Trabant P50 i P60 – Mini z NRD

0
19
Trabant P50 i P60

Trabant P50 i P60 – zapomniana generacja mydelniczki

Wielu z nas pamięta poczciwy model 601, ale jego poprzednicy, Trabant P50 i P60, zostali prawie zapomniani. A trzeba powiedzieć, że niesłusznie. Trabant 500 (P50) pojawił się na rynku w roku 1958 i to on jest protoplastą całej rodziny samochodów Trabant, które przetrwały w produkcji do 1991 roku.

Kiedy Trabant 500 pojawił się na rynku, nie miał się czego wstydzić. Stał się on podstawowym środkiem transportu dla wielu rodzin. Po wschodniej stronie Żelaznej Kurtyny był w swoim czasie jednym z najbardziej udanych małych samochodów. Wymiary zewnętrzne mogą mylić. Trabant P50 i P60 były pełnowartościowym samochodami z normalnym bagażnikiem i dobrze rozplanowanym wnętrzem. Można powiedzieć, że był Mini na miarę NRD. Tyle, że brytyjskie Mini miało się pojawić dopiero rok później.

Trabant P50 i P60
Trabant 600 przy ogródkach działkowych. Często Trabant P50 i P60 stawał się początkiem przygody z motoryzacją.

Trabant P50 i P60 – rewolucyjny na miarę możliwości

Kiedy mówi się o projekcie, który zrewolucjonizował świat małych samochodów, każdy na pierwszym miejscu wymieni brytyjskie Mini. Porównanie tych konstrukcji wydaje się całkowicie zasadne. Trabant P50 i P60 miały wymiary nieco większe od Mini. Długość 3375 mm (3040 mm dla Mini), szerokość 1500 mm (1400 mm), wysokość 1395 mm (1350 mm), przy minimalnie krótszym rozstawie osi –  2020 mm (2040 mm) . Kompaktowa konstrukcja zespołu napędowego, zawieszenie zajmujące mało miejsca i maksymalne wykorzystanie powierzchni. To wszystko miał również Trabant P50 i P60. Co jest wadami w samochodach dużych, w małych często staje się zaletą.

Konstrukcja Trabanta P50 i P60 była maksymalnie uproszczona dla zbicia kosztów produkcji.

Poprzednik, AWZ P70 Zwickau, był samochodem wręcz prymitywnie prostym, lecz pracochłonnym w produkcji. Między innymi dlatego, już w pierwszej połowie lat 50. na szczeblach władzy podjęto decyzję o opracowaniu projektu zupełnie nowego, małego samochodu.

Trabant P50 i P60 – P70, przestarzały poprzednik

Wspomniany P70 technicznie sięgał głębokich lat 30. i wywodził się bezpośrednio z przedwojennych konstrukcji DKW. Został zaprezentowany w 1955 roku. Pozornie przystające do lat 50. wydawać się może jego nadwozie. Pozornie, ponieważ pomimo pontonowego kształtu, bez wystających błotników, ciągle było budowane na drewnianym szkielecie! To zdecydowanie nie jest zbyt produktywne rozwiązanie. Dużą nowością było zaś zastosowanie do produkcji poszycia tworzywa Duroplast. Warto poświęcić mu więcej uwagi, gdyż ono stanowiło wielką nowość. Obok Chevroleta Corvette, to właśnie P70 było prekursorem stosowania nadwozi z tworzyw sztucznych.

Trabant P50 i P60
AWZ P70 – Poprzednik oparty o przedwojenną technikę

Duroplast stanowił mieszankę mielonej bawełny niskiej jakości i żywic syntetycznych, które utwardzano w wysokiej temperaturze i pod wysokim ciśnieniem. Również Trabant P50/P60 otrzymał poszycie z tego tworzywa.

Podwozie P70 dawało jeszcze mniej powodów do dumy. Stanowiła je rama, 16 calowe koła zawieszone były na dwóch poprzecznych resorach piórowych. Już niezbyt na miejscu wydawała się trzybiegowa skrzynia, czy pozbawiony pompy cieczy układ chłodzenia, ale dramatycznie przestarzałym rozwiązaniem było zastosowanie mechanicznego, linkowego sterowania hamulców. Oczywiście bębnowych dla obu osi. Ciekawostką było zastosowanie danastarteru, czyli urządzenia, które spełniało rolę rozrusznika i prądnicy jednocześnie. Jedynym pocieszeniem była obecność napędu kół przednich i poprzeczne ustawienie małego silnika.

Trabant P50 i P60 – Sputnik z NRD

Prace nad nowym modelem prowadzono już od 1953 roku. Trabant P50 został zaprezentowany oficjalnie 23 października 1957 roku. Na początku października tamtego roku miało miejsce wydarzenie, które niezwykle oddziaływało na wyobraźnie ludzi lat 50. . Było nim wystrzelenie w kosmos pierwszego satelity sztucznego, który z rosyjska nazwano sputnik. Słowo to jednak można również tłumaczyć, jako „towarzysz podróży”. To właśnie słowo Trabant, jest jego niemieckim odpowiednikiem. Nie jest dziś stuprocentowo jasne, czy nazwa została wybrana spontanicznie, na fali fascynacji i entuzjazmu, czy odnosiła się do bardziej przyziemnego znaczenia. Bardziej prawdopodobna jest jednak druga opcja, gdyż nazwa ta pojawia się juz w oznaczeniu prototypów z 1955 roku.

