
Graniczne kontrole żywności znów ujawniają poważne nieprawidłowości w towarach wjeżdżających do Polski. Sprawa mrożonych owoców ze Wschodu pokazuje, że czujność służb jest absolutnie kluczowa. Tym razem mrożone czarne porzeczki z Ukrainy. STOP DLA TREFNYCH OWOCÓW! IJHARS mrożone czarne porzeczki z Ukrainy wycofuje z granicy z rygorem natychmiastowej wykonalności!
Ponad dwie tony mrożonek zza wschodniej granicy miały wylądować w naszych sklepach, ale kontrolerzy z Lublina powiedzieli twarde „nie” kombinowaniu przy składzie.
Czerwona kartka od lubelskich inspektorów za mrożone czarne porzeczki z Ukrainy
Inspektorzy z lubelskiego oddziału Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) udowodnili, że nie ma mowy o pobłażliwości na polskiej granicy. Podczas rutynowej kontroli wytypowano transport mrożonych czarnych porzeczek o łącznej wadze ponad 2160 kilogramów. Po szczegółowym przebadaniu próbki okazało się, że deklaracje importera na papierze rozjeżdżają się z tym, co naprawdę znajduje się w chłodni. W efekcie wydano natychmiastowy zakaz wprowadzenia towaru do obrotu na terenie naszego kraju.
Co naprawdę ukryto w mrożonkach?
Powodem kategorycznej blokady transportu była niezgodność z deklaracją w zakresie zawartości ekstraktu. Mówiąc prościej: owoce nie spełniały podstawowych parametrów jakościowych, którymi chwalił się producent w dokumentacji. Konsument kupujący taki produkt myślałby, że sięga po pełnowartościowy owoc, a w rzeczywistości otrzymałby towar rozwodniony i zmanipulowany. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności, co oznacza, że transport ani na chwilę nie wjedzie do polskiej sieci dystrybucji.
