
Cenzura w obronie demokracji czyli prebanking jako nowoczesna tarcza informacyjna. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Urszula von der Leyen zaprezentowała ostatnio światu nową strategię budowania tak zwanej odporności społecznej. Ta nowoczesna koncepcja zakłada walkę z manipulacją informacjami poprzez mechanizm zwany prebankingiem, czyli zapobieganiem kłamstwom przed ich publikacją. Zdaniem unijnych liderów takie działanie proaktywne okazuje się znacznie skuteczniejsze niż tradycyjne prostowanie już rozpowszechnionych, nieprawdziwych treści. Bruksela chce teraz przygotować wszystkich obywateli na potencjalne zagrożenia płynące z niezweryfikowanych źródeł internetowych dostępnych powszechnie. Takie podejście ma na celu stworzenie bezpiecznej przestrzeni cyfrowej, w której każda informacja przechodzi przez gęste sito weryfikacji.
Medyczna analogia w służbie cyfrowego bezpieczeństwa – Cenzura w obronie demokracji dla naszego dobra
Liderzy unijni bardzo chętnie porównują manipulację informacjami do groźnego wirusa, który infekuje umysły nieświadomych niczego mieszkańców całej Europy. W tej medycznej analogii nowa metoda zapobiegania kłamstwom działa dokładnie tak, jak skuteczna i bardzo potrzebna szczepionka uodparniająca organizm. Urszula von der Leyen podkreśla, że późniejsze leczenie skutków dezinformacji bywa trudne, kosztowne oraz często nie przynosi spodziewanych efektów. Dlatego właśnie Bruksela stawia na edukację o technikach manipulacji, aby ludzie potrafili samodzielnie rozpoznawać fałszywe przekazy w sieci. Edukacja medialna staje się tym samym kluczowym elementem nowej architektury bezpieczeństwa, która ma chronić fundamenty europejskich wartości oraz demokracji.
Kontrowersje wokół wolności słowa w Europie – nie UE jest mądre a my nie
Krytycy nowych rozwiązań zauważają jednak z niepokojem, że pod płaszczykiem walki z dezinformacją może kryć się groźna dla wolności cenzura. Porównywanie wolności słowa do choroby wymagającej leczenia budzi ogromne kontrowersje wśród wielu niezależnych dziennikarzy oraz wolnościowych środowisk społecznych. Niektórzy komentatorzy wskazują nawet na niebezpieczne podobieństwa do systemów kontroli społecznej, które z powodzeniem stosują od dawna władze w Pekinie. Ujednolicanie przekazu oraz eliminowanie niewygodnych narracji przypomina im najgorsze wzorce z historii dwudziestego wieku, co budzi zrozumiały opór. Mimo tych obaw Komisja Europejska kontynuuje prace nad przepisami, które mają docelowo ustandaryzować myślenie oraz wierzenia wszystkich mieszkańców Unii.
Ujednolicenie technologii i kontrola narracji – Cenzura w obronie demokracji
Unia Europejska promuje ostatnio także inne ciekawe rozwiązania techniczne, jak chociażby ujednolicony standard ładowarek z hasłem o jednym kablu. To chwytliwe hasło marketingowe budzi jednak u wielu osób skojarzenia z dawnymi, mrocznymi czasami totalitarnej propagandy i ujednoliconej myśli. Wizja Europy, w której wszystko jest wspólne, identyczne i pod ścisłą kontrolą urzędników, wywołuje mieszane uczucia wśród wolnych obywateli. Możliwość odcinania zasięgów oraz blokowania niewygodnych treści staje się realnym narzędziem w rękach potężnych biurokratów zasiadających w szklanych wieżowcach. Czy faktycznie zmierzamy w stronę nowoczesnego Eurokołchozu, gdzie różnorodność poglądów traktuje się jako biologiczne zagrożenie dla stabilności całego systemu politycznego?
Cenzura w obronie demokracji
Czy Unia Europejska wprowadza cenzurę pod płaszczykiem walki z wirusem dezinformacji? Sprawdź, co oznacza nowa strategia prebankingu i jak wpłynie na Twoją wolność w sieci. Zapraszamy do lektury na bezpiecznapodroz.org!







































