
FC Barcelona wciąż strzela jak na zawołanie. W próbie generalnej przed startem LaLigi mistrzowie Hiszpanii rozbili Como 5:0, sięgając po prestiżowy Puchar Gampera. Zespół Xaviego pokazał ofensywną moc, choć zmiennicy kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego przeplatają udane akcje… spektakularnymi pudłami.
Tło meczu — zamieszanie przed pierwszym gwizdkiem
Spotkanie odbyło się w dość nietypowej atmosferze. Zaledwie kilka dni wcześniej udało się załagodzić napięty konflikt z Markiem-André ter Stegenem, który długo nie chciał ujawnić pełnych wyników badań po operacji pleców. To kluczowe dla Barcelony, bo w przypadku jego dłuższej absencji klub może przeznaczyć część pensji bramkarza na rejestrację nowych zawodników, w tym jego zmiennika Joana Garcii.
Symboliczne było to, że na przedmeczowej prezentacji zarówno ter Stegen, jak i Garcia wystąpili z numerem 1 na koszulce. Ostatecznie między słupkami stanął Garcia i od pierwszych sekund musiał interweniować po strzałach Addaiego i Douvikasa.
Fermin show i koncert Dumy Katalonii
Barcelona długo rozkręcała się w ataku, ale gdy już znalazła drogę do bramki, posypały się kolejne gole. W 21. minucie Fermin López wykorzystał bezpańską piłkę i strzałem po ziemi otworzył wynik. Chwilę później dołożył drugie trafienie, tym razem pięknym uderzeniem w okienko po asyście Frenkiego de Jonga.
Na 3:0 podwyższył Raphinha, który zamienił na gola precyzyjne podanie Marcusa Rashforda. Tuż przed przerwą do listy strzelców dopisał się Lamine Yamal, wykorzystując przechwyt Raphinhi. W doliczonym czasie Rashford mógł zdobyć piątą bramkę, ale po minięciu bramkarza trafił… obok słupka, uśmiechając się pod nosem.
Wejście Ferrana i drugi gol Yamala
Po przerwie Rashford ustąpił miejsca Ferranowi Torresowi, który już w 49. minucie zanotował asystę przy drugim trafieniu Yamala. Hiszpański skrzydłowy uderzył precyzyjnie przy dalszym słupku, nie dając bramkarzowi Como żadnych szans.
Ferran miał też okazję, by sam wpisać się na listę strzelców, lecz podobnie jak Rashford zmarnował sytuację stuprocentową. Tym razem Yamal podał mu piłkę w idealnym momencie, ale strzał napastnika powędrował daleko od bramki.
Forma strzelecka przed startem sezonu
Barcelona w okresie przygotowawczym zachwyca skutecznością — w ostatnich sparingach wygrała 3:1 z Vissel Kobe, 7:3 z FC Seoul, 5:0 z Daegu FC i teraz ponownie 5:0, tym razem z 10. drużyną Serie A.
Duma Katalonii wejdzie w nowy sezon LaLigi w roli faworyta. Pierwszy test już w sobotę, kiedy na wyjeździe zmierzy się z Realem Mallorca. Kibice liczą, że ofensywny festiwal goli z lata znajdzie swoją kontynuację także w meczach o stawkę.








































