
Historyczny dzień Seppa Kussa – Sepp Kuss zapisał się na kartach historii kolarstwa. Amerykanin z zespołu Visma-Lease a Bike wygrał 19. etap Giro d’Italia 2026 i został zaledwie 116. zawodnikiem, który może pochwalić się etapowymi zwycięstwami we wszystkich trzech wielkich tourach. Tymczasem jego lider, Jonas Vingegaard, bez najmniejszych problemów obronił różową koszulkę i jest o krok od końcowego triumfu w wyścigu.
Kuss przypieczętował historyczne osiągnięcie
Piątkowy etap zakończył się popisem Seppa Kussa. Amerykanin był najmocniejszy w ucieczce dnia i na finałowym podjeździe do Piani di Pezze zostawił rywali daleko za sobą. Na mecie zameldował się samotnie, odnosząc jedno z najważniejszych zwycięstw w swojej karierze.
Drugie miejsce ze stratą 13 sekund zajął Kanadyjczyk Derek Gee-West (Lidl-Trek), a trzeci był Włoch Giulio Ciccone. Kuss nie krył wzruszenia po przekroczeniu linii mety.
– Zawsze o tym marzyłem. Z roku na rok poziom jest coraz wyższy, dlatego tym bardziej trudno uwierzyć, że udało mi się skompletować ten hat-trick – przyznał 31-letni Amerykanin.
Dotychczas Kuss wygrywał etapy Tour de France i Vuelta a Espana. Teraz do kolekcji dołożył także zwycięstwo na Giro d’Italia, kompletując wyjątkowe osiągnięcie.
Vingegaard kontroluje sytuację. Rywale bez argumentów
Choć zwycięstwo etapowe przypadło jego koledze z drużyny, równie zadowolony mógł być Jonas Vingegaard. Lider klasyfikacji generalnej po raz kolejny pokazał pełną kontrolę nad wyścigiem.
Duńczyk finiszował na piątej pozycji razem z Austriakiem Felixem Gallem, który pozostaje jego najgroźniejszym rywalem w walce o końcowe zwycięstwo. W klasyfikacji generalnej różnica między nimi nadal przekracza cztery minuty.
Przed ostatnim weekendem Giro wszystko wskazuje na to, że tylko wielki kryzys lub pech mogłyby odebrać Vingegaardowi upragnioną różową koszulkę.
Hindley wykorzystał okazję. Zmiana na podium Giro
W cieniu walki o etapowe zwycięstwo doszło również do ważnych zmian w klasyfikacji generalnej. Australijczyk Jay Hindley ukończył etap na szóstym miejscu i awansował na trzecią pozycję w “generalce”.
Największym przegranym dnia okazał się Holender Thymen Arensman, który spadł poza podium i obecnie zajmuje czwarte miejsce.
Walka o miejsca za plecami Vingegaarda zapowiada się niezwykle emocjonująco aż do samego finiszu wyścigu.
Dramat bohatera Giro. Narvaez musiał się wycofać
19. etap przyniósł również bardzo przykrą wiadomość dla kibiców UAE Team Emirates-XRG. Z wyścigu wycofał się Jhonatan Narvaez, jeden z najbardziej widowiskowych zawodników tegorocznej edycji.
Ekwadorczyk zatrzymał się już po około 20 kilometrach jazdy. Początkowo przyczyny jego rezygnacji pozostawały nieznane, jednak kilka godzin później drużyna wydała oficjalny komunikat.
Okazało się, że Narvaez doznał urazu podczas niegroźnej kraksy po zakończeniu czwartkowego etapu, kiedy wracał do autokaru zespołu. Kontuzja okazała się na tyle dokuczliwa, że uniemożliwiła mu dalszą rywalizację na wymagających górskich trasach.
Trzy zwycięstwa i koniec marzeń
Narvaez opuszcza Giro z podniesioną głową. W trakcie tegorocznej edycji wygrał trzy etapy i przez dwa dni nosił koszulkę lidera klasyfikacji punktowej.
Jego wycofanie oznacza jednocześnie, że Francuz Paul Magnier z Soudal Quick-Step jest już praktycznie pewny triumfu w klasyfikacji punktowej.
To kolejny cios dla UAE Team Emirates-XRG. Wcześniej z wyścigiem pożegnali się już Jay Vine, Marc Soler i Adam Yates. Na finiszu Giro ekipa z Emiratów dysponuje zaledwie czterema zawodnikami.
