
Cienkowska kazała wywalić dyscyplinarnie kobietę która ujawniła nieprawidłowości. Ustawa o ochronie sygnalistów miała chronić osoby, które ujawniają nieprawidłowości. Miała gwarantować im bezpieczeństwo. Przypadek Hanny Radziejowskiej, byłej kierowniczki oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie, stawia jednak poważne pytania. Kobieta poinformowała minister Martę Cienkowską o domniemanych nadużyciach. Zamiast ochrony, grozi jej teraz zwolnienie dyscyplinarne. Wydarzenia ujawnione przez media wskazują na poważny problem. Zaufanie do systemu prawnego może zostać mocno nadszarpnięte. Instytucje, które miały chronić, zdają się działać przeciwko sygnaliście. Sprawa Radziejowskiej jest więc kluczowym testem dla nowej ustawy.
Ujawnienie poufnego listu – Cienkowska kazała wywalić dyscyplinarnie kobietę która ujawniła nieprawidłowości
Hanna Radziejowska wysłała list do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Prosiła o zachowanie go w pełnej poufności. Resort oficjalnie przyznał jej status sygnalistki. To był formalny krok, który miał jej zapewnić ochronę. Niestety, poufna korespondencja w cudowny sposób trafiła do rąk Krzysztofa Ruchniewicza. To on jest dyrektorem Instytutu Pileckiego, a zarzuty dotyczyły właśnie jego. To wydarzenie podważa fundamentalne zasady ochrony sygnalistów. Wydaje się, że zaufanie do instytucji państwowych może zostać mocno naruszone. Ta sprawa pokazuje, jak łatwo można obejść prawo.
Zewnętrzna opinia: Pismo do Niemców
Dyrektor Ruchniewicz napisał do niemieckiego urzędu. Prosił o opinię na temat możliwości zwolnienia Radziejowskiej. Jednoznacznie przyznał, że powodem jest jej list do minister Cienkowskiej. W dokumencie zarzuca jej ujawnienie poufnych informacji. Mimo że zgodnie z prawem sygnalista może ujawnić nieprawidłowości. To działanie pokazuje, jak bardzo dyrektor Ruchniewicz chce pozbyć się byłej kierowniczki. Prośba o opinię do Niemców jest też pewnym potwierdzeniem jego motywacji. To pismo ujawnia skalę problemu. Pokazuje także, jak traktuje się sygnalistów w Polsce. Cienkowska kazała wywalić dyscyplinarnie kobietę która ujawniła nieprawidłowości bo nikt nie będzie donosił czy podskakiwał w jej ministerstwie?
Gra o status: Sygnalistka czy pomyłka?
Po ujawnieniu sprawy ministerstwo zmieniło swoje stanowisko. Początkowo potwierdziło status sygnalistki Hanny Radziejowskiej. Później nagle stwierdziło, że status przyznano przez pomyłkę. Urzędnik, który go przyznał, rzekomo nie miał do tego uprawnień. To budzi wiele wątpliwości. Pojawia się pytanie, dlaczego resort tak łatwo się wycofał. To przypomina unikanie odpowiedzialności. Sprawa statusu Radziejowskiej pokazuje, jak krucha jest ochrona dla sygnalistów. To kolejny sygnał, że ustawa nie działa tak, jak powinna.
Gdzie jest minister Cienkowska?
Minister Marta Cienkowska do tej pory milczy w tej sprawie. Powiedziała tylko, że za politykę kadrową w Instytucie Pileckiego odpowiada dyrektor. To stwierdzenie unika sedna problemu. Sygnalistka wysłała list do niej, a z ministerstwa list wyciekł. Cienkowska powinna zająć w tej sprawie jasne stanowisko. Powinna wyjaśnić, jak mogło dojść do takiego naruszenia poufności. Brak reakcji ze strony ministerstwa pokazuje pewną bezradność. Możliwe, że jest to również pewne przyzwolenie na to, co się dzieje. Sprawa Radziejowskiej wciąż czeka na wyjaśnienie.
Cienkowska kazała wywalić dyscyplinarnie kobietę która ujawniła nieprawidłowości
Dyscyplinarka dla sygnalistki to skandal. Minister Cienkowska milczy po wycieku poufnego listu. Dyrektor Ruchniewicz pisze do Niemców o zwolnienie. Czy tak ma działać ochrona? Sprawdzamy szczegóły.
#DyscyplinarkaDlaSygnalistki #Afera #InstytutPileckiego #Sygnalista #BezpiecznaPodróż








































