
KATARZYNA NIEWIADOMA-PHINNEY PODBIŁA MONT VENTOUX – Katarzyna Niewiadoma-Phinney napisała w piątek kolejny piękny rozdział w historii polskiego kolarstwa! Polka z CANYON//SRAM zondacrypto w kapitalnym stylu wygrała siódmy etap Tour de France Femmes 2026, którego finał prowadził na legendarny Mont Ventoux. Zwycięstwo dało jej nie tylko pierwszy w karierze triumf etapowy w kobiecym Tour de France, ale również żółtą koszulkę liderki klasyfikacji generalnej.
Kasia królową Mont Ventoux!
Siódmy etap tegorocznego Tour de France Femmes od początku zapowiadał wielkie emocje. Na zawodniczki czekało 146,8 km z La Voulte-sur-Rhone do mety na szczycie słynnego Mont Ventoux. To właśnie finałowy podjazd miał zdecydować o losach etapowego zwycięstwa i mocno przemeblować klasyfikację generalną.
I dokładnie tak się stało.
Katarzyna Niewiadoma-Phinney zaatakowała około 9,5 kilometra przed metą. Polka ruszyła samotnie w górę Mont Ventoux i przez kolejne kilometry konsekwentnie budowała przewagę nad najgroźniejszymi rywalkami.
To był popis niezwykłej determinacji. Kasia nie czekała na ostatnie metry i nie próbowała rozstrzygnąć wszystkiego w bezpośrednim pojedynku. Zdecydowała się na odważny, długodystansowy atak, który okazał się kluczem do zwycięstwa.
Na mecie Polka mogła unieść ręce w geście triumfu. Niewiadoma-Phinney wygrała królewski etap Tour de France Femmes. I po raz pierwszy w swojej karierze sięgnęła po etapowe zwycięstwo w tym wyścigu.
Nie tylko zwycięstwo. Kasia założyła żółtą koszulkę!
Triumf na Mont Ventoux miał dla Polki jeszcze większe znaczenie.
Dzięki znakomitej jeździe Niewiadoma-Phinney przejęła prowadzenie w klasyfikacji generalnej i została nową liderką Tour de France Femmes. Przed siódmym etapem żółtą koszulkę posiadała Marlen Reusser, ale Szwajcarka nie była w stanie odpowiedzieć na tempo Polki w decydującej części podjazdu.
Drugie miejsce na etapie zajęła Demi Vollering. Holenderka odrobiła część strat w końcówce, ale na mecie musiała uznać wyższość Niewiadomej-Phinney. Po siedmiu etapach Vollering traci do Polki zaledwie 15 sekund, co zapowiada niezwykle emocjonującą walkę o końcowy triumf.
To oznacza jedno: losy Tour de France Femmes 2026 są jeszcze dalekie od rozstrzygnięcia, ale Kasia jest teraz w najlepszej możliwej sytuacji.
Wielki dzień polskiego kolarstwa
Zwycięstwo na Mont Ventoux ma wyjątkowy ciężar gatunkowy. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych podjazdów w całym kolarskim świecie, a jego pierwsze kobiece finałowe wykorzystanie w Tour de France Femmes od razu przyniosło polskim kibicom niezapomniane emocje.
Niewiadoma-Phinney pokazała nie tylko świetną formę, ale również odwagę i doskonałe wyczucie momentu. Zamiast czekać na ostatnie kilometry, zdecydowała się zaatakować wcześniej i samotnie pokonać najbardziej wymagającą część trasy.
To właśnie takie zwycięstwa zapadają w pamięć na długo.
Czesław Lang może zmienić zdanie?
Co ciekawe, piątkowy triumf Kasi nabiera dodatkowego smaczku w kontekście wydarzeń sprzed kilkunastu dni.
Przed startem Tour de Pologne Women Czesław Lang krytykował decyzję Niewiadomej-Phinney o rezygnacji z udziału w polskim wyścigu. Dyrektor Tour de Pologne określił jej nieobecność jako „duży błąd” przede wszystkim wizerunkowy. Przekonywał również, że start w Polsce można było potraktować treningowo przed najważniejszą imprezą sezonu.
Kasia wybrała jednak własną drogę i skoncentrowała się na przygotowaniach do Tour de France Femmes.
Przed nami wielki finał
Do końca Tour de France Femmes 2026 pozostały jeszcze dwa etapy, więc walka o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej wciąż pozostaje otwarta.
Niewiadoma-Phinney ma jednak za sobą dzień, który może okazać się przełomowy. Zwycięstwo na Mont Ventoux, żółta koszulka i przewaga nad najgroźniejszymi rywalkami sprawiają, że Polka jest teraz jedną z głównych faworytek do końcowego triumfu.
Sobota pod znakiem obrony żółtej koszulki. Co czeka Niewiadomą-Phinney?
