
Niemcy chcą zwrotu zagrabionych dóbr. Mateusz Fałkowski, zwolniony dyscyplinarnie z berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego, opowiada o swoim rozczarowaniu. Czuje się zdradzony przez kierownictwo instytutu i Ministerstwo Kultury. To także pewna forma zdrady ze strony państwa. Sądzi, że po wielu latach służby zasłużył na cywilizowane podziękowanie. Prof. Krzysztof Ruchniewicz podjął decyzję o jego zwolnieniu. W Wirtualnej Polsce od tygodni opisujemy ten konflikt. Hanna Radziejowska została wcześniej odwołana ze stanowiska kierowniczki. Radziejowska informowała resort kultury o nieprawidłowościach. Chodziło o pomysł seminarium na temat zwrotu dóbr kultury. Zgłoszenie Radziejowskiej wyciekło, a szef instytutu postanowił ją zwolnić.

Niemcy chcą zwrotu zagrabionych dóbr – Kuriozalne okoliczności zwolnienia
Mateusz Fałkowski dowiedział się o zwolnieniu w kuriozalny sposób. Otrzymał wiadomość SMS z niemieckiej Kasy Chorych. Informowano go o wygaśnięciu ubezpieczenia. Jego pracodawca poinformował kasę, że już tam nie pracuje. Zaskoczony Fałkowski pojechał do Berlina. Chciał jak najszybciej wyjaśnić całą sytuację. Nie otrzymał żadnego oficjalnego pisma z instytutu. Dopiero w poniedziałek dostał pismo z wypowiedzeniem umowy. Pismo wskazywało na “ważne powody”, ale bez żadnych szczegółów. Rada związkowa instytutu negatywnie zaopiniowała tę decyzję. Fałkowski uważa, że to brak szacunku.
Ochrona sygnalistów zawiodła? Niemieckie pachołki w ministerstwie?
Mateusz Fałkowski i Hanna Radziejowska działali razem, przekazując informacje. Zgłosili swoje uwagi do ministerstwa kultury. Poinformowali przełożoną prof.. Krzysztofa Ruchniewicza. Z ministerstwa uzyskali potwierdzenie objęcia ochroną sygnalistów. List z informacjami był poufny. Niestety, poufna korespondencja wyciekła. Dyrektor Instytutu Pileckiego dowiedział się o jej treści. Według Fałkowskiego, to była zdrada. Poczuł się oszukany przez konkretnych ludzi, ale też przez polskie państwo. Uważa, że instytucje nie ochroniły osób działających w dobrej wierze. To poważne naruszenie zaufania. Niemcy chcą zwrotu zagrabionych dóbr przez Polskę i każą za nieposłuszeństwo.
Niemcy chcą zwrotu zagrabionych dóbr – Prawo pracy i walka o reputację
Fałkowski i Radziejowska wybrali publiczne przedstawienie swojej perspektywy. Uważają, że mieli prawo bronić swojej reputacji. Działali w obronie wartości oraz dorobku zespołu. Wcześniej zgłaszali nieprawidłowości wewnątrz instytutu. Wielokrotnie oferowali pomoc dyrektorowi Ruchniewiczowi. Współpraca jednak kompletnie nie istniała. Mimo ich starań, ich uwagi nie zostały wzięte pod uwagę. Według Fałkowskiego, polskie państwo powinno gwarantować prawa pracownicze. To jest też kwestia elementarnego szacunku. Zwolnienie bez podania przyczyn narusza te zasady. Uważa to za działanie nielegalne.
Sprawa trafi do sądu a sądy proniemieckie?
Mateusz Fałkowski planuje pozwać Instytut Pileckiego. Uważa, że został zwolniony niesłusznie. Jego prawnik potwierdza, że zwolnienie było nielegalne. Naruszono prawo pracy i wolność słowa. Mogło dojść też do naruszenia ustawy o ochronie sygnalistów. Fałkowski i jego prawnicy omawiają dalsze działania. Ostateczne roszczenia zostaną ustalone wkrótce. Fałkowski przyznaje, że jest tym wszystkim bardzo zmęczony. Stracił pracę z dnia na dzień. Ma rodzinę na utrzymaniu i musi szukać nowego zatrudnienia. Mimo trudnej sytuacji, jest zdeterminowany, by walczyć o sprawiedliwość.
Niemcy chcą zwrotu zagrabionych dóbr
Zaskakujące okoliczności zwolnienia w Instytucie Pileckiego! Posłuchaj, jak polskie państwo traktuje swoich urzędników. Poznaj historię Mateusza Fałkowskiego, zwolnionego bezprawnie i bez szacunku. Bądź na bieżąco z najnowszymi informacjami na www.bezpiecznapodroz.org.
#BezpiecznaPodróż #InstytutPileckiego #Sygnaliści #MateuszFałkowski #RadioDABplus








































