze niż prawo? W jakiej sytuacji można lekceważyć ograniczenia prędkości lub inne znaki? Art. 16 kodeksu wykroczeń mówi wprost: „nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie przedstawia wartości oczywiście większej niż dobro ratowane”. Niemal identyczną formę posiada art. 26 kodeksu karnego, odnoszący się do tego samego obszaru w zakresie popełnianych przestępstw, a nie wykroczeń. Jeżeli zatem chronimy dobro wyższe i ważniejsze, nie grozi nam sankcja wynikająca z kodeksu drogowego. Należy jednak wyraźnie powołać się na te przepisy i przekonywująco uargumentować kontrolującemu policjantowi przedkładaną kwestię.

Przykłady?

Proszę bardzo. Dziecko spadło ze schodów, żona zaczyna rodzić, sąsiad mocno skaleczył się rąbiąc drzewo… Jeżeli okazuje się, że zdrowie lub życie ludzkie jest zagrożone a transport do szpitala będzie szybszy, niż oczekiwanie na karetkę, stan wyższej konieczności jest ewidentny. Jazda ponad dopuszczalną prędkość czy nawet zignorowanie czerwonego światła na skrzyżowaniu nie powinny być podstawą do nałożenia jakiejkolwiek sankcji. Nawet zdjęcie z fotoradaru, jeżeli zostanie przedłożony dowód na zaistnienie stanu wyższej konieczności, można spokojnie schować do szuflady bez obawy o karę. Inny przykład? Pracownik ochrony, interweniujący po uzyskaniu sygnału z pilota antynapadowego. Jazda niezgodna z przepisami w tym przypadku również może być kwalifikowana jako stan wyższej konieczności. Nawet jazda pod prąd czy po chodniku.

Czy są wyjątki?

Zasadniczo nie ma. Każde działanie ukierunkowane na ratowanie życia lub zdrowia – lub związane z chronieniem dobra przedstawiającego wyższą wartość, wyłącza odpowiedzialność na gruncie kodeksu drogowego. Trzeba tylko pamiętać, że stan wyższej konieczności nie powoduje, że nie należy zatrzymać się do kontroli drogowej. Nawet jeśli wieziesz żonę w trakcie porodu lub sąsiada z głęboką raną, nie wolno zignorować policjanta machającego lizakiem. Takie działanie może spowodować pościg policyjny i realne konsekwencje karne. Mimo iż cenne minuty uciekają, należy zatrzymać się do kontroli i wyjaśnić powód nadzwyczajnego pośpiechu. Prawo nie przewidziało, niestety, skutecznego rozwiązania w tej sprawie.

Należy pamiętać, że stan wyższej konieczności musi każdorazowo zostać wskazany jako nie budząca wątpliwości podstawa do odstąpienia od kary za złamanie przepisów w ruchu drogowym. Przekroczenie prędkości, jazda pod prąd lub nawet prowadzenie w stanie nietrzeźwości mogą zostać uznane za dopuszczalne, jeżeli sytuacja bezsprzecznie uzasadnia taką jazdę.

Przeczytaj także:

Prawo jazdy 2018 – będzie trudniej