
Historyczny wyczyn Mai Chwalińskiej – To bez wątpienia jedna z największych sensacji tegorocznego Roland Garros. Maja Chwalińska pokonała Dianę Sznajder 7:6(4), 6:4 i awansowała do wielkiego finału turnieju w Paryżu. Jeszcze kilka tygodni temu musiała walczyć w kwalifikacjach. Dziś jest o jedno zwycięstwo od największego sukcesu w historii swojej kariery.
Bajka trwa
Przed startem Roland Garros niewielu ekspertów dawało Mai Chwalińskiej szanse na tak daleki awans. Polka zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA i aby znaleźć się w głównej drabince, musiała najpierw przebrnąć przez kwalifikacje.
Zrobiła to w imponującym stylu. Później było jeszcze lepiej.
W kolejnych rundach eliminowała coraz bardziej renomowane rywalki, a w półfinale stanęła naprzeciwko rozstawionej z numerem 25. Diany Sznajder. Rosjanka miała za sobą znakomity turniej, ale tego dnia to Chwalińska była bohaterką kortu Philippe’a Chatriera.
Niesamowity pierwszy set. 77 minut walki
Półfinał od początku dostarczał ogromnych emocji. Obie zawodniczki prezentowały tenis na najwyższym poziomie, a pierwszy set był prawdziwą wojną nerwów.
Chwalińska jako pierwsza przełamała rywalkę i prowadziła 3:1, jednak Sznajder szybko odrobiła straty. Żadna z tenisistek nie zamierzała odpuszczać.
O losach partii musiał zdecydować tie-break. W nim więcej zimnej krwi zachowała Polka. Przy stanie 5:4 zdobyła kluczowy minibreak, a chwilę później wykorzystała pierwszą piłkę setową. Po 77 minutach walki prowadziła 1:0.
Publiczność oszalała na punkcie Polki
Już w trakcie pierwszego seta było jasne, komu kibicują paryskie trybuny.
Każda udana akcja Chwalińskiej wywoływała potężny aplauz. Publiczność na korcie centralnym wyraźnie stanęła po stronie Polki. Kiedy punkt zdobywała Sznajder, reakcje były znacznie bardziej stonowane.
Maja rozkochała w sobie kibiców nie tylko efektowną grą, ale również spokojem, skromnością i niezwykłą historią, którą pisze podczas tegorocznego turnieju.
Jeden krok od wielkości
Druga partia była nieco mniej dramatyczna, ale równie wymagająca. Obie zawodniczki pilnowały własnego serwisu, aż do decydującego momentu przy stanie 4:4.
Wówczas Chwalińska przyspieszyła. Wywarła ogromną presję na rywalce, wywalczyła przełamanie, a chwilę później stanęła przed szansą zakończenia meczu.
Nie zmarnowała jej.
Przy pierwszej piłce meczowej Polka zachowała spokój i po dwóch godzinach oraz dziesięciu minutach gry mogła unieść ręce w geście triumfu. Chwilę później padła na kort. Łez wzruszenia nie brakowało.
Historyczny wynik i wielkie pieniądze
Awans do finału oznacza dla Chwalińskiej przełom na wielu płaszczyznach.
Polka zapewniła sobie najwyższą pozycję rankingową w karierze, ogromną premię finansową oraz miejsce w historii turnieju. Została pierwszą zawodniczką w Erze Open, która po przejściu kwalifikacji dotarła do finału Roland Garros.
To osiągnięcie, które jeszcze kilka tygodni temu wydawało się całkowicie nierealne.
Wielki finał już w sobotę
O tytuł mistrzyni Roland Garros Maja Chwalińska zagra z Mirrą Andriejewą. Rosjanka uchodzi za jeden z największych talentów światowego tenisa, ale po tym, co Polka pokazała w Paryżu, nikt nie odważy się wskazać jednoznacznej faworytki.
Jedno jest pewne — niezależnie od wyniku finału, Maja Chwalińska już została jedną z największych bohaterek tegorocznego Roland Garros.

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, jest on przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami. A jeżeli zainteresował cię nasz materiał? Przeczytaj także: Maja Chwalińska OD PIEKŁA DO FINAŁU ROLAND GARROS 2026



















































