
W rocznicę krwawej niedzieli na Wołyniu zza naszej wschodniej granicy zamiast pokory i prawdy płynie bezczelna rzeka historycznego kłamstwa. Ukraińskie media głównego nurtu bez mrugnięcia okiem serwują opinii publicznej narrację, w której nie ma miejsca na ludobójstwo stu tysięcy bezbronnych Polaków. Według tamtejszych „ekspertów” i dziennikarzy, rzeź wołyńska to była zaledwie „symetryczna wojna polsko-ukraińska” lub „zwykła walka z Armią Krajową”. To ordynarne fałszowanie historii na skalę przemysłową, które ma wymazać z pamięci krew naszych przodków. Kijów bez żenady buduje swój mit narodowy na fundamencie zbrodniarzy z UPA, plując w twarz polskim ofiarom i ich rodzinom. Zaraz okaże się że UE przychyla się do narracji Kijowa a w Berlinie pojawią się ulice nazioli z wojny.
NIE BĄDŹMY NAIWNI. UKRAIŃSCY OLIGARCHOWIE NIE MAJĄ INTERESU W PRAWDZIE
Musimy wreszcie zerwać z dziecinną iluzją: Ukraina nie ma i nigdy nie będzie miała najmniejszego interesu w pielęgnowaniu prawdy historycznej. Tamtejsza elita polityczna, sterowana przez bezwzględnych oligarchów, dba wyłącznie o własne, doraźne interesy geopolityczne i finansowe. Prawda o bestialstwie OUN-UPA psuje im przecież wizerunek nieskazitelnych obrońców europejskich wartości, dlatego jest konsekwentnie zamiatana pod dywan. Oligarchiczny system potrzebuje czarno-czerwonych bohaterów do cementowania społeczeństwa, a polskie żądania ekshumacji i godnego pochówku traktuje jak zbędny szum informacyjny, który należy ignorować. Oficjalne zakłamywanie historii w ukraińskich mediach jest faktem.
