
Temat jest gorący, a twarda matematyka i logika lotu dronów brutalnie obnażają absurdy informacyjne na granicy. Kiedy politycy na okrągło powtarzają frazesy o sojuszniczej solidarności i miliardach płynących na wschód, nad polskimi domami znowu latają nieproszeni goście. Na Lubelszczyźnie zawyły syreny, służby szukają w popłochu szczątków, a my zadajemy proste pytanie: jak to możliwe, że obiekt lecący z prędkością skuterka pokonuje pół strefy wojennej bez żadnego ostrzeżenia wysłanego do Warszawy? Czas prześwietlić tę niebezpieczną patologię! DRON NA LUBELSZCZYZNIE
