
Bolesna lekcja od Słoweńców – To miało być kolejne zwycięstwo reprezentacji Polski w Lidze Narodów. Zamiast tego Biało-Czerwoni przeżyli bolesny wieczór w chińskim Linyi. Drużyna Nikoli Grbicia prowadziła w kluczowych momentach, miała nawet piłki meczowe w tie-breaku, ale ostatecznie przegrała ze Słowenią 2:3. Katem Polaków okazał się fenomenalny Nik Mujanović, który zdobył aż 37 punktów.
Po efektownym otwarciu turnieju i pewnym zwycięstwie nad Kubą przyszedł znacznie trudniejszy test. Słoweńcy od lat należą do najbardziej niewygodnych rywali dla polskiej reprezentacji i po raz kolejny potwierdzili, że potrafią wykorzystywać nawet najmniejsze potknięcia przeciwnika.
Polacy zaczęli dobrze. Potem obudził się Mujanović
Początek spotkania należał do Biało-Czerwonych. Drużyna Nikoli Grbicia szybko wypracowała przewagę, dobrze funkcjonował blok, a Jan Firlej umiejętnie rozdzielał piłki między swoich atakujących. Polacy prowadzili grę i wydawało się, że kontrolują wydarzenia na boisku.
Problem pojawił się wtedy, gdy Słowenia zaczęła coraz częściej korzystać z usług Nika Mujanovicia. 21-letni atakujący z każdą akcją nabierał pewności siebie, a polska defensywa nie potrafiła znaleźć sposobu na jego zatrzymanie. To właśnie jego skuteczność pozwoliła rywalom odwrócić losy pierwszego seta i wygrać go 27:25.
Zryw Polaków i niewykorzystana szansa
Druga partia pokazała charakter polskiej drużyny. Gdy Słoweńcy prowadzili już 21:18, wydawało się, że przejmują pełną kontrolę nad meczem. Wtedy jednak świetną zmianę dał Jakub Majchrzak, ważne punkty dołożył Bartosz Firszt, a Polacy odwrócili losy seta, zwyciężając 25:23.
Jeszcze większy niedosyt przyniosła trzecia odsłona. Biało-Czerwoni prowadzili 24:22 i byli o jedną skuteczną akcję od objęcia prowadzenia w meczu. Wystarczyło postawić kropkę nad „i”. Nie udało się. Słoweńcy zdobyli cztery punkty z rzędu, a Mujanović po raz kolejny udowodnił swoją klasę. Set zakończył się wynikiem 26:24 dla rywali.
Powrót do gry i dramatyczna końcówka
Polacy nie załamali się po straconej szansie. W czwartej partii od początku narzucili własne warunki, skutecznie blokowali i ograniczyli największą broń przeciwników. Dzięki dobrej grze Michała Gierżota oraz środkowych doprowadzili do tie-breaka po zwycięstwie 25:21.
Decydujący set rozpoczął się wręcz wymarzenie. Polska prowadziła już 4:0, później 12:9, a chwilę później miała dwie piłki meczowe przy stanie 14:12. Wydawało się, że zwycięstwo nie może wymknąć się z rąk.
A jednak – Słoweńcy zachowali zimną krew, wybronili najtrudniejsze piłki, doprowadzili do gry na przewagi, a w końcówce pokazali więcej spokoju. Ostatnie słowo należało do Mujanovicia, który sprytnym atakiem zakończył mecz. Słowenia wygrała tie-break 19:17 i całe spotkanie 3:2.
Grbić ma nad czym myśleć
Największym problemem polskiej reprezentacji okazały się końcówki setów. Biało-Czerwoni przegrali pierwszą i trzecią partię mimo korzystnych wyników, a w tie-breaku nie wykorzystali dwóch piłek meczowych. To właśnie te momenty zadecydowały o pierwszej porażce w tegorocznej edycji Ligi Narodów.
Mimo przegranej sytuacja Polaków w tabeli pozostaje dobra. Po dwóch meczach mają na koncie cztery punkty i nadal znajdują się w czołówce rozgrywek.
Nie ma czasu na rozpamiętywanie. Już dziś hit z Japonią
Przed reprezentacją Polski kolejne wielkie wyzwanie. Już 12 czerwca podopieczni Nikoli Grbicia zmierzą się z Japonią w trzecim meczu turnieju w Linyi.
Historia ostatnich spotkań napawa optymizmem. W 2025 roku Polacy dwukrotnie pokonali reprezentację Kraju Kwitnącej Wiśni — najpierw 3:1 w fazie grupowej Ligi Narodów, a następnie 3:0 w ćwierćfinale tych rozgrywek. Co więcej, Japonia po raz ostatni wygrała z Polską w oficjalnym meczu o stawkę jeszcze w 2009 roku.
Po bolesnej lekcji od Słoweńców Biało-Czerwoni będą chcieli natychmiast odpowiedzieć na boisku. Mecz z Japonią może być idealną okazją do pokazania charakteru i powrotu na zwycięską ścieżkę.
Początek spotkania Polska – Japonia o godz. 14:00 czasu polskiego. Transmisja na antenach Polsatu, Polsatu Sport 1 i Polsatu Sport Extra oraz w serwisie Polsat Box Go.

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, jest on przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami. A jeżeli zainteresował cię nasz materiał? Przeczytaj także: Nadchodzi największy mundial w historii



















































