
Rynek motoryzacyjny w Europie zmienia się w bardzo szybkim tempie, ponieważ chińskie marki pojawiają się na nim niczym grzyby po deszczu, zyskując na popularności. Chińscy producenci samochodów mają jasny cel: chcą zalać rynek europejski swoimi nowymi, konkurencyjnymi cenowo pojazdami, zagrażając pozycji tradycyjnych marek. Coraz więcej firm w Europie widzi w tym zjawisku szansę, dlatego chętnie stają się prywatnymi importerami nawet tych mniej znanych producentów, szukając nowych możliwości na dobry zarobek. To powoduje, że chińskie marki mocno zadomowiły się na Starym Kontynencie, stawiając europejskie firmy przed dużym wyzwaniem. Obecnie jesteśmy w fazie, w której zarówno producenci, jak i importerzy, widzą ogromną przestrzeń rynkową do zagospodarowania, co sprzyja szybkiej ekspansji. Myślałem, że nigdy nie dojdzie do sytuacji, w której przestanę tak sprawnie ogarniać dynamiczne zmiany na motoryzacyjnym rynku.
Wybiera portfel a nie rozum a UE niszczy rodzimy przemysł
Moment na wejście chińskich producentów na rynek jest faktycznie bardzo dobry. Europejskie marki krwawią finansowo, walcząc z rosnącymi kosztami produkcji i z rygorystycznymi normami. Te czynniki w drastyczny sposób windują ceny samochodów z europejskimi korzeniami, czyniąc je mniej konkurencyjnymi dla szerokiego grona klientów. W efekcie, wielu ludzi zaczęło podejmować decyzje zakupowe kierując się portfelem. Odkładają sentymenty na bok, co jest dla nich bardzo racjonalnym posunięciem. Nowe propozycje, takie jak BAIC, MG, Omoda czy Jaecoo, na pierwszy rzut oka nie wydają się wcale gorsze od popularnych modeli Skody czy Volkswagena. Klienci świadomie decydują się na zakup “chińczyka”, ponieważ chcą zaoszczędzić pieniądze, jednocześnie otrzymując znacznie lepsze wyposażenie w niższej cenie. Oczywiście pojawiają się mniejsze lub większe wpadki, na przykład drobne mechaniczne niedociągnięcia czy problem z zabezpieczeniem antykorozyjnym, ale największym wyzwaniem wciąż pozostaje dostępność części zamiennych. Ceny prądu w Szwecji są super(najniższe w UE) ale tam nie robią aut.
Co będzie za 3-5 lat? czy te auta będą jeździć
Wybór chińskich firm na rynku staje się niebezpiecznie duży dla konsumentów, którzy mogą kupić Omodę, Jetoura, Bestune’a, SWM czy DFSK, ale nie mają gwarancji przyszłości. Największa niewiadoma dotyczy firm wprowadzanych przez prywatnych importerów, które przy niewielkiej sprzedaży mogą za dwa lub trzy lata stać się jedynie wspomnieniem. Można spodziewać się, że w ciągu najbliższych pięciu lub sześciu lat chińskie marki zostaną mniej licznie reprezentowane na Starym Kontynencie, ponieważ na rynku pozostaną tylko najsilniejsi, najbardziej wiarygodni gracze. Szkoda, że w kolejce do wejścia ustawiają się kolejne firmy, które twierdzą, że mają klientom do zaoferowania coś wyjątkowego. Trudno patrzeć na to inaczej, zwłaszcza gdy są to często niemal identyczne produkty w innym opakowaniu, co wprowadza niepotrzebny chaos. Przykładowo, Jetour należy do grupy Chery, ale w Polsce stoi za nim prywatny importer AADC, co rodzi pytania o serwis i wsparcie w dłuższej perspektywie.
Chińskie auta – wróżka mówi: będą niespodzianki
Chińska motoryzacyjna inwazja? Rynek jest pełen nowych marek, które kuszą nas lepszym wyposażeniem i niskimi cenami! Klienci głosują portfelem, a my to rozumiemy. Jak konsolidacja rynku wkrótce wyłoni najsilniejszych graczy, gwarantując lepszą jakość i spokój na lata! Patrzymy na przyszłość z optymizmem! 🚗💨
#ChińskieSamochody #Motoryzacja #NoweMarki #BezpiecznaPodróż #WybórPortfelem








































