
Czwarty triumf Tadeja Pogacara – Tadej Pogacar nie pozostawia rywalom żadnych złudzeń. Słoweniec po raz czwarty wygrał etap Tour de France 2026, imponując na wymagającej górskiej trasie do Le Markstein-Fellering. Tym samym lider UAE Team Emirates-XRG potwierdził swoją znakomitą dyspozycję, a następnie zaatakował w końcówce etapu i samotnie przeciął linię mety. Dzięki temu jeszcze bardziej umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej, zwiększając przewagę nad najgroźniejszymi rywalami.
Decydujący atak na finałowym podjeździe
14 etap tegorocznej Wielkiej Pętli zapowiadał się jako jeden z najtrudniejszych w pierwszej części wyścigu. Liczne górskie premie i wymagający finał sprawiły, że od samego początku tempo było bardzo wysokie.
Kluczowy moment nastąpił na ostatnich kilometrach wspinaczki pod Col du Haag. Pogacar ruszył z charakterystycznym, mocnym przyspieszeniem, na które nie potrafił odpowiedzieć żaden z rywali. W ciągu kilku minut wypracował bezpieczną przewagę i bez większych problemów dowiózł zwycięstwo do mety.
Dominacja Pogacara trwa
To już czwarte etapowe zwycięstwo Słoweńca podczas Tour de France 2026. Lider UAE Team Emirates-XRG pokazuje, że jest w znakomitej dyspozycji i konsekwentnie buduje przewagę nad najgroźniejszymi rywalami.
Drugie miejsce na etapie zajął jego klubowy kolega Isaac del Toro, natomiast trzeci finiszował Francuz Paul Seixas. Dzięki kolejnym cennym sekundom Pogacar powiększył przewagę nad Jonasem Vingegaardem, który coraz bardziej oddala się od walki o żółtą koszulkę.
Zespół UAE ponownie wykonał perfekcyjną pracę
Nie tylko Pogacar zasłużył na słowa uznania. Kolarze UAE Team Emirates-XRG przez niemal cały etap kontrolowali tempo peletonu, skutecznie neutralizując próby ucieczek i przygotowując idealną pozycję dla swojego lidera.
Gdy przyszła decydująca chwila, Pogacar wykorzystał znakomitą pracę drużyny i po raz kolejny udowodnił, dlaczego jest uważany za najlepszego kolarza świata.
Coraz bliżej kolejnego triumfu w Tour de France
Po zwycięstwie Pogacar nie ukrywał zadowolenia, ale jednocześnie studził emocje. Podkreślił, że wyścig wciąż trwa, a przed zawodnikami jeszcze kilka niezwykle wymagających etapów w Alpach.
Patrząc

