
Myśleliście, że bezczelne rozliczanie kilometrówek bez posiadania własnego samochodu to szczyt bezczelności? Nic z tego. Najnowsze doniesienia medialne pokazują, że tzw. kilometrówki to zaledwie wierzchołek góry lodowej w bizantyjskim systemie dojenia państwowej kasy przez parlamentarzystów. Okazuje się, że posłowie i senatorowie z pieniędzy podatników uczynili sobie darmowy abonament na absolutnie każdy aspekt swojego życia transportowego. Zamiast płacić z własnej kieszeni, jak każdy normalny, pracujący Polak, oni bez mrugnięcia okiem przerzucają wszelkie koszty na ryczałty z biur poselskich. To nie jest marginalny problem – to systemowa patologia, która toczy Wiejską od lat. Bezdenna studnia sejmowych przywilejów drenowana na maksa przez pozbawionych moralnych hamulców posłów i senatorów
Samochody widmo, drogie wynajmy i parkingowe kody SMS
Skala kombinowania poraża swoją drobiazgowością i czystym cynizmem. Z oficjalnych rejestrów wynika, że parlamentarzyści za publiczne pieniądze nie tylko tankują prywatne auta. Oni na masową skalę wynajmują luksusowe limuzyny, opłacają przejazdy autostradami, a nawet… kupują kody SMS do miejskich stref płatnego parkowania. Najbardziej porażający jest fakt, że w tym motoryzacyjnym eldorado przodują politycy, którzy w oświadczeniach majątkowych nie wykazują żadnego pojazdu. Oficjalnie auta nie ma, ale faktury na paliwo, wynajmy krótkoterminowe i aplikacje parkingowe spływają do Kancelarii Sejmu szerokim strumieniem. Wszystko oczywiście pod płaszczykiem “wykonywania mandatu poselskiego”.
Ponadpartyjna koalicja dojenia budżetu – bez wyjątków
W tym jednym temacie w polskim parlamencie panuje absolutna, wzorowa zgoda. Kiedy na sali plenarnej posłowie skaczą sobie do gardeł i wyzywają się od najgorszych, w kuluarach, przy rozliczaniu faktur, tworzą jedną, wielką, kochającą się rodzinę. Lewica, prawica, centrum, liberałowie i ludowcy – nie ma tutaj żadnych świętych krów ani ideologicznych podziałów. Każda opcja polityczna ma na swoim koncie ludzi, którzy z darmowych lotów krajowych i darmowej kolei przesiadają się do luksusowych, wynajętych za nasze pieniądze aut. To potworny zgrzyt etyczny. Taki który pokazuje, jak głęboko elity władzy są oderwane od realiów przeciętnego Polaka, duszonego inflacją i nowymi podatkami.
Czas zatrzasnąć sejmowy skarbiec przed kombinatorami
Trzeba postawić sprawę jasno i bez owijania w bawełnę: to, co z punktu widzenia dziurawego prawa może i jest legalne, w oczach suwerena jest zwykłym, ordynarnym wyłudzeniem. Czas skończyć z taryfą ulgową i potulnym akceptowaniem tłumaczeń o “ciężkiej pracy w terenie”. Jeśli poseł zarabia krocie, bierze diety i ma darmowe pociągi, to opłacanie mu parkingowego kodu SMS z naszych podatków jest pluciem obywatelom w twarz. Na bezpiecznapodroz.org będziemy patrzeć na ręce każdemu z nich, bez względu na barwy partyjne. Czas na całkowitą transparentność i radykalne ucięcie tych żenujących przywilejów.
Bezdenna studnia sejmowych przywilejów
🚨 Benzyna, najem limuzyn, a nawet… kody SMS na parking. Wszystko ZA TWOJE PIENIĄDZE! 🚨
Myślicie, że poselskie kilometrówki bez posiadania auta to szczyt wszystkiego? Właśnie pękła kolejna brama sejmowej bezczelności! Nasza władza – od lewa do prawa, bez żadnego wyjątku – zrobiła sobie z budżetu państwa prywatny portfel na wszelkie zachcianki transportowe. Brak własnego auta? Żaden problem! Za pieniądze podatnika wynajmie się limuzynę, opłaci paliwo, autostrady, a na koniec kupi kod SMS, żeby darmowo zaparkować w centrum miasta! 🤬 Wszystko w majestacie prawa, ale z totalnym brakiem elementarnej przyzwoitości.
Bezkompromisowo i ostro prześwietlamy ponadpartyjny układ na Wiejskiej. Czy politycy kiedykolwiek przestaną traktować nas jak dojne krowy? Wejdź na bezpiecznapodroz.org i przeczytaj naszą najnowszą, miażdżącą analizę! Link tradycyjnie w pierwszym komentarzu! 👇
#Kilometrówki #Sejm #Posłowie #Przywileje #PatologiaWładzy #Bezkompromisowo #BezpiecznaPodróż #Podatki #Wiejska #Kombinatorzy #PieniądzePodatników























































