Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu

Jeden z największych polskich muzyków lat 60-ych to Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu. Jak przebiegała kariera i dlaczego nie osiągnął sukcesu.

0
207
Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu
Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu na scenie

81 lat temu, 14 stycznia 1942 roku urodził się Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu, wokalista, gitarzysta i kompozytor. „Jego muzyka z jednej strony była ostra i dynamiczna, a z drugiej łagodna i liryczna. Pewnie dlatego przylgnęło do niego określenie zbuntowany anioł”.

Żył 39 lat, a kariera rockowa trwała niespełna dziesięć. Pozostały po nim wspaniałe piosenki i wciąż żywa legenda.

Krzysztof Antoni Klenczon, autor takich hitów jak “Kwiaty we włosach“, “Historia jednej znajomości“, “Nikt na świecie nie wie“, ale również pieśni o Żołnierzach WyklętychBiały Krzyż“, przyszedł na świat w Pułtusku.

W 1945 Klenczonowie przenieśli się do Szczytna i zamieszkali w opuszczonej poniemieckiej willi przy ul. Barczewskiego. Szczytno na wiele lat stało się domem Klenczona, było to również miejsce, do którego symbolicznie powrócił po śmierci, bowiem urna z jego prochami spoczęła na cmentarzu komunalnym przy ul. Mazurskiej.

Ojciec Krzysztofa – Czesław musiał się ukrywać . W czasie II wojny światowej walczył w szeregach Armii Krajowej, za co w 1946 r. został aresztowany. Po wojnie przystąpił do organizacji „Wolność i Niezawisłość”. Szybko jednak został zwolniony z więzienia i na rozprawę sądową miał oczekiwać na wolności. W tym czasie uciekł ze Szczytna i pod zmienionym nazwiskiem – Antoni Ambroziak – ukrywał się w Czaplinku koło Drawska w północno-zachodniej Polsce, w obecnym województwie zachodniopomorskim.

Dopiero po odwilży politycznej wrócił do rodziny do Szczytna. Utrzymywał jednak stały kontakt z rodziną, Helena dość często jeździła do Czaplinka. Krzysztof był pewien, że ojciec nie żyje. Gdy spotkali się po raz pierwszy już po odwilży 1956 roku nie poznał ojca. Nie wiedział, kim jest Pan, który do niego podszedł. Można sobie wyobrazić jakim przeżyciem było dla Krzysztofa Klenczona to spotkanie, relacja z ojcem, ich rozmowy. Ojca uwielbiał. Napisał dla niego balladę „Biały krzyż”, pieśni o Żołnierzach Wyklętych („Gdy zapłonął nagle świat/ bezdrożami szli/ przez śpiący las/ Równym rytmem młodych serc/niespokojne dni/odmierzał czas”.

Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu – kariera w Polsce

W 1959 ukończył Liceum Ogólnokształcące w Szczytnie. Przeniósł się do Trójmiasta i rozpoczął studia na wydziale budowy dróg i mostów Politechniki Gdańskiej, by po kilku miesiącach z nich zrezygnować . W latach 1960-1962 uczył się w Gdańskim Studium Wychowania Fizycznego.

Latem 1962 roku razem z Karolem Warginem zostali laureatami I Ogólnopolskiego Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Tam też poznał muzyków z zespołu Niebiesko-Czarni do którego niebawem dołączył.

W latach 1962–1964 był gitarzystą zespołu Niebiesko-Czarni, który w 1963 wystąpił w „Olympii” w Paryżu co można uznać za niebywały sukces. Klenczon był także liderem zespołu muzycznego Pięciolinie (1964), następnie przyszedł czas na Czerwone Gitary.

Czerwone Gitary powstały 1965 roku z byłych członków Pięciolinii. “Postanowiono wtedy, że zespół opracuje własny styl, nie włączając do repertuaru absolutnie żadnych coverów, a będzie wzorował się tylko na muzyce polskiej i słowiańskiej, wykonując swoje utwory tylko w języku polskim”.

Historia Czerwonych Gitar z Klenczonem to lata 1965–1970. “Matura”, “Kwiaty we włosach” czy “Takie ładne oczy”

Trzy Korony (1970–1972) to niestety ostatni rozdział w polskiej karierze i przeboje takie jak między innymi „Port”, „10 w skali Beauforta”

Taki był Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu
Taki był Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu

Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu – czas za ocean

Los i namowy żony sprawiły, że 6 maja 1972 r. Klenczonowie pożegnali się z Polską i na statku “Batory” wyruszyli do Stanów Zjednoczonych. Była to niezwykle trudna i zaskakująca decyzja artysty, który w wieku 30 lat posiadał mocną pozycję na polskiej scenie muzycznej.

