Tu Radio Solidarność 40 lat

0
68
Tu Radio Solidarność 40 lat Ulotka Radio Solidarność Warszawa
Tu Radio Solidarność 40 lat Ulotka Radio Solidarność Warszawa

Tu Radio Solidarność 40 lat temu, 12 kwietnia 1982 roku w Poniedziałek Wielkanocny o godz. 21.00 z dachu wieżowca przy ulicy Grójeckiej 19/25 na warszawskiej Ochocie została nadana pierwsza audycja Radia „Solidarność”. Janusz Klekowski i Marek Rasiński wyemitowali na falach UKF trwające osiem i pół minuty nagranie, przygotowane uprzednio na kasecie magnetofonowej. Głównymi pomysłodawcami i organizatorami Radia Solidarność byli Zbigniew i Zofia Romaszewscy. Dziś miejsce wyemitowania pierwszej audycji podziemnego radia upamiętnia tablica pamiątkowa. We wtorek twórcy Radia „Solidarność” i władze dzielnicy Ochota złożyli kwiaty. Odczytano również listę zmarłych współpracowników rozgłośni.

Sygnałem, że radio jest słyszane było miganie świateł o które zaapelowano do słuchaczy, aby sprawdzić jak daleko dociera sygnał nadajnika. Wówczas, jak wspominali twórcy radia, światła zamigotały w niemal całej Warszawie. „Obaj byliśmy zaskoczeni taką reakcją. Wydawało mi się, że nie będzie żadnego odzewu. Powiedziałem wówczas, że dla takich chwil warto dać się złapać. Chciałbym jeszcze raz doświadczyć takiej sytuacji” – wspominał Marek Rasiński.

Pierwsze niezależne radio po tej stronie muru – Radio Solidarność

Pomysł stworzenia niezależnego od władz komunistycznych radia powstał jeszcze w okresie karnawału „Solidarności”. Pod koniec 1981 r. rozpoczęto przygotowania do utworzenia ogólnopolskiego Radia +Solidarność+. Ich podstawą była decyzja Komisji Krajowej. Te działania przerwał stan wojenny” – mówi PAP dr Grzegorz Majchrzak z IPN, badacz dziejów Radia „S”

Zofia Romaszewska powiedziała, że pomysłodawcą Radia „Solidarność” był jej mąż Zbigniew Romaszewski. „Wydawało mu się, że głównym celem radia będzie przekazywanie informacji, ale okazało się, że ta rola radia była minimalna. Było ono raczej symbolem, jedną z cegiełek przyczyniających się do upadku komunizmu” – podkreśliła pierwsza spikerka podziemnej rozgłośni.

W 1981 r. konstruowanie nadajników UKF rozpoczął Ryszard Kołyszko, współpracownik Zbigniewa i Zofii Romaszewskich z Biura Interwencyjnego KSS „KOR”. „Nasze przedsięwzięcie miało służyć głównie pokrzepieniu serc” – wspominał po niemal trzydziestu latach od powstania radia Zbigniew Romaszewski.

Pod koniec grudnia 1981 r. gotowy był już pierwszy nadajnik, który wykorzystano do uruchomienia Radia „Solidarność”. Miał moc 20 watów, był wielkości radia tranzystorowego. Można było do niego przyłączyć magnetofon z nagraną kasetą, antenę umieszczano na kilkumetrowej wędce. W jego skonstruowaniu wzięli udział specjaliści z Politechniki Warszawskiej.

Zespół Radia Solidarność

Poza Romaszewskimi zespół liczył kilkanaście osób należeli do niego m.in. Danuta Jadczak, Janusz Klekowski, Zbigniew Kobyliński, Irena Rasińska, jej syn Marek, Ryszard Kołyszko oraz Elżbieta i Andrzej Gomulińscy. Utrzymywano kontakt z Jerzym Jastrzębowskim, przewodniczącym „Solidarności” w Radiu i Telewizji oraz z Krzysztofem Wolickim. Redakcja Radia „S” współpracowała również z wieloma organizacjami podziemnymi, m.in. z Solidarnością Walczącą i Niezależnym Zrzeszeniem Studentów.

