Czujniki parkowania czy kamera cofania?

1
3620
czujniki parkowania

Amerykańscy naukowcy mają swoją teorię. Ciekawe, jak myślą polscy kierowcy – czujniki parkowania czy kamera cofania?

Zmrok zapada coraz szybciej. Miasta zapełnione samochodami nie sprzyjają swobodnemu parkowaniu, które i tak nie jest najmocniejszą stroną większości kierowców. Ileż to zarysowań i wgniotek jest skutkiem źle opanowanego manewru parkowania. Ile niecenzuralnych słów płynie w pustą przestrzeń tysięcy wnętrz samochodowych każdego dnia. Czy wspomagacze, takie jak czujniki parkowania lub kamera cofania rzeczywiście ułatwiają sprawę i wpływają na bezpieczeństwo? Czy może lepiej doinwestować własne umiejętności i jednak nauczyć się parkować? Jak zwykle, opinii w temacie jest znacznie więcej, niż uczestników dyskusji…

Czujniki parkowania

Fabrycznie nowe auta udogodnienia tego typu mają w standardzie już od dawna. Często samochody opuszczające salon mają zamontowane czujniki parkowania zarówno z przodu, jak i z tyłu. Jeśli nie, z łatwością można nabyć na rynku takie cudo, płacąc od 30 do 200zł. Niewątpliwie, jest to narzędzie ułatwiające wykonywanie manewru – z dużą dozą prawdopodobieństwa można się zorientować, w jakiej odległości znajdują się przeszkody. Mogą to być ściany, słupki – ale też na przykład przechodzący akurat pieszy, którego nie zauważymy w lusterku wstecznym. Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest dołączony do czujników monitor, sygnalizujący dodatkowo który czujnik zarejestrował niebezpieczeństwo.

Sensory najczęściej ustawione są w ten sposób, że reagują na fale ultradźwiękowe odbijające się od przeszkody już w odległości 1 metra. Pojawia się wtedy ten irytujący dźwięk – informacja że należy uważać. Dźwięk staje się głośniejszy i bardziej denerwujący, im bliżej jest przeszkoda. W okolicach 30 cm sygnalizator kategorycznie daje nam znać że trzeba się zatrzymać.

Kamera cofania

Współczesny rynek rozpieszcza kierowców – już nawet mniej luksusowe modele można zamówić z kamerą cofania. Jeśli jednak zakup auta został już dokonany, a na wyposażeniu nie znajduje się takowa – można oczywiście bez problemu dokupić i zamontować ją w pojeździe. Ceny są może nieco wyższe, niż w przypadku czujników, jednak już za 100-200zł znajdziemy całkiem niezły model. Kamerę można zamontować w zderzaku lub ramce tablicy rejestracyjnej. W ofercie sklepów internetowych lub serwisów bywają także kamery już wmontowane w ramkę. Monitor – tu również nie ma kłopotu. Jeśli samochód dysponuje już wyświetlaczem, można podpiąć kamerę. Jeżeli nie – dodatkowy element znajdzie się na desce rozdzielczej lub na lusterku wstecznym.

Kamera cofania świetnie radzi sobie przy dobrej pogodzie i w dzień. Po zmroku będzie dużo trudniej manewrować – chyba że sprzęt jest z wyższej półki i ma opcję noktowizyjną. Są dodatkowo modele wyposażone w ten nieszczęsny sygnał dźwiękowy, podobny jak mają czujniki parkowania.

Z czym bezpieczniej?

Nie ma wątpliwości, że nawet mając doskonale opanowane manewry na parkingu i bogate doświadczenie za kierownicą, dużo bardziej komfortowo się parkuje, mając wsparcie. Jest przede wszystkim bezpieczniej. Nawet nagle pojawiające się zagrożenie, jak pieszy – gapa, pies czy rowerzysta, może narazić nas na kolizję i w najlepszym razie zamieszanie związane z potrąceniem kogoś. Czy lepiej inwestować w czujniki parkowania, czy kamerę cofania?

czujniki parkowania

Są dwie teorie. Pierwsza opiera się na zdrowym rozsądku i doświadczeniach z realnej jazdy. Czujniki parkowania, nawet brudne, zawsze zareagują na przeszkodę. W dzień czy w nocy, w śnieżycę czy w czasie ulewy. Tymczasem kamera, przy słabej przejrzystości jest już narzędziem niedoskonałym. Druga teoria oparta została na legendarnych już amerykańskich naukowcach – w tym przypadku z Insurance Institute od Highway Safety. W eksperymencie, przeprowadzonym na placu manewrowym z pomocą 111 kierowców naraz, część aut wyposażono w czujniki parkowania, część w kamery cofania. Kierowcy posługujący się czujnikami o wiele częściej uderzali w przeszkody – którymi były manekiny wielkości małego dziecka. Tylko 1 na 16 uczestników eksperymentu w ogóle nie uderzył w przeszkodę.

Ciekawe, jakie doświadczenia mają kierowcy w Polsce?

Przeczytaj także:

https://bezpiecznapodroz.org/zaparowane-szyby-a-bezpieczenstwo-drodze