
Dzisiaj na warsztat bierzemy prawdziwego feniksa polskiej branży technologicznej – firmę NTT System, która bez kompleksów walczy z azjatyckimi i amerykańskimi gigantami IT. To świetny powód do dumy, ale w naszej redakcji pamięć nie szwankuje. Doskonale pamiętamy, jak urzędniczy aparat państwowy zniszczył pod koniec lat 90. potęgi Optimusa i JTT Computer. Wyciągamy twarde fakty, obnażamy urzędniczą hipokryzję i pytamy wprost: jak to się stało, że NTT wciąż działa? Odpowiedź jest porażająco prosta – państwo po prostu przeoczyło szansę, by ich wykończyć!
NTT System – POLSKI BASTION TECH W STARCIU Z GLOBALNYMI GIGANTAMI
Kiedy myślimy o komputerach, do głowy przychodzą nam niemal wyłącznie zagraniczne korporacje z Azji i Doliny Krzemowej. Tymczasem pod Warszawą, w twardych realiach rynkowych, polska spółka NTT System od dekad udowadnia, że potrafimy tworzyć własny sprzęt komputerowy na światowym poziomie. Firma nie tylko składa pecety dla graczy i serwery dla biznesu pod własną marką, ale też rzuca bezpośrednie wyzwanie potentatom branży IT. To dowód na to, że polska myśl technologiczna ma olbrzymi potencjał i potrafi wygrywać jakością oraz elastycznością na bezlitosnym rynku.
KRWAWY TIE-BREAK HISTORII I ZNISZCZONE LEGENDY IT
Sukces NTT System cieszy ogromnie, ale budzi też gorzki posmak, gdy przypomnimy sobie, jak państwo traktowało polskie firmy technologiczne w przeszłości. Starsze pokolenie doskonale pamięta potęgę Optimusa stworzonego przez Romana Kluskę oraz wrocławskie JTT Computer, które pod koniec lat 90. rozdawały karty w Europie Środkowej. Zamiast dmuchać w żagle rodzimych czempionów, urzędniczy aparat skarbowy wymyślił kuriozalne zarzuty dotyczące VAT-u przy dostawach komputerów dla szkół. Rozpoczęła się bezczelna nagonka, która doprowadziła do upadku kwitnących