Tu Radio Solidarność 40 lat nadajnik nadający w paśmie telewizyjnym Berta z anteną
Tu Radio Solidarność 40 lat nadajnik nadający w paśmie telewizyjnym Berta z anteną

12 kwietnia emisję uruchomili z dachu wysokiego bloku na rogu ulic Niemcewicza i Grójeckiej Marek Rasiński i Janusz Klekowski. Ośmiominutową audycję, nagrano na kasetę magnetofonową w jednym z mieszkań kryjówek. Program zawierał informacje o represjach wymierzonych w działaczy podziemia.

Audycja zaczynała się od pierwszych taktów popularnej piosenki “Siekiera, motyka“. Utwór ten śpiewany był przez warszawiaków w czasach okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej. …”. Pomysłodawczynią tego sygnału była Zofia Romaszewska, która była również pierwszą spikerką rozgłośni.

Próba techniczna – tak się zaczęło

– Przeprowadzamy dziś próbę techniczną naszych urządzeń nadawczych – mówili prowadzący program. – Pozwoli nam ona na ustalenie zasięgu i jakości odbioru. Czemu zwróciliśmy się o nagrywanie audycji? Otóż można sobie doskonale wyobrazić, że właściciele naszych “musowych środków przykazu” zechcą podszywać się pod naszą radiostację celem dezinformowania opinii publicznej. Chcielibyśmy, aby posiadali państwo wzorce naszych głosów, które uwiarygodnią dalsze audycje. Będziemy je zawsze prowadzili wspólnie, daj Boże aż do zwycięskiego końca, kiedy nasza radiostacja przestanie już być potrzebna!

Tu Radio Solidarność 40 lat – kto nas słyszy gasi światło

Pierwszej audycji Radia Solidarność towarzyszyła specjalna akcja ogłoszona na antenie. Na obszarze całego miasta rozmieszczeni zostali obserwatorzy, którzy mieli przekazać wyniki eksperymentu. Osoby, które odbierały program bez jakichkolwiek zakłóceń, proszono, by trzykrotnie wygasiły i zapaliły światło. Ci zaś, którzy mieli z odbiorem pewne trudności, dawali sygnał poprzez dwukrotne włączenie i wyłączenie światła. – Wreszcie tam, gdzie nasza audycja jest ledwie słyszalna – mówili prowadzący – prosimy o jednokrotne wygaszenie świateł.

Audycja była słyszalna w dużej części stolicy i stała się sukcesem podziemia. W dniach poprzedzających emisję w Warszawie rozrzucono kilkanaście tysięcy ulotek informujących o terminie pierwszej audycji. „Służby specjalne nie spodziewały się, że w ogóle możemy dysponować jakimś nadajnikiem, a zatem uznały informację kolportowaną w ulotkach za blef” – wspominał Zbigniew Romaszewski. W połowie audycji zaapelowano do słuchaczy o „mignięcie” światłami w swoich domach. „Staliśmy na dachu wieżowca w śródmieściu Warszawy. […] I oto przed naszymi rozmigotała się cała Warszawa, aż po najdalsze krańce. W pobliskich domach otwierały się okna, ludzie wybiegali na balkony, wydawali triumfalne okrzyki. Niełatwo ulegam wzruszeniom, ale w tym momencie miałem gardło ściśnięte i łzy w oczach. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu” – opowiadał Janusz Klekowski.

Kolejna audycja została wyemitowana 30 kwietnia, a następne były słyszalne prawie co tydzień. „Kiedy wskutek awarii zamarło nasze łącze, z okien zaczęły sypać się na milicjantów doniczki” – mówił po latach Zbigniew Romaszewski. Po wydarzeniach z 30 kwietnia uruchomienie nadawania następowało z użyciem mechanizmu opóźniającego. W związku z tym sprzęt odzyskiwano dopiero po kilku dniach. Często nadawano na częstotliwościach Polskiego Radia oraz telewizji, poprzez wyświetlanie napisów na ekranach telewizorów.