W USA “od razu zabrał się do pracy nad nową płytą, tym razem anglojęzyczną. Płyta długogrająca “The Show Never Ends” ukazała się w 1977 roku i przyniosła 12 całkiem nowych kompozycji. Stylistycznie i brzmieniowo bliżej było jej do The Beatles niż do Czerwonych Gitar. Klenczon nie zapomniał także o swoich polskich fanach, dla których już rok później nagrał album “Powiedz stary gdzieś ty był“. Zawierał kilka znanych przebojów w nowych aranżacjach, ale także nowe utwory m.in. balladę dedykowaną córce “Natalie – Piękniejszy świat”, “Muzyko z tamtej strony dnia”, “Wiśniowy sad”. Wraz ze swoim amerykańskim zespołem regularnie odwiedzał też Polskę. Zawsze witany przez rzesze oddanych mu fanów” – napisano w artykule “Z gitarą w świat” na stronie miasta Szczytno.

Krzysztof Klenczon buntownik polskiego big beatu – tu idol, tam taksówkarz

W Stanach nie został gwiazdą rocka, imał się też innych zajęć, był m.in. taksówkarzem i dozorcą.

“Nieposkromiony, bo tak chciał, zauroczony tym, co grał,
Tak mało szczęścia z życia brał, jakby nie jedno, ale kilka ich miał”.

Asia Łunarzewska – “Zbuntowany anioł” (sł. Janusz Kondratowicz i Wiesław Wilczkowiak)

Niestety nie zrobił kariery, śpiewał głównie dla Polonii, żył polskimi sprawami, wspierał także „Solidarność”. W 1978 roku przyjechał do Polski, a na koncertach witały go tłumy fanów. Niektórzy wypominali mu, że w Polsce był idolem, a w Chicago taksówkarzem, ale żył na własnych warunkach i na własny rachunek. W jednym się pomylił: przeszedł do historii. I nie tylko dlatego, że ulice i skwery nazywane są jego nazwiskiem (m.in. na warszawskich Bielanach)

Dla ojca napisał balladę o Żołnierzach WyklętychBiały krzyż” („Gdy zapłonął nagle świat/ bezdrożami szli/ przez śpiący las/ Równym rytmem młodych serc/niespokojne dni/odmierzał czas”.) To była ostatnia piosenka, jaką zaśpiewał w życiu. Tamtego wieczora, ostatni raz stojąc na scenie bisował ją trzy razy.

26 lutego 1981 r. nad ranem został ranny w wypadku samochodowym, gdy wracał z koncertu charytatywnego w klubie Milford w Chicago. W bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala św. Józefa w Chicago, gdzie zmarł 7 kwietnia 1981. 25 lipca 1981 roku wrócił do kraju, nad jeziora, które tak ukochał, i spoczął w grobie rodzinnym na cmentarzu komunalnym w Szczytnie.

e – pamięć o Niuńku

Od 2013 roku w Pułtusku organizowany jest festiwal poświęcony twórczości Krzysztofa Klenczona. Od 2017 roku znajduje się tu jedyna w Polsce grająca ławka z postacią siedzącego i grającego na gitarze artysty. Amfiteatr Domu Polonii przy okazji jednego z festiwali został nazwany imieniem Krzysztofa Klenczona. Pułtusk ma również pasaż w centrum Pułtuska który nazwano Bulwarem Krzysztofa Klenczona. Jedna z warszawskich ulic w dzielnicy Bielany na Radiowie nosi imię Krzysztofa Klenczona.

Warto zajrzeć na stronę klenczon.pl/wydarzenia tam również można znaleźć ciekawe informacje.

Na wypadek gdyby zaistniał problem jak trafić  Ławeczka Krzysztofa Klenczona, Rynek, Pułtusk oraz

Pomnik Krzysztofa Klenczona w Szczytnie

Niuniek -2020r. Film dokumentalny o Krzysztofie Klenczonie.

Krzysztof Klenczon & Czerwone Gitary – Biały Krzyż

Mix piosenek Krzysztof Klenczon – (TVP 60- i 70-te lata)

Krzysztof Klenczon & Trzy Korony – Kronika podróży 1971

I na koniec jeżeli jesteś fanem motoryzacji i nie tylko, a zastanawiasz się co zrobić z wolnym czasem? Wybierz się na jedną z bez wątpienia godnych uwagi imprez umieszczonych w naszym kalendarzu Zlot Spotkanie Motoryzacja Piknik sezon 2023. Z pewnością mogą Cię też zainteresować inne tematy umieszczone na naszej stronie.