
Matematyczny paraliż w wydziale komunikacji. Polskie urzędy znowu udowodniły, że planowanie długoterminowe to dla nich czarna magia. Kiedy wprowadzano mniejsze, tzw. amerykańskie tablice rejestracyjne dla aut sprowadzanych z USA czy Japonii, nikt w ministerstwie nie pomyślał, że szybko skończą się na nie kombinacje znaków. Zamiast przewidzieć to zawczasu, urzędnicy obudzili się z ręką w nocniku, gdy zabrakło wolnych numerów. Rozwiązanie? Zamiast zreformować cały przestarzały system, postanowili przypisać województwom zupełnie nowe, losowe litery, które z geografią i logiką nie mają absolutnie nic wspólnego. Nowe Tablice Rejestracyjne – A – WARSZAWA, X – GDAŃSK, a Poznań to M
Geografia według urzędnika, czyli Warszawa na literę A – Nowe Tablice Rejestracyjne
Efekt tej genialnej reformy to prawdziwy majstersztyk urzędniczego absurdu. Od teraz małe tablice dla Mazowsza i Warszawy nie będą zaczynać się od logicznego “W”, lecz od litery “A”. Dlaczego “A”? Bo tak. Z kolei Pomorze i Gdańsk zamiast “G” dostają złowrogie “X”. Dolny Śląsk to teraz “V”, Małopolska to “J”, a Wielkopolska to “M”. Jeśli myśleliście, że tablice rejestracyjne mają ułatwiać identyfikację pojazdu na drodze, to urzędnicy właśnie wyprowadzili Was z błędu. Teraz na drodze łatwiej będzie spotkać kosmitę niż rozszyfrować, skąd jedzie auto przed nami.