Tu Radio Solidarność odpowiedź reżimu i aresztowania

Do walki z Radiem „Solidarność” władze komunistyczne skierowały jednostki MSW oraz wojsko, które wykorzystywały specjalne urządzenia służące dotychczas do wyszukiwania zachodnich szpiegów przez jednostkę funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – Biuro Radiokontrwywiadu. Peerelowska bezpieka uzyskała wsparcie techniczne od „bratnich służb” – z NRD i ZSRS. „Radio było najsilniej zwalczaną formą działalności podziemnej” – podkreśla dr Grzegorz Majchrzak.

Z czasem nadajniki rozpoczęły nadawanie także w innych miastach. 12 maja wyemitowano pierwszą audycję Radia „S” w Poznaniu, 8 czerwca w Gdańsku, a 27 czerwca w Krakowie.

Na początku czerwca 1982 r. bezpieka aresztowała zespół nadający program na osiedlu Okęcie. 5 lipca 1982 r. SB wkroczyła do mieszkania, w którym przebywali Romaszewscy i kilka osób związanych z konspiracją. Zbigniew Romaszewski zdołał uciec, ale jego żona Zofia i związana z „Tygodnikiem MazowszeJoanna Szczęsna zostały aresztowane.

Romaszewskiego SB aresztowała 29 sierpnia 1982 r. co spowodowało przerwę w nadawaniu aż do października. Dla Romaszewskich i pozostałych aresztowanych w sylwestrowy wieczór 1982 r. pod murami więzienia odtworzono specjalną audycję. Do cel dotarła dzięki wzmacniaczom i ośmiu głośnikom. „Udało mi się usłyszeć całą audycję. Była całkowita cisza. Po zakończeniu audycji we wszystkich celach zaczęto walić w drzwi i menażki. Zrobił się niesamowity raban. […] Choć brzmi to absurdalnie, był to najpiękniejszy sylwester w moim życiu. To było bardzo podnoszące na duchu” – wspominał Romaszewski. 17 lutego 1983 r. zapadły wyroki. Zbigniew Romaszewski skazany został na cztery i pół roku, a jego żona Zofia na trzy lata pozbawienia wolności. Pozostałym oskarżonym wymierzono kary od 7 miesięcy do 2,5 roku więzienia. W Warszawie misję Romaszewskich kontynuował Jerzy Jastrzębowski, a później Wojciech Stawiszyński. Ostatnią audycję wyemitowano w czerwcu 1989 r.

Audycje Radia „Solidarność” nadawano w różnych miastach całej Polski aż do czerwca 1989 r.

Tu Radio Solidarność 40 lat Zestaw telewizyjny Bolek i Lolek
Tu Radio Solidarność 40 lat Nadajnik Zestaw telewizyjny Bolek i Lolek

Tu Radio Solidarność 40 lat – używane nadajniki

  • – „Gienia” – mały nadajnik nadający w paśmie UKF. Nadawał audycje z taśmy magnetofonowej. Musiał dodatkowo korzystać z zewnętrznego odtwarzacza kaset.
  • – “Bolek i Lolek” – nadajnik nadający w paśmie telewizyjnym. Nadawał wyłącznie obraz w postaci krótkiego napisu. Napisy były kodowane na specjalnej wymiennej kości EPROM. Pierwszy użyty napis brzmiał „Solidarność żyje”. Nadajniki tego typu bardzo często współpracowały z nadajnikami „Gienia”. Wówczas Bolek i Lolek nadawał napis „Włącz radio”, a chwilę później „Gienia” nadawała audycję radiową nagraną na taśmie magnetofonowej. Bolek i Lolek mieścił się w torbie noszonej na ramieniu.
  • – „Berta” – nadajnik nadający w paśmie telewizyjnym, dodatkowo zakłócający fonię, nadawał audycję z taśmy magnetofonowej. Odtwarzacz kaset był wbudowany. Rozmiarem podobny do Bolka i Lolka.

Wykorzystano artykuły ze stron www.polskieradio.pl; https://dzieje.pl/

Tu radio Solidarność Podziemne Radio “Solidarność” (Historia); Unikatowa, Pierwsza audycja radia Solidarność z dnia 12 kwietnia 1982 r. Z taśmy stilon.

Słuchaj także Radia Bezpieczna Podróż 

Na koniec o tym co zrobić żeby wiedzieć więcej czytaj Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”