
Jak podała agencja Associated Press, prezydent Rosji Władimir Putin zasugerował, że to Zjednoczone Emiraty Arabskie — a konkretnie Abu Zabi — mogą być miejscem długo oczekiwanego spotkania z Donaldem Trumpem. Deklarację tę złożył po rozmowach z prezydentem ZEA Muhammadem ibn Zajidem Al Nahajjanem.
Wybór miejsca nie jest przypadkowy. Emiraty stały się w ostatnich latach swoistym neutralnym gruntem dla poufnych rozmów dyplomatycznych, a przy tym mają wystarczający prestiż i bezpieczeństwo, by ugościć przywódców dwóch największych światowych potęg nuklearnych.
Spotkanie — jak wynika z naszych źródeł — ma się odbyć jeszcze w sierpniu. Ale to nie miejsce wywołuje dziś największe emocje. Sensację wywołują szczegóły propozycji, z jaką do Moskwy miał przybyć wysłannik Trumpa.
Ujawniamy: propozycja USA dla Putina. Moskwa może zyskać więcej, niż kiedykolwiek marzyła
Według ustaleń dziennikarzy Onetu, Steve Witkoff, specjalny emisariusz prezydenta USA, przedstawił Rosji plan rozejmu, który został wcześniej uzgodniony z kluczowymi państwami UE. Oferta może wydawać się szokująco korzystna dla Kremla:
- Rozejm, nie pokój — co oznacza zamrożenie konfliktu, a nie jego zakończenie,
- Zamrożenie kwestii terytorialnych na 49 lub 99 lat — de facto uznanie rosyjskich zdobyczy,
- Zniesienie kluczowych sankcji, z możliwością przywrócenia importu rosyjskich surowców energetycznych.
Choć Waszyngton nie zgodził się na nierozszerzanie NATO, ani na wstrzymanie dostaw broni do Ukrainy, to według źródeł w rosyjskiej administracji — Putin miał być zaskakująco otwarty na rozmowę.
Napięcie między USA i Rosją: gra pozorów czy realna groźba?
Tajemniczość i dwuznaczność towarzyszą każdemu sygnałowi płynącemu z obu stron. Z jednej strony — wzajemne groźby nuklearne i napięta retoryka. Z drugiej — tajne kanały komunikacji i zaskakujące wypowiedzi liderów europejskich.
Premier Polski Donald Tusk przyznał niedawno, że “jest wiele znaków wskazujących na możliwe zawieszenie broni”, a prezydent Czech Petr Pavel stwierdził wprost: „Jeśli okupacja części Ukrainy ma być ceną za jej przetrwanie, to jest to cena akceptowalna.”
Czy to przygotowanie opinii publicznej na kompromis, który jeszcze kilka miesięcy temu byłby politycznym tabu?
Deadline Trumpa: 8 sierpnia. Moskwa blefuje czy drży ze strachu?
Jak ustalił Onet, Donald Trump wyznaczył Rosji termin ultimatum do 8 sierpnia. Jeśli Moskwa nie zgodzi się na zawieszenie działań wojennych, USA grożą wprowadzeniem tzw. sankcji wtórnych — uderzających nie tylko w Rosję, ale także w kraje handlujące z nią surowcami energetycznymi.
To broń atomowa finansowa — zamknięcie eksportu ropy i gazu oznaczałoby dla Kremla dramatyczne załamanie budżetu.
Moskwa zdaje się blefować — uznając, że Trump nie odważy się na tak drastyczny krok. Z kolei Waszyngton podejrzewa, że to Putin tylko udaje pewność, a w rzeczywistości panicznie boi się całkowitej izolacji.
Kulisy gry o Ukrainę. Czy świat zmierza ku nowemu porządkowi?
Za zamkniętymi drzwiami, pod osłoną tajemnicy, toczy się gra o przyszłość Europy. Nie chodzi już tylko o rozejm — stawką jest model globalnego ładu po wojnie.
Zaskakujące jest to, jak wielu liderów Zachodu — mimo publicznych deklaracji poparcia dla Ukrainy — zaczyna mówić językiem „realizmu geopolitycznego”. Choć nie padają wprost słowa o “zdradzie”, eksperci nie mają wątpliwości: świat przygotowuje się na nową, niewygodną równowagę.
Co dalej?
Jeśli spotkanie Trump–Putin dojdzie do skutku w Abu Zabi, może okazać się najważniejszym wydarzeniem geopolitycznym dekady. Niewykluczone, że to tam zapadną decyzje, które zadecydują o przyszłości Ukrainy, losach Rosji i globalnym układzie sił.
Jedno jest pewne: to nie będzie zwykła rozmowa. To będzie partia szachów o przyszłość świata — z atomem, gazem i granicami na szali.








