Tak, czy inaczej, nazwa trafiła w swój czas. Trabant P50 zapoczątkował nową erę w AWZ. Co prawda nie erę kosmiczną, lecz na pewno w tę, która zerwała z bezpośrednim dziedzictwem DKW.

Trabant P50 i P60 – zerwanie z dziedzictwem?

Trabant P50 i P60
Trabant 500 był samochodem mniejszym od AWZ P70. W jednobarwnym malowaniu prezentował się dość skromnie.

Trabant P50 i P60 nie przejął już bezpośrednio żadnych elementów z P70. Pierwszą poważną zmianą był całkowicie nowy silnik. Trabant P50, czyli 500, podobnie jak poprzednik, miał dwucylindrowy silnik dwusuwowy, zasilany mieszanką benzyny z olejem. Pojemność skokowa wynosiła początkowo 499 cm3. Smarowanie zapewnia olej z mieszanki paliwowej. Jak w P70 ustawiono go poprzecznie z przodu, co znakomicie wpłynęło na możliwość gospodarowania przestrzenią pasażerską i bagażnikiem. Silnik nie posiadał już chłodzenia wodnego, lecz powietrzne, za pomocą dużej wielołopatkowej dmuchawy i bogatego żebrowania cylindrów. Takie rozwiązanie jest tańsze w produkcji i nie wymaga od użytkownika zbyt wielu czynności obsługowych. A należy pamiętać, że ówczesne samochody wymagały ich bardzo dużo. Zastosowanie dwusuwa było korzystne, ponieważ czterosuwowe silniki wymagały takich czynności, jak wymiany oleju, nawet co 2500 km, czy regulacji zaworów. A chłodzenie powietrzem ułatwiało życie, kiedy temperatury spadały poniżej zera, choć silnik wolniej się nagrzewał. Nie trzeba było spuszczać wody z układu chłodzenia, jak w samochodach z chłodzeniem wodą. Płyny niezamarzające nie były jeszcze w powszechnym użyciu.

Więc co nowego?

Trabant P50/P60 otrzymał zupełnie nowe nadwozie, samonośne. Nowością było przede wszystkim zastosowanie do jego wytwarzania metalu. Od tej pory metalowe były i podłoga i szkielet nadwozia, co niewątpliwie zwiększało bezpieczeństwo i trwałość. Panele nadwozia wykonano z Duroplastu, który jest tworzywem trudnopalnym i odpornym na drobne szkodzenia. A co najważniejsze, niepodatnym na korozję, czy butwienie. Stąd wziął się mit o tym, że Trabanty nie rdzewieją. Niestety, rzeczywistość nie była tak łaskawa. Podwozie i szkielet nadwozia mogły poważnie zardzewieć.

Trabant P50 i P60
Przekrój Trabanta pokazuje dobre rozplanowanie konstrukcji.

Krytykowano instalację elektryczną o napięciu znamionowym 6V, wyposażoną w prądnicę. Takie napięcie powoduje, że jest dużo bardziej podatna na usterki wynikające ze słabego styku.

Na krytykę, z punktu widzenia standardów bezpieczeństwa, zasługuje również umieszczenie 23 litrowego zbiornika w komorze silnika. Stało się tak, gdyż gaźnik otrzymywał paliwo grawitacyjnie. Pompy paliwa nie było. Poziom paliwa sprawdzało się miarką zanurzaną w zbiorniku paliwa.

Trabant P50 i P60 – Dobry, czy zły?

P70 toczyło się na 16 calowych kołach żywcem przejętych z dawnych modeli IFA i DKW. Od takiego standardu starano się odchodzić. W Europie stale zwiększała się liczba dróg utwardzonych, więc nie było potrzeby stosowania aż tak dużych kół. W ten sposób P50/P60 otrzymał felgi o średnicy 13 cali. Te, przy mniejszej średnicy, ułatwiały rozpędzanie pojazdu, który początkowo dysponował mocą zaledwie 17 KM. Przy masie własnej na poziomie 620 kg wystarczało to na osiąganie 90 km/h i utrzymywanie stałej prędkości na poziomie o 5 km/h niższym. Oczywiście taka moc nie rozpieszczała, ale należy powiedzieć, że niezwykle popularny Citroen 2CV produkował w tamtym czasie zaledwie 12 KM ze swoich 425 cm3. Brytyjskie Mini mogło się pochwalić mocą 33KM.

Trabant P50 i P60
Układ napędowy zajmował mało miejsca. W komorze silnika umieszczono zbiornik paliwa i akumulator.