Co czeka kolarzy dalej?
Przed uczestnikami Giro d’Italia decydujące dwa dni rywalizacji. Wysokogórskie etapy ostatniego weekendu mogą jeszcze przynieść zmiany na podium klasyfikacji generalnej, jednak Jonas Vingegaard pozostaje zdecydowanym faworytem do końcowego zwycięstwa.
Duńczyk jest coraz bliżej dopisania do swojego imponującego dorobku pierwszego triumfu w Giro d’Italia, a Visma-Lease a Bike ma szansę zakończyć włoski wyścig w absolutnie wymarzonym stylu.
Co czeka kolarzy na 20. etapie Giro d’Italia? Ostatnia górska bitwa przed Rzymem
Przed zawodnikami jeden z najważniejszych dni całego wyścigu. 20. etap Giro d’Italia 2026 będzie ostatnią szansą na odwrócenie losów klasyfikacji generalnej przed finałem w Rzymie. Organizatorzy przygotowali prawdziwy test dla górali — 200 kilometrów ścigania i aż 3750 metrów przewyższenia.
Skąd dokąd pojadą kolarze?
Sobotni etap rozpocznie się w Gemona del Friuli, a zakończy na słynnym górskim finiszu w Piancavallo. Trasa liczy dokładnie 200 kilometrów i prowadzi przez wymagające tereny regionu Friuli-Wenecja Julijska.
Choć pierwsza część etapu będzie stosunkowo spokojna, druga połowa zapowiada prawdziwe kolarskie piekło.
Ponad 3700 metrów wspinaczki
Łączna suma przewyższeń wynosi około 3750 metrów, co sprawia, że będzie to jeden z najtrudniejszych etapów tegorocznego Giro. Peleton przez większość dnia będzie stopniowo wspinał się w kierunku gór, zanim rozpocznie decydującą walkę o klasyfikację generalną.
Jakie podjazdy czekają zawodników?
Pierwszą górską przeszkodą będzie:
Clauzetto (kat. 3)
długość: 6,9 km,
średnie nachylenie: 5,7%.
To jednak dopiero rozgrzewka przed tym, co organizatorzy przygotowali na końcówkę etapu.
Dwa razy Piancavallo. Tu może rozstrzygnąć się Giro
Najważniejszym punktem dnia będzie podjazd pod Piancavallo, który kolarze pokonają aż dwukrotnie.
Piancavallo (kat. 1)
długość: 14,5 km,
średnie nachylenie: 7,8%,
ponad 1100 metrów przewyższenia podczas jednego podjazdu.
Choć pierwsze kilometry wspinaczki są wyjątkowo wymagające. Nachylenie regularnie przekracza 9–10%, a miejscami dochodzi nawet do 14%. Po pierwszym podjeździe zawodnicy zjadą w okolice jeziora Barcis, by następnie ponownie rozpocząć wspinaczkę na metę etapu.
Ostatnie 15 kilometrów może wszystko zmienić
Finisz został poprowadzony na szczycie Piancavallo. Ostatnie 15 kilometrów prowadzą niemal wyłącznie pod górę. Szczególnie brutalny będzie pierwszy fragment końcowej wspinaczki, gdzie kolarze przez wiele kilometrów będą walczyć ze średnim nachyleniem około 9%.
To właśnie tutaj możemy zobaczyć decydujące ataki zawodników walczących o podium Giro d’Italia.
Ostatnia szansa dla rywali Vingegaarda
Dla Felixa Galla, Jaya Hindleya czy Thymena Arensmana będzie to prawdopodobnie ostatnia okazja, aby spróbować odebrać cenne sekundy Jonasowi Vingegaardowi. Duńczyk ma bezpieczną przewagę w klasyfikacji generalnej, jednak na tak wymagającym etapie nawet najmniejszy kryzys może kosztować bardzo wiele.
Jeśli ktoś chce jeszcze zagrozić liderowi Visma-Lease a Bike, musi zaatakować właśnie tutaj. Piancavallo będzie ostatnim wielkim sędzią Giro d’Italia 2026 przed niedzielnym finałem w Rzymie.

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, jest on przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami. A jeżeli zainteresował cię nasz materiał? Przeczytaj także: Akustyka stadionu jako dwunasty zawodnik. Jak architektura buduje ryk trybun























































