Kosmos na ziemi: Barcelona i Inter w meczu, który zatrzymał czas.

Barcelona – Inter 3:3. Hit półfinału Ligi Mistrzów 2025 pełen emocji, popis Lamine’a Yamala i fenomenalne gole Raphinhi oraz Dumfriesa.

490

Radio Bezpieczna Podróż online!

Słuchaj muzyki, rozmów oraz najnowszych serwisów informacyjnych. Możesz słuchać nas na wszystkich urządzeniach.

Barcelona
To było widowisko mistrzów!

Estadi Olímpic Lluís Companys – miejsce, które w wieczór 30 kwietnia 2025 roku stało się centrum piłkarskiego wszechświata. Spotkanie FC Barcelony z Interem Mediolan w pierwszym półfinale Ligi Mistrzów 2024/25 było czymś więcej niż meczem. To była opera o futbolu. Widowisko tak intensywne, że czas zdawał się chwilami przystawać, a rzeczywistość uginała się pod ciężarem dramaturgii. 3:3 – wynik, który nie oddaje ani potęgi emocji, ani skali wydarzenia. Bo to był wieczór, w którym oglądaliśmy nie tylko gole – oglądaliśmy historie pisane złotymi zgłoskami.

Polska przegrywa z Mołdawią
Przeczytaj także
Polska przegrywa z Mołdawią
Zobacz →

30 sekund do piekła

Nie minęła nawet minuta, a na stadionie zapanowała cisza. Jakby ktoś odciął zasilanie emocjom katalońskiej publiczności. Marcus Thuram, wyprzedzając obronę Barcelony, zamienił precyzyjne dośrodkowanie Dumfriesa w bramkę, która wbiła się w duszę gospodarzy jak zimna stal. To był drugi najszybciej stracony gol Barcelony w historii Champions League. Trener Hansi Flick zamarł przy linii bocznej – jego plan legł w gruzach zanim na dobre się rozpoczął.

Katastrofa postępuje – Inter jak z włoskiego mechanizmu

W 21. minucie Denzel Dumfries, ten sam, który asystował przy pierwszym golu, uniósł się w powietrzu jak baletmistrz, złożył się do nożyc i huknął piłką, która przeszła przez powietrze jak kometa i zatrzepotała w siatce. 0:2. Barcelona wyglądała jak bokser po dwóch nokdaunach – chwiała się, oszołomiona, jakby sama nie wierzyła, że to się dzieje naprawdę.

I nagle… błysk geniuszu z innej galaktyki

A najlepsze dopiero miało nadejść. Lamine Yamal. 17 lat. Dziecko, a zarazem kosmita. W 24. minucie wziął piłkę na lewym skrzydle, zatańczył z nią jak z partnerką w finale „Tańca z gwiazdami”, a potem oddał strzał, który można opisać tylko w poetyckich kategoriach. Futbolówka odbiła się od słupka i dopiero wpadła do bramki. Gol z innego wymiaru. Publiczność oszalała. On nie tylko dał Barcelonie nadzieję – on rozbudził wiarę. Najmłodszy strzelec gola w półfinale Ligi Mistrzów. Nie Messi, nie Neymar. Yamal. I to takiego, które ogląda się w pętlach. Bramka-klejnot. Stadion eksplodował, a świat oniemiał. Lamine był wczoraj z innej planety…

Last minute! Dla rezerwacji wyjazdów świąteczno-noworocznych.
Przeczytaj także
Last minute! Dla rezerwacji wyjazdów świąteczno-noworocznych.
Zobacz →


“La Gazzetta dello Sport” nie miała wątpliwości — „to był występ kosmity, pokoleniowy talent, dziedzic Messiego”.
Jak dodano: „Z Yamalem Barcelona ma spokój na 15 lat”.

