Sprawa rozliczeń służbowych podróży byłego europosła PiS, Ryszarda Czarneckiego, budzi kontrowersje od wielu lat. Obecnie na światło dzienne wychodzą nowe, szokujące szczegóły dotyczące jego rzekomych podróży, których rozliczenia wydają się niezwykle podejrzane. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, polityk rozliczał wyjazdy, podczas których miał korzystać z nietypowych środków transportu, takich jak traktor czy pojazdy, które nie zostały jeszcze wyprodukowane. Dookoła świata z europosłem Ryszardem Czarneckim: traktor, chiński motorower i samochody widmo.
Dookoła świata z europosłem Ryszardem Czarneckim: traktor, chiński motorower i samochody widmo
Ryszard Czarnecki został objęty zarzutami dotyczącymi „niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości”. Prokuratura Okręgowa w Zamościu przekazała w połowie sierpnia 2024 roku, że śledztwo dotyczy doprowadzenia do strat w budżecie Parlamentu Europejskiego . Mówimy o wartości 203 tys. 167 euro, czyli prawie 855 tys. złotych. Sprawa obejmuje okres od 2009 do 2013 roku, a zarzuty dotyczą m.in. podróży służbowych na trasach z Warszawy do Brukseli. Ponadto Strasburga oraz do innych miast w Europie.
Polityk, w rozmowie z mediami, zaprzeczył oskarżeniom, twierdząc, że jego rozliczenia były przygotowywane przez asystentów, a on sam wyjaśnił wszystkie kwestie z Parlamentem Europejskim dwa lata temu.
„Pięć razy dookoła świata”: Podróże z nierzeczywistych adresów
Jak wynika z analiz dokumentów, Ryszard Czarnecki w latach 2009-2013 miał przemierzyć dystans równy pięciokrotnemu okrążeniu Ziemi. Najczęstsze trasy, które wykazywał w swoich rozliczeniach, prowadziły z Warszawy do Jasła oraz z Jasła do Brukseli. Problem polega na tym, że jeden z adresów, które polityk podawał w Jaśle, w rzeczywistości nie istnieje. Co więcej, w oświadczeniu podatkowym Czarnecki nie uwzględniał posiadania żadnej nieruchomości w tym mieście.
Dziennikarze zwracają również uwagę na to, że Czarnecki rozliczał wyjazdy, których nie odbył osobiście. Zdarzało się, że podróże odbywał w samochodach należących do innych polityków, a mimo to uwzględniał je w swoich własnych rozliczeniach.
Samochody i pojazdy, które nie istnieją
Najbardziej zaskakującym elementem sprawy są pojazdy, którymi polityk miał rzekomo podróżować. W swoich rozliczeniach Czarnecki podawał, że korzystał z 19 różnych pojazdów. Jednak śledztwo wykazało, że rzeczywiście używał tylko jednego z nich, a część podanych samochodów w ogóle nie istniała.
Przykładem jest Toyota Auris, którą polityk miał podróżować, zanim samochód ten wszedł do produkcji. Polityk też – uwaga chętnie podróżował chińskimi motorowerami oraz ścigaczami. Tymi pojazdami które polityk miał podróżować w sezonie jesienno-zimowym — co, zważywszy na pogodę, wydaje się mało prawdopodobne.
Śledczy zwrócili również uwagę na szczególną podróż, którą polityk miał odbyć w dniach 29 sierpnia – 2 września 2011.roku. Jej trasa to Berlin – Łazy – Szczecin. Jak wynika z rozliczeń, Czarnecki miał wtedy podróżować… traktorem.
Polityk odpiera zarzuty
Mimo poważnych zarzutów, Ryszard Czarnecki stanowczo zaprzecza nieprawidłowościom. Podkreśla, że nie brał udziału w przygotowywaniu rozliczeń, a wszystkie wątpliwości zostały wyjaśnione już dwa lata temu. Sprawa wciąż jest badana przez organy ścigania, a nowe informacje podważają rzetelność jego rozliczeń.
Kulisy sprawy pokazują, że skomplikowane i trudne do weryfikacji są procedury związane z rozliczaniem służbowych podróży. Szczególnie, jeżeli chodzi instytucje międzynarodowe, takie jak Parlament Europejski. Bez względu na ostateczny wynik śledztwa, przypadek ten rzuca cień na system, który wydaje się podatny na nadużycia.
Przeczytaj też o:Wybory w USA. Zaskakujący zwrot w wyścigu prezydenckim!
Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami.
Pierwsza w UE radiowa i portalowa redakcja z niepełnosprawnościami
Prowadzimy restaurację ZDRÓWKO którą wspiera Jarosław Uściński