
Berlin, Hamburg, Monachium – w dużych niemieckich miastach na półkach popularnych supermarketów (m.in. Edeka, Rewe, Lidl) zamiast ulubionej kawy coraz częściej można zobaczyć puste miejsca. Niekiedy jedynie kartonowe zdjęcia z cenami. Powodem tego nietypowego zjawiska nie są braki w dostawach, lecz dramatyczny wzrost kradzieży. Kawa, niegdyś symbol codziennej wygody, stała się towarem na tyle cennym, że musiała trafić “pod ladę”.

Skala zjawiska: Kawa jako towar luksusowy i masowe kradzieże kawy
Wzrost cen kawy, napędzany globalnymi problemami z uprawami i wysokimi kosztami logistyki, sprawił, że drogie opakowania z ziarnami i kawą rozpuszczalną stały się wyjątkowo atrakcyjnym łupem dla złodziei.
Właściciele sklepów alarmują: straty z tytułu kradzieży osiągają alarmujący poziom. W samym Berlinie roczne straty branży handlowej z powodu kradzieży są szacowane na setki milionów euro. Kawa jest jednym z najczęściej kradzionych artykułów, a skala problemu jest tak duża, że dotyczy już nie tylko pojedynczych opakowań, ale zuchwałej kradzieży całych palet.
Supermarkety walczą z plagą kradzieży
W odpowiedzi na rosnące straty, sieci handlowe wprowadzają drastyczne środki bezpieczeństwa, które zaskakują klientów:
- Zdjęcia zamiast produktów: W niektórych sklepach (np. Rewe, Edeka) na półkach zostawia się wyłącznie zdjęcia opakowań z cenami. Klient, chcąc kupić kawę, musi podejść do kasy lub skontaktować się z obsługą, która wydaje produkt z zaplecza lub zamkniętego magazynu.
- Kawa za szkłem: W innych placówkach kawę zamyka się za szklanymi gablotami, często wyposażonymi w alarmy. Dostęp do niej wymaga wezwania pracownika sklepu.
- Ograniczone ilości: Niektóre dyskonty ograniczają ekspozycję towaru do zaledwie jednego lub dwóch opakowań danego rodzaju, aby zminimalizować potencjalne straty w przypadku kradzieży.
Symptom głębszego problemu
Chociaż doniesienia medialne koncentrują się na kradzieżach dokonywanych przez zorganizowane grupy przestępcze (które odsprzedają towar na czarnym rynku), trudno pominąć tło ekonomiczne zjawiska.
Wysoka inflacja i rosnące koszty życia w Niemczech, choć wciąż zamożnym kraju, uderzyły w siłę nabywczą obywateli. Fakt, że drogie produkty pierwszej potrzeby stają się celem masowych kradzieży, jest dla wielu Niemców i obserwatorów zewnętrznych smutnym symbolem kryzysu społeczno-ekonomicznego.
Jak podkreślają właściciele sklepów, środki te są aktem desperacji, mającym na celu ochronę rentowności biznesu.
„Nie robimy tego, by zirytować naszych klientów. Ale kradzieże kawy nasiliły się do tego stopnia, że musimy się chronić. Jeśli nie podejmiemy działań, możemy nie być w stanie wypłacać pensji lub regulować rachunków” – tłumaczy Kristin Köbernik, właścicielka supermarketu Edeka w Berlinie.
Zjawisko kradzieży kawy i znikających z półek produktów jest więc nie tylko problemem logistycznym handlu. Jest także wyraźnym sygnałem narastających napięć społecznych i ekonomicznych w jednej z największych gospodarek Europy.








































