Znane osoby za kierownicą – czy są bezkarne?

0
64
Znane osoby za kierownicą. Na jasno beżowym blacie leżą dwie sterty książek. Tworzą one kąt prosty, a wewnątrz kąta leży sędziowski młotek.
Znane osoby za kierownicą - czy są bezkarne?

W Polsce mamy Kodeks Karny, Pracy, Cywilny, Drogowy i wiele innych. Wszystkie one obowiązują obywateli naszego pięknego kraju w jednakowym stopniu, ale czy na pewno? Czy polityk, artysta bądź celebryta zostanie ukarany tak samo jak „zwykły Kowalski” za to samo wykroczenie? Kara nałożona przez Państwo to jedno, a odpowiedzialność ukaranego za popełniony czyn to czasami zupełnie inna bajka. Przyjrzyjmy się, jak niektórzy ze znanych, traktują obowiązujący w Polsce akt prawny, jakim jest „Prawo o ruchu drogowym”. Spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie,- Znane osoby za kierownicą – czy są bezkarne?

Znane osoby za kierownicą – prędkość, alkohol, brak uprawnień, brak badań technicznych

Wszystkie te czynniki są w równym stopniu zabójcze dla poszkodowanych. Moim skromnym zdaniem, każdego kto świadomie łamie przepisy kodeksu drogowego, powinno się sądzić za usiłowanie lub zabójstwo z premedytacją, z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Jest to jednak tylko moje zdanie.

Jeśli kierujący nie posiada uprawnień, nie jest ważny powód ich braku. Wniosek jest jednoznaczny:  taka osoba nie ma pojęcia o kierowaniu pojazdem i stanowi zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu drogowego. Podobnie brak ważnych badań technicznych, może to świadczyć o świadomej próbie ukrycia wadliwie działających podzespołów samochodu, np. braku hamulców. Stąd prosty wniosek, taki samochód stwarza zagrożenie.

Prędkość samochodu w połączeniu z jego masą to kolejne zabójcze połączenie. Wielu kierowców, widząc piękną długą prostą, bardziej lub mniej świadomie przyspiesza łamiąc przepisy. Nie od dziś wiadomo, że prędkość zabija. W tym przypadku, również nie ma wytłumaczenia typu: zamyśliłem się, prędkościomierz nie działał, jestem spóźniony, szef mi kazał. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości, zawsze jest świadomym złamaniem prawa drogowego.

Gdy kierujący, prowadzi pojazd będąc pod wpływem alkoholu, oznacza to że w pełni świadomie dopuścił się tego czynu. Dla takich sytuacji nie ma wytłumaczenia, przecież nikt nie wlewał mu do gardła alkoholu na siłę. Przecież każdy normalnie myślący człowiek, jest świadomy jak alkohol wpływa na organizm i nie powinien go spożywać wiedząc, że będzie kierował pojazdem.

Znane osoby za kierownicą – ograniczenie immunitetów

Jeśli chodzi o polityków, ich bezkarność ograniczono w 2015 roku. Jak możemy przeczytać w Policyjnym Serwisie Informacyjnym – ” 19 września 2015 r. weszło w życie ograniczenie immunitetów m.in. parlamentarzystów, sędziów i prokuratorów w sprawach wykroczeń drogowych. Prace nad ustawą trwały od początku 2013 r.

Ustawa zakłada, że przyjęcie mandatu karnego albo uiszczenie grzywny za wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji przez sędziego, prokuratora, posła, senatora, Rzecznika Praw Dziecka, GIODO lub szefa IPN – automatycznie stanowić będzie oświadczenie o wyrażeniu przez niego zgody na pociągnięcie go do odpowiedzialności w tej formie.

W związku z tym nowelizacja wprowadziła zmiany w przepisach o prokuraturze, o ustroju sądów powszechnych, o wykonywaniu mandatu posła i senatora, o ochronie danych osobowych, o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz o Rzeczniku Praw Dziecka.

Dotychczas było tak, że aby osoba chroniona immunitetem mogła odpowiedzieć za wykroczenie drogowe, zgodę na to musiał wyrazić: w przypadku posła, RPD, GIODO i szefa IPN – Sejm, w przypadku senatora – Senat, a jeśli chodzi o sędziów i prokuratorów, to za wykroczenia odpowiadali oni tylko dyscyplinarnie. Zmiana oznacza, że osoby te mogą zapłacić mandat drogowy w momencie zatrzymania przez służby drogowe.

Kolumna SOP, a w kolumnie…

Znane osoby za kierownicą – politycy

Politycy są zobowiązani do przestrzegania prawa tak samo jak pozostali obywatele. Jednak i pomiędzy nimi znajdziemy kierowców łamiących przepisy o ruchu drogowym. Niestety nie są to przypadki odosobnione. Bez względu na to, jakie reprezentują ugrupowanie polityczne, jedni to wielokrotni recydywiści znacznie przekraczają obowiązującą prędkość, cwaniakują – podczepiając się pod uprzywilejowane kolumny pojazdów czy też parkują gdzie i jak popadnie. Oczywiście gdy taka sytuacja zostanie ujawniona, zaczynają się czasami pokrętne, a czasami wręcz głupie tłumaczenia.

