
Misja specjalna kuriera z radosną nowiną, Włodzimierz Czarzasty niespodziewanie ogłosił się wielkim kurierem radosnej nowiny dla całego demokratycznego świata w samym sercu radosnego Kijowa. Marszałek obiecał Ukraińcom błyskawiczną integrację z Unią Europejską, choć kompletnie nikt w Brukseli nie dał mu takiego oficjalnego pełnomocnictwa. Polityk prawdopodobnie uległ mrocznemu mistycyzmowi Michaiła Bułhakowa oraz demonicznemu urokowi słynnego kota Behemota podczas swojej radosnej wycieczki. Przewrotny kocur musiał szeptać mu do ucha te wszystkie tyrady, które wprawiły poważnych unijnych dyplomatów w prawdziwą oraz czarną rozpacz. Marszałek Sejmu i Europy a może i Wszechświata?
Nowe porządki i potęga lewicowej elokwencji – Marszałek Sejmu i Europy
Polska pod mądrym przewodnictwem pana Czarzastego nagle zaczęła decydować o najważniejszych losach całego współczesnego nam kontynentu europejskiego. Marszałek dzielnie przełamał uciążliwe traktaty oraz nudne kryteria kopenhaskie za pomocą swojej niesłychanej elokwencji i bardzo dobrego serca. Żmudne procedury negocjacyjne nie mają żadnego znaczenia dla człowieka, który posiada tak silne poczucie własnej, dziejowej i kosmicznej misji. Lewicowa wrażliwość nakazuje przecież wygłaszać żenujące wyznania uczuć zamiast pilnować twardych interesów polskiego narodu na arenie międzynarodowej.
Banderowskie okrzyki i amnezja historyczna lidera
Polityk posłużył się w Radzie Najwyższej hasłem, które budzi tragiczne wspomnienia u tysięcy polskich rodzin na wschodnich kresach. Wykrzykiwanie banderowskich haseł hańbi pamięć rodaków, których ukraińscy nacjonaliści brutalnie zabili podczas okrutnej rzezi na bardzo dalekim Wołyniu. Marszałek najwyraźniej szuka oklasków zagranicznych gości zamiast zachować elementarny szacunek wobec tragicznej historii narodu oraz bolesnej pamięci. Taka postawa stanowi jedynie jawne igranie z narodową tożsamością, której dzisiejsi lewicowi liderzy zdają się zupełnie nie rozumieć dzisiaj.
Marszałek Sejmu i Europy
Marszałek Czarzasty ogłosił się w Kijowie panem całej Europy! Bez żadnych pełnomocnictw obiecuje Ukrainie wejście do Unii, ulegając urokowi kota Behemota. Zapomniał jednak o historii Wołynia i twardych interesach Polski. Czy to misja, czy już czysta metafizyka?













































