Podatek od większych silników – ochrona środowiska czy budżetu?

0
518
Podatek od większych silników - ochrona środowiska czy budżetu?

Podatek od większych silników – ochrona środowiska czy budżetu?

Podczas ostatniego Szczytu Klimatycznego premier Morawiecki zapowiedział, że rząd szykuje nowy podatek dla zmotoryzowanych. Ma on objąć wszystkich właścicieli aut, których samochody posiadają silniki o pojemności większej niż 2-2,5 litra. Jak można się domyślać, reforma ma powstać w celu zwiększenia ochrony środowiska przed emisją zanieczyszczeń. Jednak czy aby na pewno ten plan został przemyślany?

Podatek od większych silników - ochrona środowiska czy budżetu?
Podatek od większych silników wpłynie na ochronę środowiska?

Premier Mateusz Morawiecki tłumaczy wprowadzenie zmian w podatkach względami ekologicznymi. Jednak od czasu wprowadzania nowych regulacji prawnych dotyczących ochrony środowiska coraz więcej z nich spotyka się z krytyką. Podobnie jest i w tym przypadku, gdzie podważana jest skuteczność nowych przepisów. Dla tych, co jeszcze nie wiedzą o czym mowa – Premier Morawiecki na Szczycie Klimatycznym przedstawił propozycję zmiany opodatkowania akcyzowego dla właścicieli pojazdów z większymi silnikami (powyżej 2-2,5l). Kontrowersyjnym jednak jest fakt, że produkowane obecnie samochody z dużą pojemnością silników spełniają najbardziej restrykcyjne normy dotyczące emisji spalin niż te z kilkunastoletnie z małymi silniczkami kopcące diesle.

Absurdy tego rozwiązania możemy zauważyć przy obowiązującym już teraz prawie. Dla silników o pojemności do 2000 cm3 opłata za akcyzę wynosi 3,1% wartości pojazdu. Dla aut z większymi silnikami wartość ta zwiększa się do 18,6%. Oznacza to, że jeśli chcesz zakupić 15-letnie auto z dwulitrowym dieslem będziesz płacił dużo mniej niż jeśli zdecydujesz się na nowe auto z salonu z większym silnikiem za to emitującym dużo mniej CO2 do atmosfery, np. hybrydy. Pojawia się więc pytanie, kto tak naprawdę skorzysta na tym pomyśle? Bo narazie wynika z tego, że zmiany mają pogrążyć kierowców z “ekologicznymi” samochodami, ale chociaż państwo na tym zyska. Najprawdopodobniej to było w zamyśle… W innym przypadku, czy nie prościej byłoby naśladować zachodnie kraje, w których wysokość podatku zależy od norm emisji szkodliwych spalin? To chyba byłoby bez sensu, bo wysokość podatków drastycznie by zmalała…

A Wy co o tym myślicie?

Przeczytaj także 30-dniowe polisy OC na celowniku – oszczędność czy kłopoty?