
Urszula Zielińska, twarz walki z globalnym ociepleniem i wiceminister klimatu, uwielbia pouczać Polaków o ekologii. Deklaracje o przesiadce na rower i ratowaniu planety brzmią pięknie w świetle jupiterów, ale rzeczywistość skrzypi jak nienasmarowany łańcuch. Okazuje się, że partia Zielonych ma bardzo elastyczne sumienie, gdy w grę wchodzą publiczne pieniądze. Promowanie transportu publicznego i bezemisyjności dziwnym trafem kończy się tam, gdzie zaczyna się sejmowa kasa. Pobieranie bajońskich sum z tzw. kilometrówek przez kogoś, kto buduje swoją karierę na walce z autami, to czysta kpina z wyborców. Rowerem do mediów, limuzyną po kasę to prawdziwa twarz pani minister Urszuli Zielińskiej.
Rowerem do mediów, limuzyną po kasę
Analiza sejmowych rozliczeń nie pozostawia złudzeń – tysiące kilometrów wyjeżdżonych za pieniądze podatników to stały punkt programu wielu “eko-rewolucjonistów”. Co ciekawe, w oświadczeniach majątkowych posłanki próżno szukać prywatnego samochodu, co rodzi fundamentalne pytania o moralny wymiar tych rozliczeń. Posłowie mają prawo rozliczać podróże autem, nawet pożyczonym, ale w przypadku liderki Zielonych to wizerunkowy strzał w kolano. Kiedy Ty rezygnujesz z auta przez strefy czystego transportu, władza bez żenady rozpisuje delegacje na spalinowe rajdy. To nie jest błąd systemu, to bezczelne podwójne standardy.
Legalne, ale czy moralne? Suweren patrzy
Musimy postawić sprawę jasno: z punktu widzenia przepisów Kancelarii Sejmu, rozliczanie podróży prywatnym lub pożyczonym pojazdem jest legalne i nie mówimy tu o kodeksowym wyłudzeniu. Jednak w tym przypadku mówimy o totalnym upadku wiarygodności i potężnym zgrzycie etycznym. Trudno nie nazwać tego cynicznym wykorzystywaniem systemu, zwłaszcza gdy na sztandarach niesie się hasła o redukcji śladu węglowego. Dla przeciętnego Polaka, który z trudem wiąże koniec z końcem pod ciężarem unijnych obostrzeń, widok wiceminister ochoczo korzystającej z motoryzacyjnych przywilejów jest jak siarczysty policzek.
Koniec z taryfą ulgową dla klimatycznych pozerów
Ta sprawa to kolejny dowód na to, dlaczego potrzebujemy niezależnych, krytycznych mediów, które bez strachu patrzą władzy na ręce. Na portalu bezpiecznapodroz.org nie ma świętych krów – niezależnie od tego, czy mówimy o prawicy, lewicy, czy “zielonych”. Czas skończyć z potulnym przyjmowaniem haseł o ekologii od ludzi, którzy sami nie potrafią zrezygnować z luksusu państwowej kilometrówki. Jeśli pani Zielińska chce być wiarygodna, niech rzuci sejmowe dopłaty do benzyny i naprawdę wsiądzie na ten rower. Suweren pamięta i przy najbliższych wyborach wystawi za tę obłudę bardzo słony rachunek.
Minister klimatu i kilometrówki, a miała jeździć rowerem
Rower dla Ciebie, kilometrówka dla władzy? Zielona hipokryzja bez cenzury! 🚴♂️💰Rowerem do mediów, limuzyną po kasę
Pamiętacie te piękne opowieści o przesiadce na rower, promowaniu komunikacji zbiorowej i ratowaniu planety? No to czas na lodowaty prysznic! Urszula Zielińska, wiceminister klimatu i środowiska z partii Zielonych, nie widzi problemu w tym, by uczyć Polaków ekologicznego ascetyzmu, jednocześnie chętnie korzystając z sejmowych kilometrówek za przejazdy autami. Choć wszystko odbywa się w granicach prawa, moralny zgrzyt słychać aż w kosmosie – zwłaszcza gdy w oświadczeniu majątkowym auta… brak! Bezkompromisowo punktujemy te podwójne standardy. Czy ekologia jest tylko dla szarych obywateli, a dla władzy spalinowe przywileje? Wejdź na bezpiecznapodroz.org i przeczytaj naszą ostrą analizę. Link w pierwszym komentarzu! 👇
#UrszulaZielińska #Zieloni #Hipokryzja #Kilometrówki #Sejm #Bezkompromisowo #BezpiecznaPodróż #Klimat #PodwójneStandardy #PolitykaBezCenzury
bezczelne babsko namawia na elektryczne rowery a sama pobiera kilometrówki























































