BMW V16 Goldfish – motoryzacyjna ekstraklasa

0
882
BMW V16 Goldfish

BMW V16 Goldfish – niezwykła limuzyna z niezwykłym napędem

Z wyłączeniem kilku modeli najbardziej ekskluzywnych marek, niemieckie sedany segmentu F, uzbrojone w dwunastocylindrową jednostkę, to od zawsze najbardziej ekskluzywne samochody, które można kupić za pieniądze. Dwanaście cylindrów brzmi zbyt mało ekskluzywnie? A co powiecie na jednostkę V16, upchniętą pod maską BMW serii 7? Mało kto wie, że Niemcy szykowali takiego potwora. W tym przypadku, słowo „potwór” nie odnosi się wyłącznie do zwierzęcej mocy i wybitnych osiągów. BMW V16 Goldfish, bo taki kryptonim nosił ten szalony projekt, potrafił wprawić w osłupienie już samą stylistyką. Niby zwykła Siódemka, ale kiedy wzrok powędruje poza granicę słupka B, łatwo można dostrzec ogromne zmiany, jakie zaszły w luksusowym sedanie.

BMW V16 Goldfish – zabójcza broń w wyścigu zbrojeń?

BMW V16 Goldfish – modyfikacje nadwozia były podyktowane względami technicznymi. Cały układ chłodzenia powędrował spod maski do bagażnika

Lata 80. to bardzo ciekawy okres w historii niemieckiej marki. To właśnie wtedy, dział Motorsport nabrał rozpędu, prezentując najszybszego sedana świata. Niemcy mieli już na koncie absolutnie fantastyczne BMW M1 i limuzynę z serii 7, wyposażoną we wspniały silnik V12. Skupmy się przez chwilę na tym ostatnim modelu, bo de facto to właśnie on jest sprawcą całego zamieszania.

Bawarczycy rozpoczęli prace nad limuzyną z dwunastocylindrową jednostką już w latach 70., jednak zmienna i chwiejna sytuacja gospodarcza tamtych czasów nie stwarzała dogodnej sytuacji do uruchomienia produkcji seryjnej takiego modelu. Po prostu, wprowadzenie takiego motoru w dobie kryzysu paliwowego, nie miało najmniejszego sensu. Klienci, którzy oczekiwali mocy i osiągów, mogli sięgnąć po model 745i, z turbodoładowaną jednostką R6, o mocy 250 KM. Parametry były bardzo dobre, ale sześć cylindrów w tak dużej limuzynie… cóż, nie była to najbardziej prestiżowa opcja, tym bardziej, że konkurencja nie spała. W tym samym czasie, flagowy okręt Mercedesa mógł już być wyposażony we wspaniałe, pięciolitrowe V8. BMW musiało to przebić i udało się to w 1987 roku, kiedy światło dzienne ujrzał model 750i. Dwunastocylindrowa jednostka była mocna, cicha i niezwykle kulturalnie pracująca. To było to, czego oczekiwali nabywcy luksusowych sedanów.

Ambicje BMW nie kończyły się jednak na aksamitnie pracującym V12. Oczywiste było, że konkurencja odpowie mocnym uderzeniem. Zapadła zatem decyzja o rozpoczęciu prac nad jeszcze bardziej ekskluzywną wersją Siódemki. Nie zdecydowano się jednak na doładowanie dwunastocylindrówki, choć Niemcy mieli już doświadczenie w jednostkach turbo. Karl Lange, ówczesny szef działu badawczo-rozwojowego silników, wykazał jednak większą ambicję i postawił na… silnik V16.

BMW V16 Goldfish – tajne przez poufne

BMW 7 Z SILNIKIEM V16
BMW V16 Goldfish – dopiero tylna część nadwozia zdradza, że ten samochód to prawdziwa bestia, która próbuje wcisnąć się w skórę owcy

Prace nad egzotyczną jednostką napędową zostały utajnione, Lange mógł zaangażować tylko kilkuosobowy zespół inżynierów i kilku dostawców elementów osprzętu silnika. Określenie projektu mianem tajnego nie jest nadużyciem, bo o pracach nad super-limuzyną nie poinformowano nawet zarządu BMW. Ze względu na fakt, że dokumentacja techniczna silnika V16 nie mogła być archiwizowana razem z resztą „papierów”, jednostka napędowa nie otrzymała żadnego oznaczenia kodowego. Projekt ukryto pod kryptonimem Goldfish, co miało odnosić się do koloru lakieru (Nerzbraun-Metallic) samochodu, nad którym pracowano.

