Weekend w Krakowie czy Gdańsku to jak weekend w Nowym Jorku? – nie, tam jest tańsze jedzenie, paragony grozy

Paragony grozy nie tylko nad morzem. Reakcja społeczna jest jednoznaczna - ceny w polskich restauracjach stały się nieproporcjonalnie wysokie

66

Radio Bezpieczna Podróż online!

Słuchaj muzyki, rozmów oraz najnowszych serwisów informacyjnych. Możesz słuchać nas na wszystkich urządzeniach.

Paragony grozy nie tylko nad morzem. Reakcja społeczna jest jednoznaczna - ceny w polskich restauracjach stały się nieproporcjonalnie wysokie
Jeśli wakacje nad morzem to koniecznie pyszna smażona rybka. Paragony grozy nie tylko nad morzem. Reakcja społeczna jest jednoznaczna - ceny w polskich restauracjach stały się nieproporcjonalnie wysokie

Ostatnie doniesienia o tzw. paragonach grozy z krakowskich restauracji budzą niemałe kontrowersje. Przykładowo, w jednej z restauracji na krakowskim rynku za omleta z szynką trzeba zapłacić aż 42 zł, a za dzbanek wody – 38 zł. Te ceny wywołały poruszenie wśród internautów, którzy zauważają, że nawet w ekskluzywnych lokalach w Wenecji ceny są niższe.

Reakcje internautów na paragony grozy

W serwisie Wykop pojawiły się liczne komentarze zbulwersowanych użytkowników, którzy porównują krakowskie ceny do tych w Dubaju. Wielu z nich zauważa, że wzrost cen w gastronomii w Polsce stał się tak ekstremalny, że zaczynają unikać restauracji. Argumentują, że choć inflacja i wzrost kosztów energii są faktem, obecne ceny są przesadzone.

Eksperci wskazują, że na wysokie ceny w krakowskich lokalach wpływa kilka czynników. To inflacja, rosnące koszty energii oraz chęć maksymalizacji zysków przez restauratorów. Wysokie ceny mogą odstraszać klientów, co w dłuższej perspektywie może negatywnie wpłynąć na branżę gastronomiczną.

Paragony grozy nie tylko nad morzem. Reakcja społeczna jest jednoznaczna - ceny w polskich restauracjach stały się nieproporcjonalnie wysokie
Paragony grozy nie tylko nad morzem.

Konkretne przykłady – Paragony grozy w nadmorskich smażalniach

W restauracji „Rynek 44” śniadanie kosztuje 49,99 zł, a za jednego tosta z szynką i serem trzeba zapłacić 27,99 zł. W innym miejscu za sześć pierogów płaci się 31 zł, a za zupę grzybową 29 zł. Takie ceny są powszechnie uznawane za zbyt wysokie w porównaniu do innych europejskich miast turystycznych.

Podobna sytuacja ma miejsce w nadmorskich smażalniach, gdzie ceny ryb i owoców morza osiągają zawrotne sumy. Turyści skarżą się na koszt porcji ryby, która może sięgać nawet 70 zł. Do tego dochodzą jeszcze wysokie ceny dodatków, takich jak frytki czy surówki. W nadmorskich kurortach, takich jak Hel czy Międzyzdroje, ceny często przewyższają te w dużych miastach, co skutkuje rosnącym niezadowoleniem wśród odwiedzających.

Społeczna reakcja

Reakcja społeczna na tzw. paragony grozy jest jednoznaczna – wielu ludzi uważa, że ceny w polskich restauracjach stały się nieproporcjonalnie wysokie. Klienci wyrażają swoją dezaprobatę w mediach społecznościowych i deklarują, że w obliczu tak wysokich cen, coraz częściej będą wybierać alternatywne formy spędzania czasu, z dala od drogich lokali gastronomicznych.

———————-

redakcja BEZ BARIER z niepełnosprawnościami portal i radio

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami.

Pierwsza w UE radiowa i portalowa redakcja z niepełnosprawnościami

Prowadzimy restaurację ZDRÓWKO którą wspiera Jarosław Uściński

Wspomoż fundację - Przekaż 1.5% podatku

Jesteśmy medium składającym się z osób z niepełnosprawnościami. Jeśli czytasz nasze wiadomości i podoba Ci się nasza praca to zostań naszym czytelnikiem.

Jak widzisz na naszym portalu nie ma żadnych reklam. Jest to możliwe dzięki takim jak TY.

  • Nr. rach. bankowego: 02 1750 0012 0000 0000 3991 4597
  • KRS: 0000406931
  • NIP: 5361910140

Przekaż nam swoje 1,5% a dzięki temu nadal nie będziemy zamieszczać reklam a TY będziesz czytał czysty tekst mając świadomość że przyczyniłeś się do jego napisania.

Brak postów do wyświetlenia