
Rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną. W odpowiedzi NATO uruchamia program „Eastern Sentry” — nową tarczę wschodniej flanki. Sojusz podkreśla, że jest gotowy do obrony każdego metra terytorium swoich państw członkowskich.
Rosyjskie drony w polskim niebie
W nocy z wtorku na środę doszło do bezprecedensowego incydentu. Rosyjskie drony przekroczyły granicę i wleciały w polską przestrzeń powietrzną, a do czwartku ich szczątki odnaleziono już w 17 miejscowościach. To wydarzenie, które wstrząsnęło opinią publiczną, zmusiło NATO do natychmiastowej i zdecydowanej reakcji.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte nie pozostawił wątpliwości: — Nieważne, czy było to celowe, czy nie. To absolutnie niedopuszczalne. Sojusznicy stoją w pełnej solidarności z Polską. Naszym kluczowym zadaniem jest obrona wschodniej flanki.
Nowa inicjatywa Sojuszu
Właśnie dlatego NATO uruchamia program „Eastern Sentry”, którego celem jest dalsze wzmocnienie obrony państw leżących na wschodniej granicy Sojuszu. Inicjatywa ta, będąca w pewnym sensie rozwinięciem i uzupełnieniem funkcjonującej już Straży Bałtyckiej („Baltic Sentry”), ma zapewnić lepszą koordynację oraz szybsze reagowanie na pojawiające się zagrożenia.
Jak wyjaśnia naczelny dowódca wojsk NATO w Europie, generał Alexus Grynkewich, nowy system ma być elastyczny, błyskawiczny i skoncentrowany na odstraszaniu tam, gdzie jest to najbardziej potrzebne. Co więcej, jego istotnym elementem będzie integracja obrony przeciwlotniczej zarówno z ziemi, jak i z powietrza. Ponadto też rozbudowanie mechanizmów dzielenia się informacjami między państwami członkowskimi.
— Sojusznicy stoją ramię w ramię z Polską. Już teraz mamy deklaracje m.in. Holandii, Danii czy Wielkiej Brytanii o rozmieszczeniu swoich wojsk na naszej flance — zaznaczył generał.
„Pokazujemy gotowość”
W ocenie Marka Ruttego działania NATO muszą być postrzegane jako jasny i jednoznaczny sygnał. — Zestrzeleniem dronów pokazujemy, że bronimy każdego kawałka ziemi Sojuszu. NATO nie jest strukturą ofensywną, ale zawsze odpowie na agresję — podkreślił sekretarz generalny.
Generał Grynkewich dodał z kolei, że program formalnie już ruszył. — Wydałem rozkaz rozpoczęcia ‘Eastern Sentry’. Tworzymy ścianę antydronową opartą na nowoczesnych czujnikach i systemach wykrywania. To element naszej długofalowej strategii odstraszania — wyjaśnił.
Reakcja międzynarodowa
Warto podkreślić, że sprawa rosyjskich dronów nie ogranicza się jedynie do poziomu regionalnego. Została bowiem przeniesiona na forum międzynarodowe. Na wniosek Polski zwołano nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, które odbędzie się w piątek wieczorem. Nasz kraj reprezentować ma wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki.
Prezydent Karol Nawrocki dodał, że sytuacja jest dowodem na to, iż Polska od dawna znajduje się w samym centrum wojny hybrydowej. — Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy Polska uczestniczy w tej wojnie, to po 10 września nie powinien ich już mieć. Polska jest celem i uczestnikiem tej wojny od czterech lat — powiedział.
Przełomowy moment dla Sojuszu
Inicjatywa „Eastern Sentry” może okazać się najpoważniejszym wzmocnieniem wschodniej flanki NATO od wielu lat. Dzięki niej Sojusz zyskuje narzędzie nie tylko do obrony, lecz także do odstraszania potencjalnych agresorów.
W obecnej sytuacji przekaz jest wyjątkowo klarowny: granice NATO są nienaruszalne, a każdy metr ziemi państw członkowskich będzie broniony z całą determinacją.








































