
Heinz Reinefarth: Zbrodniarz Woli, który został burmistrzem, jak to możliwe? Heinz Reinefarth dowodził oddziałami, które dokonały rzezi warszawskiej Woli podczas Powstania Warszawskiego. Po wojnie jednak jego ponura przeszłość nie stanowiła przeszkody dla społeczeństwa. Został burmistrzem, a następnie cenionym adwokatem. W tej historii odzwierciedla się problem z denazyfikacją powojennych Niemiec. Reinefarth, jako dowódca, był bezpośrednio odpowiedzialny za masakrę tysięcy cywilów. Masowe egzekucje i niszczenie Warszawy były jego rozkazami. Mimo tak strasznych zbrodni, udało mu się uniknąć sprawiedliwości. Został on szanowanym członkiem społeczeństwa. Jego kariera po wojnie w Niemczech Zachodnich pokazuje, jak powojenna amnezja pozwoliła zbrodniarzom na kontynuowanie normalnego życia.

Rzeź i ucieczka od odpowiedzialności
Nad ranem 5 sierpnia ludzie Reinefartha wkraczają na Wolę, a ich rozkazy są jasne jak słońce. Mają zabić wszystkich mieszkańców stolicy i zrównać miasto z ziemią. Zaczynają wywlekać ludzi z domów, a następnie masowo ich rozstrzeliwują na ulicach. Rannych dobijają bagnetami, a ich zwłoki palą. Ofiary to tysiące mężczyzn, kobiet, starców i dzieci. Nie oszczędzają nikogo ani rannych ani personelu medycznego w szpitalach. Sam Reinefarth wysyła do Himmlera wiadomość, że ma za mało amunicji, by zabić wszystkich cywilów. Za dwa miesiące mordowania ludzi i niszczenia miasta dostaje 3,2 tysiąca marek. Po Powstaniu Warszawskim Reinefarth dowodził jeszcze obroną twierdzy Kostrzyn jednak w obliczu porażki z Rosjanami po prostu ucieka ze swoimi żołnierzami. Sąd wojskowy skazuje go za to na śmierć, ale wyrok nigdy nie zostaje wykonany. Po wojnie, aresztowany przez Brytyjczyków, staje się świadkiem w procesie norymberskim. Polacy bezskutecznie domagają się jego ekstradycji. W latach 50. sąd w Hamburgu uznaje dowody za niewystarczające.
Heinz Reinefarth: Zbrodniarz Woli, który został burmistrzem, jak to możliwe? Kariera po wojnie: Burmistrz i szanowany adwokat
Siedem lat po masakrze na Woli Heinz Reinefarth zostaje burmistrzem Westerlandu, nadmorskiego miasteczka na wyspie Sylt. Mieszkańcy tego miasta doceniają jego działania i sprawuje tę funkcję aż do 1963 roku. Po zakończeniu kariery politycznej zostaje posłem do parlamentu stanowego, a następnie cenionym adwokatem. Jego kariera była możliwa dzięki nieudanej denazyfikacji w powojennych Niemczech. Władze po prostu potrzebowały doświadczonych kadr. Reinefarth, jako burmistrz, zorganizował fundusze na rozbudowę Westerlandu. Z zaniedbanego miasteczka stworzył ekskluzywny kurort. Ludzie postrzegali go jako skromnego, sumiennego, a także uczynnego człowieka. Szanowali go także jako wojennego weterana. W 1951 roku Bundestag wprowadza ustawę, która pozwala „mniej obciążonym” nazistom na objęcie stanowisk urzędniczych. Ta ustawa otwiera drogę takim ludziom jak Reinefarth do powrotu do życia publicznego.

Brak skruchy i wypieranie się winy
W latach 70. polski reporter Krzysztof Kąkolewski spotkał się z Reinefarthem. Zbrodniarz opowiadał, że procesy go wykańczały. Twierdził, że jego żona i dzieci ciężko to przeżywały. Mówił o powstaniu, że to był ciężki czas i nie dało się odróżnić cywilów od walczących. Przyznawał, że jego żołnierze widzieli dzieci z granatami. Wypierał się odpowiedzialności za zbrodnie na Woli. Twierdził, że do masakry doszło, ale on nic o tym nie wiedział. Podważał również liczbę ofiar ponieważ uważał, że to technicznie było niemożliwe. Reinefarth mówił, że uwielbia Beethovena i Mozarta. Nawet twierdził, że w czasie powstania grał na fortepianie. Do końca życia (1979) pobierał generalską emeryturę. Nie pochowano go w Westerlandzie, ponieważ miejscowy pastor odmówił mu pochówku. Na jego grób pielgrzymowali za to neonaziści.
Heinz Reinefarth: Zbrodniarz Woli, który został burmistrzem, jak to możliwe? Prawda w końcu wychodzi na jaw: Tablica i przeprosiny
Przez wiele lat przeszłość Reinefartha była na wyspie Sylt tematem tabu. Dopiero w 2014 roku mieszkańcy Westerlandu zmierzyli się z tą mroczną historią. W 70. rocznicę powstania warszawskiego odsłonięto tablicę na ścianie ratusza. Upamiętnia ona rzeź w polskiej stolicy oraz informuje, że Heinz Reinefarth był współodpowiedzialny za tę zbrodnię. Na tablicy widnieje napis, który mówi o wstydzie i nadziei na pojednanie. W ratuszu otwarto wystawę ze zdjęciami z okupowanej Warszawy. Przedstawiciele parlamentu Szlezwiku-Holsztynu również przyznają się do historycznego obowiązku. Muszą rozliczyć się z przeszłością i oddać hołd ofiarom. Ta historia pokazuje, jak długa i skomplikowana była droga do prawdy. Dopiero po wielu dekadach udało się przełamać zmowę milczenia wokół zbrodniarza.
Foto: Wikipedia commons
Zainteresował cię nasz artykuł? Przeczytaj także o tragicznej śmierci noworodka w szpitalu w Lille









































