Cadillac One – legendarna limuzyna Baracka Obamy

1
282
Cadillac One
źródło: wikipedia.org

Bestia, czołg, taran, jak pieszczotliwie nazywa świat limuzynę, którą chwalił się Prezydent Obama, przeszła do historii jako samochód niezniszczalny. Czy Cadillac One rzeczywiście taki jest?

Cały świat zazdrościł Obamie nowej zabawki. Tym bardziej, że w odróżnieniu od innych przywódców, amerykański prezydent wcale nie robił tajemnicy z nadzwyczajnych atrybutów i kosmicznego wręcz wyposażenia swojej limuzyny. Nie krył nawet, że dla zmylenia ewentualnych napastników stworzono dwa bliźniacze egzemplarze modelu Cadillac One. Opowieści, które krążą po świecie na temat tego unikalnego produktu, w większości są grubo przesadzone. Tym niemniej, nawet poznając suche fakty na temat „bestii”, z pewnością można być pod wrażeniem.

Cadillac One – unikat

Barack Obama życzył sobie, aby jego auto było wykonane tak, jak żadne inne. Konstruktorzy naprawdę dali radę – od płyty podłogowej, zaczerpniętej z auta ciężarowego, poprzez imponującą grubość karoserii, po wyposażenie – jest to unikat, który jeżeli kiedykolwiek trafi w ręce kolekcjonera, będzie wart fortunę. Już dziś mówi się o wartości rzędu półtora miliona dolarów. Najbezpieczniejszy samochód na świecie wykonano z aluminium, hartowanej stali oraz, oczywiście, tytanu. Starano się osiągnąć maksymalną trwałość karoserii przy najniższej możliwej masie całkowitej – która finalnie i tak sięgnęła ośmiu ton.

Pancerz chroniący pasażerów ma 5 cm grubości, a drzwi –podobno ważące tyle co drzwi od Boeinga 757, są grube aż na 20 cm. Cadillac One bez szwanku wyjdzie z bezpośredniego kontaktu z miną, ponieważ dwunastocentymetrowa konstrukcja podłogi nie boi się nawet najechania na ładunek wybuchowy. Jeżeli dodać do tego kuloodporne szyby, składające się z warstw o łącznej grubości 12,5 cm, staje się jasne że „bestia” jest właściwie niezniszczalna. Nawet jeżeli zostaną przebite czy przestrzelone wszystkie opony, auto pojedzie dalej.

Cadillac One: wysadzany gadżetami

Legendarny już Cadillac One został dodatkowo wyposażony w całą masę imponujących gadżetów, nie tylko ułatwiających podróż czy zarządzanie światem przez amerykańską głowę państwa. Dołączono szereg zastosowań ratujących życie – jak dodatkowe uszczelnienie i obieg tlenu na wypadek zagrożenia bronią chemiczną, czy specjalnie przygotowane zapasy krwi, by w razie niebezpieczeństwa móc przetoczyć ją prezydentowi. Na pokładzie limuzyny znajduje się kompletny sprzęt przeciwpożarowy oraz bogato wyposażona apteczka. Oczywiście wszelkie możliwe środki łączności, w tym zapewne część rozwiązań o których opinii publicznej nie powiedziano. Przydatnym gadżetem jest kamera noktowizyjna, umożliwiająca jazdę w zupełnej ciemności,  wyłączonymi światłami.

Cadillac One
źródło: fr.wikipedia.org

Prawie sześciometrowy Cadillac One waży osiem ton. Silnik o pojemności zaledwie 6,5 litra rozpędzi „bestię” do 100 km/h w piętnaście sekund. Ciężar robi swoje – auto pali „tylko” trzydzieści litrów na setkę. Gigantyczna limuzyna jest jednocześnie dość ładna. Przód – jako jedyny z całej konstrukcji – rzeczywiście należy do Cadillaca. Kształtem nie przypomina czołgu, ale wyposażeniem – już owszem. Cadillac One potrafi nie tylko skutecznie obronić prezydenta przed atakiem. Potrafi też całkiem nieźle odpowiedzieć. W zasięgu ręki pasażerów i ochrony jest broń palna, sam samochód posiada również działko z gazem łzawiącym. Legendarna limuzyna Baracka Obamy jest uważana za najbezpieczniejszy samochód świata.

Minus jeden do niezawodności

Najbezpieczniejszy, ale nie niezawodny. Cadillac One, nazywany był pierwotnie Ground Force One (by zachować spójną nomenklaturę z prezydenckim samolotem Air Force One), ale nazwa bardziej pasowała do prezydenckiego autobusu. Limuzyna zaliczyła w swojej karierze kilka wpadek. Do najbardziej znanych należy incydent z 2011 roku, kiedy to wyjeżdżając przez bramę z ambasady USA w Dublinie, samochód nagle zawisł na betonowym progu:

Jakże duża była konsternacja obserwatorów, kiedy niezniszczalny kolos był holowany w marcu 2013 roku do serwisu, ponieważ kierowca zatankował pełen bak benzyny – zamiast oleju napędowego. Okazało się, że pancerny klasyk nie jest tak zupełnie niezawodny. Tym niemniej, nadal pozostaje niedoścignionym wzorcem dla wielu światowych władców. Nawet Putin nie był aż tak dumny ze swojego Mercedesa:

Mercedes S600 Pullman – Putin płakał jak sprzedawał