Polowanie na klasyki – Wartburg 353

0
227

Jesteśmy w wakacyjnym nastroju tak więc dzisiejszy bohater przybył do nas z niedalekiego NRD. Duma tamtejszych konstruktorów – auto które zmotoryzowało NRD i wryło się trwale w krajobraz niemalże wszystkich państw bloku wschodniego.

14075217_1088266001227923_600385311_o

Wartburg 353

Mimo wielu lat nadal prezentuje się imponująco. Niemcy pokochali to auto być może za sprawą pięknie brzmiącego dwusuwowego silnika, który odgłosami przypominał naszą polską skarpetkę. Ale dźwięk to nie jedyna zaleta tego auta. W czasach swojej świetności bryła auta spełniała wszystkie trendy motoryzacyjne panujące w tamtych czasach. Ponadczasowe kanty i eleganckie zderzaki sprawiały wrażenie bardzo nowoczesnego auta i oczywiście w porównaniu do poprzedniego modelu wartburga tak też było. Po raz pierwszy na scenie motoryzacyjnej zadebiutował w 1966 roku i był produkowany nieprzerwanie aż do 1988. Co najciekawsze przez cały okres produkcji forma auta i ogólny wygląd praktycznie nie ulegały większym zmianą

14087168_1088266017894588_1792616037_o

 

Prezentowany egzemplarz pochodzi z 1985 roku, tak więc napędzany jest dwusuwowym benzynowym motorem R3 o pojemności 1 litra i zawrotnej mocy 45 koni mechanicznych. Moc taka pozwalała rozpędzić to cudo techniki do zawrotnej prędkości aż 130 km/h. Osiągi jak na tamte czasy i moc auta były naprawdę wystarczające jednakże jeżeli chodzi o spalanie Wartburg nie odniósł na tym polu sukcesu bowiem oscylowało ono w granicy 8-9 litrów mieszanki na 100 km.

14045246_1088265984561258_360224814_o

Auto odniosło wielki sukces w NRD z racji tego iż był tani i łatwy w eksploatacji. U nas również te auta cieszyły się dość sporą popularnością jednakże były dużo gorsze od naszych flagowych 125p. Niemcy wręcz kochają Wartburgi, mogą o tym świadczyć dane z 2015r które mówią iż na dzień 1 stycznia zarejestrowanych w samych Niemczech jest 7244 egzemplarze tej marki a to już o czymś świadczy. Niestety dzisiejszy bohater nie miał szczęścia i skończył pod płotem co widać na załączonych zdjęciach. Jednakże mam nadzieję na to że nie jest to ostatnie słowo w jego sprawie. Możliwe że ktoś go kupi i potraktuje jako dawcę części bądź będzie na tyle szalony aby podjąć się renowacji. Jednak na tą chwilę nic się nie dzieje w tej sprawie.

Zobacz poprzedni artykuł z cyklu: Polowanie na klasyki – WSK „GIL”