Życie ułatwiała pełna synchronizacja skrzyni biegów o czterech przełożeniach do przodu.

Niemniej ważnym jest fakt, że Trabant P50/P60, jako pierwszy samochód w Bloku Wschodnim, otrzymał seryjnie opony bezdętkowe. W przeciwieństwie do dętkowych, były znacznie mniej podatne na niebezpieczny wystrzał, przy większej prędkości często kończący się wypadkiem.

Trabant P50/P60 należał do samochodów o dobrej charakterystyce prowadzenia. Zawieszenie oparte na poprzecznych resorach piórowych było w pełni niezależne i zapewniało niezłą stabilność, choć ze względu na mały skok, nie należało do nadzwyczajnie komfortowych. Zębatkowy mechanizm kierowniczy w połączeniu z przednim napędem zapewniał łatwe utrzymywanie kierunku. Hamulce, choć dalej bębnowe, były sterowane hydraulicznie, ale miały tylko jeden obwód. To rozwiązanie stosowano jednak dość długo i w innych samochodach, choć oczywiście znacznie bezpieczniejszy jest system dwuobwodowy.

Trabant P50 i P60 – Trabant 600, czyli ciut lepiej

Trabant P50 i P60
Trabant, mimo skromnej mocy, mógł holować malutki camping LC-9.

P50/P60 początkowo był produkowany, jako dwudrzwiowy sedan. Wreszcie, w przeciwieństwie do P70, zastosowano klapę bagażnika, który stał się dostępny od zewnątrz. Krawędź załadunku znajdowała się bardzo nisko, a sam bagażnik był zupełnie wystarczający, jak na potrzeby czterech osób. Pojemność szacowana była na około 400 litrów. Jedynym zarzutem jest pionowe umieszczenie koła zapasowego bliżej lewej ściany bagażnika. W roku 1959 weszła do produkcji wersja „Na zamówienie specjalne”. Taki Trabant mógł posiadać dwubarwne malowanie i chromowane listwy, będące linią podziału kolorów. W roku 1960 Trabant doczekał się wersji Combi, w której bagażnik nie był wiele większy od tego w sedanie. Jednak najważniejsza była możliwość złożenia oparcia kanapy. Wtedy Trabant mógł przewieźć dwie osoby i 200 kg ładunku, który wkładało się przez tylne drzwi z zawiasami po lewej stronie. Na eksport budowano wersję Lieferwagen, czyli dwumiejscowe combi zaślepionymi oknami. Podobnie jak Wartburg 311, Trabant otrzymał w ofercie wersję Camping, Combi z brezentowym faltdachem.

Trabant P50 i P60
Trabant 600 Camping

Elegancka skromność

Wnętrze urządzono dość skromnie, ale nie ubogo. Tapicerka foteli składała się z tkaniny zestawionej ze skajem. Choć wewnątrz było dużo blachy, to jednak malowanie, zwykle na jasne kolory, sprawiało, że środek był jasny i przytulny. Słabą stroną było ogrzewanie wnętrza. To problem znany również posiadaczom Maluchów i innych samochodów z silnikiem chłodzonym powietrzem. Przewietrzanie latem odbywało się za pomocą przesuwnych szyb w drzwiach. Deska rozdzielcza była wyposażona dość skromnie. Klawiszowe przełączniki, takie, jak miał Wartburg 311, prędkościomierz z podstawowymi kontrolkami i klamkowa dźwignia zmiany biegów obok dwuramiennej białej kierownicy, stacyjka po lewej stronie. Poza tym, deska posiadała miejsce na radioodbiornik oraz niewielką wnękę przed pasażerem.

Dalej bez szaleństw

W pierwszym roku produkcji nieznacznie podniesiono stopień sprężania, co przyniosło dodatkowy 1 KM, a w następnym sezonie, wzrost o kolejne 2 KM. Teraz można było osiągnąć pełne 100 km/h, a utrzymywać stałą prędkość o 5 km/h mniejszą.

Rok 1962 to powiększenie pojemności skokowej do 594,5 cm3 i wyższy stopień sprężania. Od tej pory mówimy o nowym modelu – Trabant 600. Wygląd zewnętrzny nie zmienił się praktycznie wcale. W wnętrzu kosmetycznym zmianom uległa deska rozdzielcza . Poprawiło się przyspieszenie i można było utrzymywać bez obaw stałą prędkość 100 km/h. Zmniejszyło się dawkowanie oleju, zamiast dotychczasowego stosunku 1:25 na 1:33.

Zaokrąglony wizerunek spowodował, że Trabant P50/P60 był, w mowie potocznej, nazywany „Kugelporsche”, co możemy przetłumaczyć jako „okrąglutkie Porsche”.

W 1964 roku Trabant 600 ustąpił miejsca modelowi 601. Produkcja modeli samochody Trabant P50 i P60 zamknęła się liczbami, odpowiednio – 131 450 i 106 628 sztuk. Aż 80% produkcji obu modeli trafiło na eksport, w tym blisko 23 tysiące poza państwa Bloku Wschodniego.