
Czwarte zwycięstwo etapowe i pokaz siły w Giro – Za nami kolejny kapitalny górski etap 109. edycji Giro d’Italia 2026. We wtorek peleton zmierzył się z wymagającą trasą z Bellinzony do Cari, a po raz kolejny bezkonkurencyjny okazał się Jonas Vingegaard. Lider wyścigu zaatakował na finałowym podjeździe i nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń.
Duńczyk z ekipy Team Visma | Lease a Bike odniósł już czwarte zwycięstwo etapowe w tegorocznym Giro i zdecydowanie umocnił się na prowadzeniu klasyfikacji generalnej.
Atomowy atak Vingegaarda. Rywale byli bezradni
16. etap Giro d’Italia liczył 113 kilometrów, ale krótka trasa absolutnie nie oznaczała spokojnego dnia. Decydujący okazał się finałowy podjazd pod Cari, gdzie Vingegaard ponownie pokazał, dlaczego jest obecnie jednym z najlepszych górali świata.
Duńczyk ruszył do ataku na niespełna sześć kilometrów przed metą. Przez chwilę koła próbował utrzymać Felix Gall, jednak tempo lidera Giro okazało się zabójcze. Vingegaard szybko odjechał rywalom i samotnie przekroczył linię mety. Drugiego Galla wyprzedził o 1 minutę i 9 sekund, a trzeci na mecie zameldował się Jai Hindley ze stratą 1:11.
Czwarte zwycięstwo etapowe i wielki krok ku różowej chwale
To był kolejny perfekcyjny występ lidera Visma-Lease a Bike. Co imponujące, Vingegaard wygrał wszystkie etapy z górskimi finiszami podczas tegorocznego Giro.
Wtorkowy triumf był jednak wyjątkowy również z innego powodu — po raz pierwszy zwyciężył etap jako posiadacz różowej koszulki lidera. W klasyfikacji generalnej przewaga Duńczyka robi się już bardzo wyraźna. Drugie miejsce zajmuje obecnie Felix Gall, a trzeci jest Thymen Arensman. Obaj tracą do lidera ponad cztery minuty.
Kryzys Eulalio. Portugalczyk stracił podium
Jednym z największych przegranych 16. etapu okazał się Afonso Eulálio. Portugalczyk nie wytrzymał tempa na finałowym podjeździe i zaczął wyraźnie tracić dystans do najlepszych.
Jeszcze przed etapem zajmował drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, jednak po wtorkowej rywalizacji spadł aż na piątą pozycję. Problemy miał również Giulio Pellizzari, który wypadł z czołowej dziesiątki wyścigu.
Vingegaard o krok od historii. Może dołączyć do legend
Dla Jonasa Vingegaarda tegoroczne Giro jest debiutem w karierze, ale wszystko wskazuje na to, że Duńczyk może zapisać się w historii kolarstwa.
Lider wyścigu ma szansę zostać zaledwie ósmym zawodnikiem w historii, który skompletuje tzw. potrójną koronę, czyli zwycięstwa w:
Giro d’Italia,
Tour de France,
Vuelta a Espana.
Po kolejnym pokazie siły jego przewaga wydaje się bardzo komfortowa, choć przed peletonem wciąż kilka niezwykle trudnych dni w górach.
Co czeka kolarzy na 17. etapie Giro d’Italia 2026?
Po morderczym dniu w wysokich górach peleton Giro d’Italia nie dostanie chwili wytchnienia. Środowy, 17. etap z Cassano d’Adda do Andalo może ponownie mocno namieszać w klasyfikacji generalnej.
Najważniejsze informacje o etapie:
Trasa: Cassano d’Adda – Andalo.
Dystans: 202 km.
Przewyższenia: około 3300 metrów.
Typ etapu: pagórkowato-górski.
Długi dzień w siodle i wymagająca końcówka.
Choć etap nie należy do najbardziej ekstremalnych pod względem przewyższeń, jego długość może odegrać ogromną rolę. Ponad 200 kilometrów w nogach sprawi, że końcówka będzie wyjątkowo wymagająca.
Pierwsza część trasy powinna sprzyjać ucieczkom, jednak wraz z kolejnymi kilometrami teren zacznie się coraz mocniej podnosić.
Kluczowa może okazać się końcówka prowadząca do Andalo, gdzie kolarze będą musieli zmierzyć się z długimi i nieregularnymi podjazdami. To etap stworzony zarówno dla ambitnych uciekinierów, jak i zawodników walczących o klasyfikację generalną.
Jakie podjazdy czekają na kolarzy?
Na trasie 17. etapu pojawi się kilka wymagających wspinaczek, które mogą podzielić peleton.
Jeśli chodzi o trudności, to w pierwszej połowie dystansu na kolarzy czekają Passo dei Tre Termini (8,2 km; 5,9%) i Cocca di Lodrino (8,2 km; 4,1%), zaś bliżej końca stawka przejedzie przez lotną premię w Roncone (4,8 km; 5%) czy podjazdy pokroju San Lorenzo Dorsino (2,9 km; 6,4%), Andalo-Lever (8 km; 3,6%) oraz finałową hopkę w samym Andalo (2,3 km; 6,8%).
Rywale muszą zaatakować. Vingegaard wygląda na nietykalnego
Po pokazie siły na 16. etapie to właśnie Jonas Vingegaard pozostaje zdecydowanym faworytem do końcowego triumfu.
Jeśli rywale chcą jeszcze realnie powalczyć o różową koszulkę, muszą zaatakować już z daleka. Szczególnie dużo można oczekiwać od:
Felix Gall,
Thymen Arensman,
Jai Hindley.
Jedno jest pewne — środowy etap zapowiada się na kolejną wielką kolarską bitwę.

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, jest on przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami. A jeżeli zainteresował cię nasz materiał? Przeczytaj także: Polacy zachwycają w Roland Garros























































