Oficjalna strona Fundacji Emanio Arcus. Poprawa bezpieczeństwa poprzez informację, edukację i profilaktykę
VW Karmann Ghia

VW Karmann Ghia – dostojnie i z klasą

Szybko nie pojedziesz, ale za to z klasą – taki jest VW Karmann Ghia. Sportowa sylwetka niejednego wprowadziła w błąd, ale nikt kto zasiadł za kierownicą, nie żałował.

Kiedy w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku Volkswagen postanowił wprowadzić coś nowego, wcale nie przyjęto tego z entuzjazmem. Garbus sprzedawał się świetnie i miał już grono zagorzałych fanów, więc zapowiedzi zwiastujące wariacje stylistyczne na bazie tego hitu rynkowego powodowały, że wstrzymywano oddech. VW Karmann Ghia wcale nie okazał się konkurencją dla VW Beetle. Przeciwnie – uzupełnił lukę w palecie oferowanej przez niemiecki koncern. I przyjął się doskonale – choć jak na sportowe auto – wcale nie był szybki, zwinny ani dynamiczny. Nosił się dostojnie i z klasą – i za to go pokochano.

Do miasta i na przejażdżkę

Samochód, który zaprezentowano w 1953 roku i seryjnie wypuszczono dwa lata później, naprawdę miał klasę. Nikt nie podejrzewał, że na płycie podłogowej mikrego Garbusa można postawić czterometrowej długości nadwozie, w dodatku tak atrakcyjne i wielofunkcyjne. Zarówno wersja coupe, jak i kabriolet, wspaniale prezentowały się na miejskich drogach – ale równie nieźle pokonywały dłuższe trasy. Wygodne fotele, stylowa tapicerka i elegancka deska rozdzielcza sprawiały, ze jazda tym klasykiem należała do przyjemności. Niewielki silnik o pojemności 1,2 litra i mocy 30 KM nie dawał co prawda jakiegoś niesamowitego przyspieszenia, ale nie tego też oczekiwano. VW Karmann Ghia miał być produktem dla dość szerokiego spectrum odbiorców – ale z pewnością nie dla miłośników ulicznych wyścigów. Przy masie własnej sięgającej ledwie 850 kilogramów, wprowadzony w późniejszej fazie produkcji silnik 1,6 litra był już absolutnie do przyjęcia.

Włoski ogier

Nadwozie, zaprojektowane we Włoszech i na wzór najnowocześniejszych ówcześnie włoskich modeli, było niezwykle atrakcyjne. Aerodynamiczne kształty, delikatnie zaokrąglona linia tylnej klapy i zadziorne przednie lampy sprawiały wrażenie, że stoi przed nami demon prędkości. Choć pod maską nader ubogo, to VW Karmann nie rozczarowywał swoich użytkowników. Stylowo zaprojektowane sportowe nadwozie robiło swoje – auto zdobyło niemałą część niemieckiego rynku, a i zachodnioeuropejski klient interesował się tym modelem. W okresie jego produkowania – między 1955 a 1974 rokiem, fabrykę opuściło łącznie około 500 tysięcy egzemplarzy. To doskonały wynik, biorąc pod uwagę, że jednocześnie nadal produkowano Garbusa w wersji kabrio – który także utrzymał pokaźny wolumen sprzedaży.

VW Karmann Ghia

zdj. P.Czubaty

Porsche dla ubogich

Zazdrośnicy mówią, że VW Karmann Ghia to taki Porsche dla ubogich. Jest w tym trochę racji – w cenie jednego Porsche można było mieć dwa egzemplarze VW Karmann. Tym niemniej, wielu kierowców, rozważając używane auto ze stajni Porsche, wybierało często fabrycznie nowego Karmanna. To prawda, że jakość stosowanych materiałów i unikalny styl Porsche były niepowtarzalne – jednak wykonaniu VW Karmanna również nie było można nic zarzucić – po prostu odrobinę niższa półka – ot, co. VW Karmann Ghia był dużym sukcesem rynkowym – taśmy produkcyjne nie stygły aż do połowy lat siedemdziesiątych XX wieku. Niestety, brak dalszych unowocześnień i brak pomysłu na ten model w zmieniającej się szybko motoryzacyjnej rzeczywistości, pozostawiły go w pewnym momencie daleko w tyle za konkurencją. Ilość sprzedanych egzemplarzy świadczy o tym, że warto byłoby inwestować w odważną kontynuację. Kto wie, być może – wzorem innych klasyków – dokona się kiedyś reaktywacja tej legendy.

Przeczytaj także:

VW ID Buzz – „Ogórek” oficjalnie powraca!




  • Artur_Be

    Bez cienia przesady, jeden z najpiękniejszych niemieckich samochodów.