Za bazę do stworzenia potężnego agregatu posłużyła widlasta dwunastka. W wyniku dodania czterech cylindrów, pojemność wzrosła do 6,7 litra. Za zaopatrzenie 16 „garów” w benzynę, odpowiadał stworzony specjalnie dla tej jednostki układ paliwowy Bosch. Co ciekawe, masa silnika nie wzrosła znacząc względem jednostki bazowej. Gotowy motor ważył około 310 kg, a spora w tym zasługa bloku odlanego z lekkich stopów.

Trzeba przyznać, że zespół narzucił sobie iście mordercze tempo pracy. Po sześciu miesiącach, potężny silnik trafił na hamownię. Odczyty pokazały moc na poziomie 408 KM, ale podobno kilka pomiarów dało wynik ponad 430 KM. Równie imponujący był też moment obrotowy, wynoszący 625 Nm. Z tak ogromną siłą nie radził sobie żaden automat, jaki BMW miało wówczas w swoim portfolio. Dlatego właśnie samochód wyposażono w 6-biegową skrzynię manualną.

BMW V16 Goldfish – nieślubne dziecko limuzyny i supersamochodu

BMW
BMW V16 Goldfish – pas tylny wygląda efektownie, ale nie o design tutaj chodzi. Czarna krata ma za zadanie odprowadzać gorące powietrze z komory bagażnika

Niezwykłą jednostkę napędową zamontowano w zupełnie zwyczajnym BMW 750iL. Szybko jednak okazało się, że upchnięcie silnika dłuższego o 30 cm od V12-ki, będzie ogromnym wyzwaniem. W komorze zabrakło już miejsca dla chłodnicy, jednak udało się rozwiązać ten problem, choć trzeba przyznać, że zrobiono to w dość niekonwencjonalny sposób. Jeden radiator zastąpiono dwoma mniejszymi, które, wraz z całym układem chłodzenia, powędrowały do… bagażnika.

Siłą rzeczy, wymusiło to koniczność wprowadzenia pewnych modyfikacji w karoserii Siódemki. Nie trzeba być bacznym obserwatorem, żeby dostrzec dwa ogromne wloty powietrza, zlokalizowane na tylnych błotnikach. To właśnie te elementy odpowiadają za doprowadzanie powietrza do chłodnic. Bardzo wyraźne zmiany widać też w pasie tylnym. Między światłami znalazła się czarna krata, dająca ujście gorącemu powietrzu. Jeżeli przyjrzymy się dokładnie, zobaczymy zwężone klosze lamp tylnych. Światła cofania zniknęły ze swojego zwyczajowego miejsca. Gust, to zawsze kwestia indywidualna, ale trzeba przyznać, że pas tylny prezentuje się niezwykle efektownie. Trudno jest powiedzieć to samo o karykaturalnych wlotach powietrza, ale trzeba zrozumieć, że te zmiany podyktowane były funkcją, nie formą. Gdyby samochód trafił do produkcji, zapewne design zostałby nieco „wygładzony”. Tak się jednak nie stało.

BMW V16 Goldfish – tylko jeden egzemplarz

BMW V16 Goldfish
BMW V16 Goldfisch – szesnastocylindrowa jednostka to ogromny popis kunsztu niemieckich inżynierów. Szkoda, że nigdy nie trafiła do produkcji seryjnej

Prezentacja dla zarządu odbyła się w 1988 roku. Początkowo, włodarze BMW nie wiedzieli, z czym tak naprawdę mają do czynienia – tył samochodu został zasłoniony. Zostali tylko poinformowani o bardzo szybkiej wersji modelu Siedem. Nie było w tym nawet krzty przesady. „Złota rybka” przyspieszała do setki w około 6 sekund i rozpędzała się do 282 km/h. Mimo ogromnego wrażenia, jaki wywarł prototypowy egzemplarz, ten niezwykły projekt nigdy nie otrzymał zielonego światła. Przeprowadzono jeszcze kilka testów na torach wyścigowych i drogach publicznych, ale na tym niezwykła wersja Siódemki skończyła swoją karierę. Obecnie, samochód znajduje się w specjalnie wydzielonej sekcji magazynu w Monachium, towarzysząc innym najcenniejszym modelom BMW.

Pomimo porzucenia projektu Goldfisch, Niemcy nie stracili apetytu na szesnastocylindrową jednostkę. Po przejęciu marki Rolls-Royce, rozpoczęły się prace nad silnikiem V16, którego pojemność sięgała aż dziewięciu litrów! Ten pomysł, podobnie jak projekt hiper-siódemki, też niestety nigdy nie wyszedł poza fazę prototypu. Wielka szkoda.

grafika użyta w tekście: BMW Classic Group