Pomyłka przy tankowaniu – czym to grozi?

0
1120

Pomyłka przy tankowaniu może boleśnie obciążyć portfel kierowcy

Niestety, za gapiostwo trzeba płacić. Nawet drobna pomyłka przy tankowaniu może skutkować bardzo wysokim rachunkiem u mechanika, ale szybka reakcja kierowcy pozwoli ograniczyć jej skutki.

Pomyłka przy tankowaniu – benzyna zamiast ropy

Rozkojarzenie to największy wróg kierowcy, nie tylko na drodze, ale także na stacji benzynowej. W przypadku nowoczesnego “benzyniaka”, trudno jest zatankować niewłaściwe paliwo, co wynika z konstrukcji wlewów we współczesnych samochodach – średnica otworu jest mniejsza niż średnica rurki “pistoletu”, aplikującego olej napędowy. Natomiast w przypadku samochodów z zapłonem samoczynnym, pomyłka przy tankowaniu jest znacznie bardziej prawdopodobna.

Jeżeli do baku trafi niewielka ilość benzyny, a samochód jest napędzany silnikiem starszej generacji, z prostym układem wtryskowym, prawdopodobnie obejdzie się bez wielkiego dramatu. Wystarczy dotankować samochód olejem napędowym “pod korek”. Jeżeli jednak pod maską samochodu pracuje nowoczesna jednostka, nie obejdzie się bez pomocy fachowca.

Pół biedy, jeżeli kierowca zda sobie sprawę z pomyłki w trakcie tankowania. W takim przypadku, nie można uruchomić silnika, natomiast niezwłocznie trzeba zadzwonić po pomoc. Wówczas, czynności ograniczą się do wypompowania całego paliwa z baku i oczyszczenia przewodów. Gorzej, jeżeli o pomyłce kierowcę poinformuje uruchomiony silnik. Spadek mocy, nierówna praca i unieruchomienie jednostki – to wszystko świadczy o pomyłce przy dystrybutorze. W najlepszym wypadku, nieuważnego kierowcę czeka czyszczenie układu wtryskowego. Gorszy scenariusz przewiduje uszkodzenie pompy paliwa, wtryskiwaczy oraz filtra cząstek stałych.

Pomyłka przy tankowaniu – ropa zamiast benzyny

Pomyłka przy tankowaniu
Pomyłka przy tankowaniu może okazać się bardzo kosztowna

Starsze generacje samochodów z silnikiem benzynowym często nie są zabezpieczone przed pomyłkami na stacji paliw. Podobnie jak w przypadku diesla, prostej jednostce benzynowej, zasilanej gaźnikiem, niewielka ilość ropy w baku raczej nie zaszkodzi. Jasne, symptomy będą odczuwalne (spadek mocy, nierówna praca), ale prawdopodobnie obejdzie się bez większych awarii.

Załóżmy jednak inną wersję wydarzeń – paliwo skończyło się w trasie, w pośpiechu udajemy się na stację benzynową, a do kanistra wlewamy ropę, a nie benzynę (w przypadku nowoczesnych “benzyniaków”, trudno sobie wyobrazić inną okazję do pomyłki). Nowoczesne jednostki z zapłonem iskrowym są tak samo wrażliwe na kiepskie, a tym bardziej na niewłaściwe paliwo, jak diesle. Co za tym idzie, konsekwencje będą bardzo zbliżone, nie wyłączając poważnej usterki układu wtryskowego.