Wielokrotnie takie osoby jedynie potwierdzają zaistnienie takiej sytuacji, ale czy zrozumiały zagrożenie jakie stwarzały? I w tym miejscu przytoczę stosunkowo świeżą sprawę, Grzegorza Schetyny. Jechał on w terenie zabudowany z prędkością 123km/h. Za ten czyn poseł stracił prawo jazdy na trzy miesiące, został też ukarany 10 punktami, przyjął też mandat w wysokości 2,5 tys. zł. Po zaistnieniu tej sytuacji na Twitterze pojawił się wpis Grzegorza Schetyny – “Szanowni Państwo. Potwierdzam, że straciłem dziś prawo jazdy na trzy miesiące. Nie zasłaniałem się immunitetem, przyjąłem z pokorą pierwszy od ponad 25 lat mandat. Byłem przekonany, że opuściłem już teren zabudowany. Popełniłem błąd. Przepraszam” 

Zwróćcie uwagę, kilka krótkich zdań, zero głupich tłumaczeń i najważniejsze słowa POPEŁNIŁEM BŁĄD. PRZEPRASZAM. Ilu potencjalnych zabójców z immunitetem zdobyło się na takie słowa ? Naprawdę niewielu.

Znane osoby za kierownicą – celebryci

Do tej kategorii wrzuciłem artystów, dziennikarzy i innych przedstawicieli wolnych zawodów. Ta liczna grupa, ma zdecydowanie większą ilość „mistrzów kierownicy”, którzy prawdopodobnie ze względu na swoją popularność w mediach, uważają, że im wolno więcej. Niestety, w tej grupie kierujący pojazdami dopuszczają się, o wiele cięższych gatunkowo wykroczeń czy też przestępstw drogowych. Mamy tutaj do czynienia z wielokrotnymi przypadkami jazdy samochodem, pomimo wieloletniego braku uprawnień do kierowania pojazdem. Najgorsze i najbardziej godne potępienia, są fakty kierowania samochodem pod wpływem alkoholu. Przecież ktoś taki, to również potencjalny zabójca na drodze. Wielu z nich ponosi karę i czasami zapadają surowe wyroki. Czy zawsze? Tym razem podam głośny przykład Piotra Najsztuba.

 Przypomnijmy, w październiku 2017 roku, w Konstancinie-Jeziornie,  Piotr Najsztub spowodował wypadek niedostosowując prędkości do panujących warunków drogowych. Potrącił on na pasach 77 letnią kobietę, która trafiła do szpitala, w wyniku potrącenia nie doznała poważnych obrażeń. Był trzeźwy. Jak ustalili biegli, prowadził samochód w ciężkich warunkach pogodowych i jechał z prędkością między 17 km/h a 25 km/h. W trakcie wykonywania czynności wyszło na jaw, że samochód Najsztuba nie posiadał aktualnych badań technicznych. Jego prawo jazdy było zatrzymane oraz przekroczył on limit punktów karnych. Wszystkie te czynniki powinny wyeliminować dziennikarza z ruchu drogowego, stało się inaczej i jeździł on nadal z pełną premedytacją. Przy okazji postępowania wyszły na jaw ciekawe fakty związane z brakiem uprawnień Piotra Najsztuba.

Jak podał portal brd24.pl – „Sprawa uprawnień do kierowania Piotra Najsztuba wygląda na coraz większy skandal. Policja kłamała, że figurował w systemie jako kierowca – od roku widniało tam, że nie ma uprawnień. Jednak i tak ich nie stracił, bo najpierw jedni urzędnicy w ogóle mu ich nie odebrali, a potem nowi urzędnicy odznaczyli go w systemie, ale decyzję administracyjną wysłali na zły adres, a gdy pismo wróciło, nie zrobili z tym nic.”

Finalnie sąd zdecydował o uniewinnieniu Piotra Najsztuba. Decyzję umotywowano tym, że kierując autem, dziennikarz zachował należytą ostrożność oraz poruszał się z prędkością ok. 20 km/h.

Znane osoby za kierownicą – nic nie było, gramy dalej

To jak to jest z równością wobec prawa w naszym kraju? Jest takie samo dla wszystkich? Czy ciężko jest przyznać: Tak – jechałem mając zabrane uprawnienia, Tak – samochód nie miał ważnych badań technicznych, Tak – pomimo wszystko moja prędkość była za wysoka aby się zatrzymać. 77 latka, nie wtargnęła nagle na przejście. Poruszała się w miejscu do tego przeznaczonym. Została potrącona przez kierowcę bez uprawnień. I co? Kierowca uniewinniony. Nie ma za co przepraszać. To nie jego wina.

Osoby publiczne, których życie obserwujemy na co dzień, powinny być wzorem dla innych. Niestety tak nie jest. Ich wyczyny to nie tylko przestępstwa drogowe, to również sfałszowane weksle, oszustwa itp. Wielokrotnie po ujawnieniu tych przestępstw, nie było śledztwa, a co za tym idzie nie było kary. Jaki to niesie przekaz? Wielu z nich nie wie co to honor, empatia czy odpowiedzialność za swoje czyny.

Wnioski pozostawiam Wam drodzy czytelnicy. Czy wobec prawa są równi i równiejsi? Czy tak trudno przyznać się do błędu i powiedzieć PRZEPRASZAM?

Może cię również zainteresować: Karta parkingowa dla osób niepełnosprawnych