Po wielkich emocjach na Mont Ventoux Katarzynę Niewiadomą-Phinney czeka zupełnie inne zadanie. W sobotę zawodniczki zmierzą się z 8. etapem Tour de France Femmes 2026, prowadzącym z Sisteron do Nicei. Będzie to jednocześnie najdłuższy odcinek tegorocznej imprezy – aż 171,9 kilometra. Organizatorzy sklasyfikowali go jako etap płaski, choć jego profil nie oznacza, że kolarki będą miały przez cały dzień łatwą przeprawę. Łączne przewyższenie wyniesie około 1420 metrów.
Dla Niewiadomej-Phinney będzie to pierwszy z dwóch dni obrony żółtej koszulki. Po piątkowym triumfie na Mont Ventoux Polka ma 15 sekund przewagi nad Demi Vollering, dlatego najważniejsze będzie zachowanie koncentracji i niedopuszczenie do niepotrzebnych strat. Sobotni etap powinien być dla liderki znacznie spokojniejszy niż piątkowa wspinaczka na legendarny szczyt, ale końcówka może jeszcze dostarczyć sporo emocji.
Cztery premie górskie 4. kategorii
Choć organizatorzy określili trasę jako płaską, zawodniczki będą musiały pokonać cztery sklasyfikowane podjazdy, wszystkie 4. kategorii.
Pierwszym będzie Col des Robines. Podjazd ma 2,6 km długości i średnie nachylenie 4,6 proc., a jego szczyt znajdzie się w okolicach 61. kilometra etapu.
Następnie na kolarki czekać będzie Col de Toutes Aures – najdłuższy i najwyżej położony podjazd tego dnia. Ma 6,4 km długości przy średnim nachyleniu 3,1 proc.. Jego szczyt znajduje się na wysokości 1124 metrów nad poziomem morza, około 95 kilometrów przed metą.
Po pokonaniu tego wzniesienia trasa przez długi czas będzie prowadziła w dół. Przez około 75 kilometrów zawodniczki będą zmierzały w kierunku Lazurowego Wybrzeża, co może sprzyjać bardzo szybkiej jeździe i próbom utrzymania ucieczki.
Najważniejsze wydarzenia czekają jednak w końcówce.
Około 17 kilometrów przed metą rozpocznie się Cote de Colomars – podjazd o długości 1,4 km i średnim nachyleniu 5,4 proc.. Po zjeździe zawodniczki będą miały jeszcze krótki, płaski odcinek, zanim rozpoczną ostatnią sklasyfikowaną premię górską tego etapu – Cote de la Ginestiere. Ten podjazd ma 2,5 km długości i średnie nachylenie 4,4 proc..
Największa pułapka czeka tuż przed Niceą
To jednak nie ostatnia trudność tego dnia. Po Cote de la Ginestiere zawodniczki nie zjadą od razu w stronę mety. Około 6 kilometrów przed finiszem czeka je jeszcze krótki, ale bardzo stromy odcinek Chemin de l’Arieta. Ma zaledwie około 450 metrów, ale średnie nachylenie sięga około 10 proc., a w najstromszym miejscu nawet 13,6 proc.. To właśnie tutaj może dojść do decydujących ataków.
Po pokonaniu tego krótkiego „muru” zawodniczki czeka zjazd w kierunku Morza Śródziemnego. A następnie ostatnie 3,4 kilometra po słynnej Promenade des Anglais w Nicei.
Czy będzie to etap dla sprinterek?
Teoretycznie tak. Oficjalnie 8. etap jest oznaczony jako płaski, a jego charakter może sprzyjać zarówno sprinterkom, jak i uciekinierkom. Jednocześnie cztery premie górskie oraz stromy Chemin de l’Arieta sprawiają, że nie można wykluczyć późnych ataków.
Dla Katarzyny Niewiadomej-Phinney najważniejsze będzie jednak coś zupełnie innego – bezpiecznie przejechać przez cały etap i zachować żółtą koszulkę przed decydującym, niedzielnym finałem w Nicei.
I właśnie dlatego sobota może być dla Polki dniem pozornie spokojnym, ale niezwykle ważnym. Nie musi ponownie atakować rywalek. Nie musi wygrywać etapu. Musi przede wszystkim obronić to, co wywalczyła dzień wcześniej na Mont Ventoux.
A jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, o losach żółtej koszulki zdecyduje dopiero niedzielny, górski etap w okolicach Nicei.

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, jest on przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami. A jeżeli zainteresował cię nasz materiał? Przeczytaj także: Biało-Czerwoni znów najlepsi w Lidze Narodów



















































