Turystyka w PRL-u wspomnienie lata

0
371
domek campingowy
Turystyka w PRL-u wspomnienie lata.

Turystyka w PRL-u wspomnienie lata. W zamierzchłych czasach turystę nie posiadającego własnego środka transportu można by podzielić na kilka grup: w zależności od wieku, zasobności portfela, “znajomości” lub przynależności do odpowiednich organizacji. Pierwszą były osoby korzystające z tzw. Funduszu Wczasów Pracowniczych (FWP), który proponował pobyt w domu wczasowym lub domkach campingowych. Trzeba podkreślić, że wielu pracodawców posiadało własne domy wczasowe i domki wybudowane z odpisów, czyli de facto z tego co wypracowali pracownicy. Wielokrotnie bywało tak, że zakłady wymieniały się miejscami by uatrakcyjnić wczasy dla swoich pracowników i rozszerzyć możliwość poznawania naszej pięknej ojczyzny.

Szczęśliwcy mogli też liczyć na wczasy np. nad Balatonem lub morzem Czarnym. Nad wszystkim roztaczał swoją opiekę tzw. Kaowiec, który organizował m.in wieczorek zapoznawczy, wycieczki i inne atrakcje. Na tego typu wypoczynek dojazd organizowano autokarem zakładowym lub pociągiem, czasami były to “Pociągi Przyjaźni”.

Harcerz w PRL
Turystyka w PRL-u wspomnienie lata

Turystyka w PRL-u wspomnienie lata

Kolejną grupą zorganizowaną byli harcerze należący do ZHP. W czasie wakacji wyjeżdżali na obozy, budowali swoje obozowiska w całkowitej głuszy przy użyciu saperki, siekiery i innych narzędzi. Harcerz mieszkający we własnoręcznie zbudowanym szałasie lub namiocie wojskowym, śpiąc na samodzielnie wyplecionym łóżku musiał sprostać wielu wyzwaniom.

Zajęcia na obozach były zorganizowane na sposób wojskowy- odbywały się ćwiczenia, służba w kuchni i podchody lub inne atrakcje jak pomoc w żniwach. Drugą mniej liczną grupą byli harcerze z drużyn wodnych. Te jednak spędzały czas na obozach żeglarskich, pływając na żaglówkach takich jak np. Omega. Można było zdobyć patent sternika lub żeglarza. Dużym plusem obozowisk harcerskich było to, że po ich zakończeniu starano się pozostawiać miejsce praktycznie w nienaruszonym stanie.

W tamtym czasie zdobycie wyposażenia i ekwipunku dla przeciętnego druha było nie lada wyzwaniem. Zdobycie menażki, niezbędnika czy plecaka można było sobie ułatwić mając dojścia w Ludowym Wojsku Polskim. Pionierki, kangurka, finka, plecak lub mundur to elementy, które zdobywało się w Składnicach Harcerskich.

turyści na wybrzeżu Bałtyku
Turystyka-w-PRL-u-wspomnienie-lata-02

Turystyka w PRL-u wspomnienie lata

Przejdźmy teraz do turystów, którzy wybierali wyjazd na własną rękę z namiotem. Tu sprawa wydaje się najbardziej problematyczna, ponieważ trzeba było zacząć od zakupu biletu na pociąg a zakończyć na zaopatrzeniu. Wszędzie mogło pomóc szczęście, oczywiście ważniejszy był czas i znajomości.

Planowanie wyjazdu trzeba było rozpocząć od zdobycia namiotu, materaca i śpiworów. Byli tacy, którzy mieli namiot z Zakładu Sprzętu Technicznego i Turystycznego Aviotex z Legionowa, śpiwór z Polsportu czy materac dmuchany z jednej z polskich fabryk. Plecaki i inne można było załatwić z LWP. Istniały wypożyczalnie sprzętu turystycznego.

makrela w sosie
Turystyka w PRL-u wspomnienie lata 03

Istotnym elementem przygotowań do podróży było zgromadzenie odpowiedniej ilości artykułów spożywczych. Należy do nich zaliczyć konserwy np. „Mielonka turystyczna”, „Wołowina w sosie”, ryby w kilku gatunkach, a nawet „Paprykarz Szczeciński” lub „Pasztet Kielecki”.

Po tych kilku zabiegach można było wyruszyć w kompletnym ścisku na wymarzony wyjazd nad Bałtyk, w góry lub Mazury.

Tam po znalezieniu miejsca na polu namiotowym można było zacząć zachwycać się otaczającą przyrodą i oddychać świeżym powietrzem. Czasami w miejscowościach turystycznych trafiały się braki w sklepach “Społem” lub Gminnej Spółdzielni (tzw. GS-ach) wynikające z nieprzygotowania w miesiącach letnich na sezon turystyczny.

Turystyka w PRL-u wspomnienie lata

Od 1958 roku do końca lat osiemdziesiątych, może dziewięćdziesiątych istniała forma spędzania czasu na podróżowaniu z wykorzystaniem książeczki „Autostop”. Na początku każdego sezonu wakacyjnego sprzedawano takie książeczki, które zawierały kupony.

Autostopowicz po przejechaniu trasy wpisywał w kupon ilość kilometrów, który przekazywał kierowcy. Kierowca po zgromadzeniu odpowiedniej ilości kuponów przekazywał je dalej. Na koniec sezonu losowano nagrody mające zachęcić kierowców do działalności na rzecz autostopowiczów. Główną nagrodą był nawet samochód marki Syrena.

Ważną informacją jest to, że uczestnik “Autostopu” musiał mieć przy sobie legitymację szkolną i zgodę rodziców lub inny dokument tożsamości. Kolejnym istotnym wymogiem było posiadanie podczas rejestracji książeczki oszczędnościowej z wkładem 200 złotych zapewniającym utrzymanie.

Autostop jako forma podróżowania miała przede wszystkim przewagę nad pozostałymi. Dawała możliwość przemieszczania się po kraju bez własnego środka lokomocji.

Wspomnienie lata – w filmie i piosence

O Autostopie śpiewała w 1963 roku Karin Stanek wraz z zespołem Czerwono-Czarni w piosence „Jedziemy Autostopem”.

Przez chwilę konkurencją dla autostopowiczów byli Duduś i Poldek z serialu powstałego w 1971 roku „Podróż za jeden uśmiech” jadący na Hel.

W latach dziewięćdziesiątych wraz ze zmianą ustroju zmieniło się prawie wszystko. Czasami na to wspomnienie łza się w oku kręci że turystyka w PRL-u to wspomnienie lata.

Zainteresował cię nasz temat? Przeczytaj także o polskich przyczepach campingowych z PRL-u.