Renault Kangoo ZE 33 – Babskim Okiem

0
62
Renault Kangoo ZE 33

Renault Kangoo ZE 33 – Babskim Okiem

Renault Kangoo jest jednym z najpopularniejszych dostawczaków w Europie. Wraz z rozwojem elektromobilności producenci nie poprzestali na “zelektryzowaniu” aut wyłącznie osobowych. Najwięcej kilometrów pokonują jednak samochody dostawcze, a Renault wyszedł z propozycją umieszczenia w swoim wiodącym w tym segmencie pojeździe baterii litowo-jonowej, dzięki której staje się miłośnikiem ekologów. A jak sprawdza się on w praktyce i czy dla głównych zainteresowanych także okaże się on równie atrakcyjnym samochodem jak dla sympatyków ochrony środowiska? Choć na naszym kontynencie Renault Kangoo ZE 33 zyskał rzesze fanów, u nas nadal jest to produkt będący dodatkiem do oferty niż jej motorem.

W Polsce zakup aut elektrycznych jest nadal bardzo mocno ograniczony. Wynika to przede wszystkim z wysokich kosztów zakupu elektryka oraz braku stacji ładowania pojazdów. Największy problem pojawia się jednak w zatłoczonych miastach, gdzie często normy emisji spalin są przekraczane nawet kilkukrotnie. Kangoo z realnym zasięgiem ponad 200 km pomaga wyjść naprzeciw miłośnikom spalinowych aut. Przy co dziennej eksploatacji po mieście ten dostawczak sprawdzi się idealnie. W porównaniu z konkurencją i tak możliwość przejechania dwustu kilometrów na jednym ładowaniu wydaje się być sensowne i atrakcyjne. Dodatkowo, “kangurek” do całkowitego naładowania potrzebuje ok. 6h. Jest to bardzo optymalny czas pozwalający na rozsądne użytkowanie – praca w dzień, ładowanie w nocy. Jednak jeśli mamy dostęp tylko i wyłącznie do domowego gniazdka 230 V pełne ładowanie będzie trwało nawet aż 14 godzin.

Renault Kangoo ZE 33 – komfort i funkcjonalność

Pierwsze, za co warto pochwalić producenta, to fakt że mimo zwiększenia baterii pomniejszeniu nie uległa przestrzeń ani ładunkowa ani pasażerska. Podróżujący nie będą narzekali ani na brak miejsca, ani na brak komfortu, ani na kiczowate twarde plastiki. Choć i one pojawiają się w Kangoo materiały wykończeniowe są dość dobrej jakości. Wsiadając do auta dostawczego nie oczekujemy luksusów i ich tam nie ma. Auto ma być praktyczne, ale komfortu mu nie brakuje. Nasza wersja była również wyposażona w m.in. w elektrycznie otwierane szyby, nawigację z dotykowym ekranem i klimatyzację. Do dwóch ostatnich mam nieco zastrzeżeń. Po pierwsze – ekran dotykowy był umieszczony na tyle daleko od kierowcy, że i tak korzystałam z niego poprzez umieszczone na kokpicie przyciski. Po drugie – klimatyzacja używana w aucie elektrycznym znacznie obniża zasięg, a więc na ogół używałam naturalnej klimy do czego przydały mi się elektrycznie otwierane szyby. Chociaż wiadomo, że w naprawdę upalne dni warto ją mieć i w sumie dobór klimatyzacji w wyposażeniu samochodu w obecnych czasach jest na porządku dziennym.

Renault Kangoo ZE 33

Wielkim plusem, na który warto zwrócić uwagę podczas zakupu jest także system multimedialny R-Link i współpracująca z nim nawigacja, która optymalizuje najkrótszą i najszybszą trasę przejazdu. Dodatkowo, dzięki aplikacji na smartfona lub komputer Z.E. Services dzięki której mamy możliwość m.in. zdalnego kontrolowania stanu naładowania akumulatora i wartość zasięgu. Ponadto poprzez aplikację jesteśmy w stanie zarządzać różnymi funkcjami pojazdu np. planowanie czasu ładowania czy wstępne schładzanie i ogrzewanie samochodu.

Renault Kangoo ZE 33 – czas wyruszyć w miasto

Renault Kangoo ZE 33

Silnik elektryczny w naszym testowanym samochodzie posiada moc 60 KM i 225 Nm. Jest to wystarczająca wartość aby móc dość dynamicznie poruszać się po mieście. Co w elektrykach jest charakterystyczne, przyśpieszają one w całkowitej ciszy. Ciężko na początku się przyzwyczaić, że w kabinie nie słychać żadnych odgłosów – no chyba że te dochodzące z zewnątrz. Oczywiście, największą zaletą tego silnika są znikome koszty eksploatacji i do tego nikt nie będzie miał zastrzeżeń. Przejechanie 100 km będzie kosztować nas niecałe 9 zł. Ale niestety coś za coś. Czy koszty eksploatacji są w stanie zrekompensować koszty zakupu? Biorąc pod uwagę, że samochód ten można nabyć za 130 tysięcy złotych nikogo nie zdziwi fakt, dlaczego to jednak silniki spalinowe nadal są dominującą częścią sprzedaży.

 

Zobacz też Okiem Technicznym