Amerykański sen Marcina Dorocińskiego

0
48
Amerykański sen Marcina Dorocińskiego
Rodzina, pracowitość, determinacja – trzy punkty, o których aktor wspomina w kontekście drogi do sukcesu.

Amerykański sen Marcina Dorocińskiego – kilka dni temu aktor potwierdził, że zagra w kolejnych dwóch częściach filmu „Mission Impossible”. Po jego wpisie posypały się liczne gratulacje – nie tylko ze świata filmu. Jak się okazuje, droga do sukcesu nie była jednak usłana różami. 

Amerykanski sen Marcina Dorocińskiego – misja niemożliwa? 

Choć spekulowano o tym już od jakiegoś czasu, to wiadomość została oficjalnie potwierdzono w sobotę (22 października) wieczorem. Pierwsza ze wspomnianych części nosi tytuł „Mission: Impossble: Dead Reckoning Part One”, której premiera ma nastąpić 12 lipca 2023 roku. Druga część „Mission Impossible: Dead Reckoning Part Two” na ekrany kin ma z kolei wejść 26 czerwca 2024 roku. O swoim sukcesie Marcin Dorociński poinformował na łamach swoich mediów społecznościowych. „Czołem kochani, pozdrawiam Was serdecznie z Londynu. Nadszedł dzień, w którym (dzięki uprzejmości Toma Cruse’a i Christophera McQuarrie’ego) – po miesiącach spekulacji, mogę z radością i niemałym wzruszeniem potwierdzić swój udział w tej legendarnej serii” – napisał na swoim profilu aktor. W dalszej części wpisu możemy przeczytać refleksję trudnej drogi do sukcesu, która nierzadko okupiona była rozczarowaniami. Aktor przyznał, że o role w zagranicznej produkcji starał się od lat, a jego zgłoszenia były odrzucane niezliczoną ilość razy. 

Sukces Marcina Dorociśńkiego

Amerykański sen Marcina Dorocińskiego – gratulacjom nie było końca 

Już po chwili pod postem aktora posypały się gratulacje, przede wszystkim od kolegów z branży. Jednym z najbardziej wyróżniających wpisów były gratulacje od Michała Żebrowskiego, który żartobliwie stwierdził, że zazdrości aktorowi takiego sukcesu. Swoje gratulacje przesłał też piłkarz Grzegorz Krychowiak, który w komentarzu także z przymrużeniem oka postanowił odnieść się do epizodycznej roli w filmie „Druga połowa”. „Panie Marcinie, brawo. My aktorzy musimy się wspierać, niech Pan przeciera szlaki”. – napisał reprezentant Polski. Po pojawieniu się informacji niemal od razu zaczęto spekulować ile aktor zarobi na udziale w amerykańskiej produkcji. Jak donoszą niektóre media suma ma wynosić aż 150 tysięcy dolarów, czyli ok. 750 tysięcy złotych. Ponieważ aktor został od razu zaangażowanych aż do dwóch serii, to zdaniem czujnych fanów jego rola w filmie będzie znacząca. Warto dodać, że na polskim rynku taka kwota jest w większości nieosiągalna. 

Sukces Marcina Dorocińskiego

Amerykański sen Marcina Dorocińskiego – pokora do samego końca 

Wychował się na wsi i wcale się tego nie wstydzi. Co więcej, często podkreśla, że to właśnie rodzice nauczyli go pracowitości oraz determinacji. Zanim pojawił się na deskach teatru był m.in. ochroniarzem, czy kelnerem. Pierwszą poważną rolę dostał już na II roku studiów. Powierzyła mu ją Krystyna Janda w spektaklu Teatru Telewizji „Cyd” Corneille’a, w którym aktor zagrał Dona Rodryga. Od tego czasu przez CV Marcina Dorocińskiego przewinęło się wielu uznanych reżyserów, jak Krystian Lupa, czy Krzysztof Warlikowski. Występując na deskach teatrów, zaczął też pojawiać się w filmach i serialach. W 2005 roku pojawił się jako podkomisarz Sławomir Desperski w słynnym „Pitbulu” Patryka Vegi. Oprócz tego mogliśmy oglądać go w serialu „Na dobre i na złe”, czy „Rodzina zastępcza”. Choć w swoim dorobku ma wiele ról, to jak przyznaje, w pamięci najbardziej utkwiły mu kreacje, w których musiał pokazać swoją emocjonalną stronę. 

Amerykański sen Marcina Dorocińskiego – życie prywatne na bocznym planie 

Na początku kariery aktor nie najlepiej znosił nagły wzrost popularności. W efekcie potrafił być opryskliwy nawet w stosunku do dziennikarzy. Do dziś stroni od skandali, nie afiszując się z życiem prywatnym. O nim wiemy natomiast tyle, że od lat jest w szczęśliwym związku małżeńskim ze scenografką Moniką Sudół. Para doczekała się dwójki dzieci – syna Stanisława i córki Janiny. Swoją popularność natomiast woli wykorzystywać, chociażby do promowania postaw ekologicznych. Jakiś czas temu wziął udział w kampanii, w której widzimy, jak aktor najpierw demoluje całe mieszkanie, a potem pyta, dlaczego to samo robimy naszej przyrodzie. Sam chętnie przygarnia również zwierzaki ze schroniska. Sukces Marcina Dorocińskiego jest najlepszym dowodem na to, że pracowitość i determinacja w końcu znajdują swoje szczęśliwe zakończenie.

Przeczytaj także: Filmy poruszające sferę duchową