Powrót do gry, cios za cios

To trafienie było punktem zwrotnym meczu. W 38. minucie Ferran Torres wyrównał wynik po dokładnej asyście Raphinhi. Ale show Brazylijczyka dopiero się zaczynał. W 65. minucie huknął z dystansu tak potężnie, że piłka odbiła się od poprzeczki, następnie od pleców interwenującego Sommera… i wpadła do bramki. Gol zapisany jako samobój bramkarza, ale bez wątpienia to Raphinha był autorem tej piekielnej bomby. Samobój. Kuriozum. Chaos. 3:3. Stadion znów wrzał, jakby pulsował życiem.

Włoskie media nie kryły zachwytu. „Tego spotkania nigdy nie zapomnicie” – pisała “La Gazzetta dello Sport”, dodając, że był to mecz kandydujący do miana najlepszego w tym sezonie. „Corriere dello Sport” nazwał go „szalonym, ale pięknym”, a „La Repubblica” uznała go za „spektakularny popis futbolu”.

Agencja Ansa mówiła wprost: „pirotechniczne widowisko, wszystko, czego oczekujesz od Ligi Mistrzów”.

VAR – strażnik sprawiedliwości

W 75. minucie Inter miał wszystko w swoich rękach – Henrich Mychitarian zdobył gola, który zdawał się rozstrzygać losy spotkania. Ale sędzia podniósł chorągiewkę. Spalony. VAR potwierdził – gol nieuznany. Flick odetchnął, oprócz tego cała Katalonia powiedziała: „Jeszcze nie dziś”.

Końcówka należała do Barcelony. Raphinha był o krok od bramki w doliczonym czasie – Sommer broni. Ponadto w 87. minucie Yamal trafił w poprzeczkę. Inter był zamknięty na własnej połowie, cofnięty, kurczący się jak cień. Ale wytrwał. Barcelona napierała jak huragan, lecz bramka na wagę zwycięstwa nie padła.


Bohaterowie i cienie

Na piedestale: Yamal – którego już dziś można określić jako objawienie dekady. Raphinha – żywioł ofensywy. Ferran – skuteczny, obecny tam, gdzie trzeba. Ale defensywa Barcelony? Momentami zagubiona, chaotyczna, zbyt łatwa do rozmontowania. Szczęsny? Mimo kontrowersji – kilka ważnych interwencji. Mógł więcej? Tak. Ale nie był powodem porażki – bo jej nie było. Ten mecz nie był końcem – był początkiem. W Mediolanie 6 maja rozstrzygnie się wszystko. Inter z drobną przewagą własnego stadionu, Barcelona – z przewagą ducha, który narodził się na nowo. Ten dwumecz ma szansę zostać legendą Ligi Mistrzów.

Czy Yamal znów uniesie Barcelonę jak Prometeusz ogień? Czy Flick opanuje chaos w defensywie i znajdzie eliksir na mediolańską machinę.
6 maja wszystko odłóżcie na bok, uczty ciąg dalszy.

Przeczytaj też: Tomasz Jakubiak – miał życie pełne pasji, smaków i serca

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami.

Pierwsza w UE radiowa i portalowa redakcja z niepełnosprawnościami

Ponadto prowadzimy restaurację ZDRÓWKO którą wspiera Jarosław Uściński

Wspomoż fundację - Przekaż 1.5% podatku

Jesteśmy medium składającym się z osób z niepełnosprawnościami. Jeśli czytasz nasze wiadomości i podoba Ci się nasza praca to zostań naszym czytelnikiem.

Jak widzisz na naszym portalu nie ma żadnych reklam. Jest to możliwe dzięki takim jak TY.

  • Nr. rach. bankowego: 02 1750 0012 0000 0000 3991 4597
  • KRS: 0000406931
  • NIP: 5361910140

Przekaż nam swoje 1,5% a dzięki temu nadal nie będziemy zamieszczać reklam a TY będziesz czytał czysty tekst mając świadomość że przyczyniłeś się do jego napisania.

No posts to display