
Demonstracja siły Tadeja Pogacara – Tadej Pogacar nie pozostawił rywalom najmniejszych złudzeń. Słoweniec wygrał królewski etap Tour de Suisse 2026, a następnie przypieczętował zwycięstwo w klasyfikacji generalnej całego wyścigu. Mistrz świata zaatakował osiem kilometrów przed metą, błyskawicznie zniwelował ponad minutową stratę do czołówki i jeszcze przed finiszem wyprzedził prowadzącego Lenny’ego Martineza. To był kolejny pokaz dominacji kolarza UAE Team Emirates – XRG przed rozpoczynającym się za niespełna dwa tygodnie Tour de France.
Czekali na jego ruch. Gdy zaatakował, było po wszystkim
Finałowy etap Tour de Suisse uchodził za najtrudniejszy w całym wyścigu. Organizatorzy przygotowali trasę naszpikowaną podjazdami, z legendarnym Col de la Croix i wymagającym finiszem w Villars-sur-Ollon.
Przez większość dnia inicjatywa należała do uciekinierów. Na czele znajdowali się między innymi Lenny Martinez, Nairo Quintana, Bart Lemmen czy Louis Vervaeke. Ich przewaga długo utrzymywała się na bezpiecznym poziomie, a wszystko wskazywało na to, że zwycięzca etapu wyłoni się właśnie z tej grupy.
W peletonie panował jednak spokój. Tempo kontrolowali kolarze UAE Team Emirates – XRG, doskonale wiedząc, że ich lider ma sytuację pod pełną kontrolą.
Kluczowy moment nastąpił nieco ponad osiem kilometrów przed metą.
Jeden atak wystarczył. Pogacar ruszył po zwycięstwo
Pogacar poderwał się do ataku i natychmiast zostawił za sobą najgroźniejszych rywali. Richard Carapaz próbował utrzymać koło Słoweńca, ale szybko przekonał się, że tempo mistrza świata jest nieosiągalne.
Lider wyścigu rozpoczął imponujący pościg za ucieczką. Kolejni zawodnicy byli przez niego mijani jeden po drugim. W tym samym czasie samotnie na czele jechał Lenny Martinez, który marzył o największym sukcesie w sezonie.
Francuz długo stawiał opór, jednak przewaga topniała z każdym kolejnym kilometrem. Ostatecznie Pogacar dopadł go na ostatnim kilometrze. Chwilę później minął go bez większych problemów i samotnie przeciął linię mety.
Martinez musiał zadowolić się drugim miejscem, a trzeci na mecie zameldował się Bart Lemmen.
Tour de Suisse pod pełną kontrolą mistrza świata
Końcowe zwycięstwo Pogacara nie było dziełem jednego dnia. Słoweniec dominował od początku imprezy i praktycznie nie miał słabszego momentu.
Już podczas pierwszego etapu zaskoczył rywali odważnym atakiem kilkadziesiąt kilometrów przed metą. W kolejnych dniach systematycznie powiększał przewagę, a w sobotniej jeździe indywidualnej na czas pokonał Mathieu van der Poela o zaledwie trzy dziesiąte sekundy.
Ostatecznie wygrał trzy z pięciu etapów i zakończył wyścig z przewagą aż 6 minut i 32 sekund nad Richardem Carapazem. Podium uzupełnił Czech Mathias Vacek, który stracił do triumfatora 6 minut i 53 sekundy.
Tak duża różnica najlepiej pokazuje skalę przewagi, jaką Pogacar miał nad resztą stawki.
Polacy daleko od czołówki
W Tour de Suisse rywalizowali również reprezentanci Polski. Michał Kwiatkowski ukończył królewski etap na 64. miejscu.
Kamil Gradek nie dotrwał natomiast do końca wyścigu. Kolarz Bahrain Victorious wycofał się z rywalizacji przed finałowym etapem.
Wyraźny sygnał przed Tour de France
Dla większości zawodników Tour de Suisse było ostatnim poważnym sprawdzianem przed startem Tour de France, który rozpocznie się 4 lipca w Barcelonie.
Najwięcej powodów do zadowolenia ma właśnie Pogačar. Czterokrotny triumfator Wielkiej Pętli znajduje się w znakomitej formie i ponownie będzie głównym kandydatem do końcowego zwycięstwa.
Jeżeli sięgnie po tytuł również w tym roku, zapisze się w historii jako piąty kolarz, który wygrał Tour de France pięć razy. Dotychczas dokonali tego jedynie Jacques Anquetil, Eddy Merckx, Bernard Hinault i Miguel Indurain.
Po tym, co pokazał w Szwajcarii, trudno znaleźć argumenty przeciwko temu, że właśnie on pozostaje człowiekiem do pokonania w najważniejszym wyścigu świata.

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, jest on przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami. A jeżeli zainteresował cię nasz materiał? Przeczytaj także: Wielki Awans Katarzyny Niewiadomej






















































