Trabant 1.1 – Ostatni z rodu?

0
807

Trabant 1.1 – Kosztowna modernizacja

 

Nigdy nie może być zbyt pięknie. Trabant 1.1 był, mówiąc szczerze, pomysłem dość kuriozalnym. Był to sposób na przedłużenie agonii marki Trabant, która to rozpoczęła się na dobre w latach 80.

Trabant 1.1
Trabant 1.1 z przedprodukcyjnej serii charakteryzował się zderzakami od 601-ki fot. Wikimedia Commons, Torsen Maue, CC BY 2.0

Rolę oczywiście znowu grały niedobory finansowe. Z nie do końca jasnej przyczyny, nie zdecydowano się na skrzynie biegów Volkswagena i opracowano własne 4 biegowe. Duży koszt wdrożenia licencji na nowe silniki spowodował, że nie było środków na zastosowanie bardziej kompleksowo zmodyfikowanego nadwozia modelu 1.1 E, jednak i wykorzystanie dotychczasowego, nie było proste.  Nadwozie 601 praktycznie nie różniło się konstrukcyjnie od wprowadzonego w 1957 modelu P50, o którym przeczytacie TUTAJ. Silnik o niemal dwukrotnie wyższej mocy wymagał więc wzmocnienia konstrukcji przedniej części nadwozia, co spowodowało wzrost masy. Modyfikacji wymagało również zawieszenie. Były to wreszcie McPersony z pojedynczymi wahaczami, które zamocowano do nowo opracowanej ramy pomocniczej. Wzmocniono ścianę grodziową i przednie słupki. Nowe tylne zawieszenie ze sprężynami śrubowymi wprowadzono do produkcji 601-ki.

Trabant 1.1 zyskał lepsze osiągi. 40 KM zamiast 26 KM i dwa razy większa liczba cylindrów, pozwoliły Trabantowi na start do setki w około 20 sekund, a maksymalna prędkość wynosiła ze 125 km/h, choć mogłaby być wyższa. Zwyciężył jednak rozsądek, gdyż na wiele więcej nie pozwalały możliwości podwozia.

 

Trabant 1.1 – jeszcze więcej zmian

Wraz z nowym silnikiem trzeba było zmodyfikować bardzo wiele innych elementów układu jezdnego. Poza nowym typem zawieszenia, Trabant 1.1 otrzymał nowy układ hamulcowy. Z przodu zastosowano tarcze, a tył pozostał bębnowy. Również zmianie uległy koła jezdne, zmniejszono otwór centrujący i rozstaw śrub. Felgi otrzymały charakterystyczny krój, lecz dalej zostały 13 calowe.

Nowy silnik potrzebował trochę więcej miejsca, niż wcześniej stosowany dwusuw. Maska musiała mieć przez to wyższy profil i wytwarzana była z blachy stalowej, podobnie jak wlot powietrza. Trabant 1.1 został też wyposażony, w wersji seryjnej, w szerokie plastikowe zderzaki. Natomiast przedseryjną wersję wyróżniało zastosowanie zderzaków z Trabanta 601.

Trabant 1.1
Folder reklamowy przedstawiający nowości wprowadzone w Trabancie 1.1, fot. materiały producenta

Z uwagi na to, że silnik posiadał wreszcie pompę paliwa, zbiornik mógł powędrować z komory silnika na tył nadwozia. Niestety jego pojemność wzrosła tylko nieznacznie, z 26 do 28 litrów, więc nie zapewniała nadzwyczajnego zasięgu. W związku z przemieszczeniem zbiornika na tył, wlew paliwa stał się wreszcie widoczny z zewnątrz. Znalazł miejsce w okrągłym zagłębieniu na prawym tylnym błotniku.

Wyposażenie wnętrza pozostało praktycznie niezmienione, za wyjątkiem deski rozdzielczej , która zyskała inny kształt i drugą tarczę wskaźników – poziomu paliwa i wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej. Wzmocnie przednich słupków spowodowało, że miejsca na nogi było nieco mniej, niż w 601-ce.

Jednym z widocznych na desce nowych elementów był panel ogrzewania. Wreszcie Trabant zyskał seryjnie sprawne ogrzewanie.

 

Trabant 1.1 – za późno na sukcesy

W 1989 Trabant 1.1 powstał w tysiącu egzemplarzy. Wyposażono je jeszcze w zderzaki i lusterka 601-ki. Później nastąpiła przerwa, trwająca aż do 21 maja 1990, kiedy zaczęto produkcję 1.1 w pełnym formacie. W produkcji, poza podstawowym modelem sedan, znaną już wersją Universal, czyli combi, pozostawiono również otwartego Kübelwagena/Trampa, jednak ich produkcja pozostała na śladowym poziomie. Zbudowano również około 60 sztuk Trabanta Tramp Caro 110, który charakteryzował się jaskrawą kolorystyką.

Trabant 1.1 Tramp fot. Lutz Bruno, Wikimedia Commons CC BY SA 4.0

Nowością miał być fabryczny  Pick-Up. Ta wersja, miała ładowność 405 kg. Skończyło się jedynie na dwóch prototypowych egzemplarzach.

Trabant 1.1
Fabryczny folder Trabanta 1.1 Pick-up.

12 września 1990 zawarto porozumienie, na mocy którego 3 października tego samego roku Niemcy zostały ponownie zjednoczone. Oznaczało to dla spragnionych wolności Niemców ze wschodniej strony możliwość zakupu używanych samochodów z zachodu. Co znaczyło to dla Trabanta? Jego totalny upadek na rodzimym rynku. Nie chciał go kupić praktycznie nikt…

Trabant 1.1 – Wygnaniec

Cóż, jedynym wyjściem okazał się eksport do stałych odbiorców Trabantów – Polski, Węgier i Czechosłowacji. Te rynki w dalszym ciągu były obciążone wysokimi cłami dla importu indywidualnego i ich obywatelom trudniej było nabyć używany wóz z zachodu. Trabant 1.1 okazał się tam jednym z najtańszych wyrobów, a czterosuwowy silnik konstrukcji Volkswagena kusił przyjaźniejszą eksploatacją. Szczególnie kuszącą opcją była wersja Universal, znacznie przewyższająca użytecznością Malucha, przy zbliżonej cenie. Trabanty 1.1 do Polski sprowadzała firma Zygmunta Solorza, późniejszego założyciela telewizji Polsat.

Po niespełna 12 miesiącach seryjnej produkcji podjęto decyzję o zakończeniu produkcji. Ostatni Trabant 1.1 zjechał z taśmy produkcyjnej 30 kwietnia 1991 i zakończył 33 letnie dzieje marki. W ciągu roku produkcji bramy fabryki opuściło 39 474 egzemplarze ostatniej produkcyjnej wersji Trabanta.