
Polacy zakończyli pierwszy turniej VNL – Dwa zwycięstwa, dwie porażki i mnóstwo materiału do analizy. Reprezentacja Polski zakończyła pierwszy turniej Ligi Narodów 2026 w chińskim Linyi z bilansem 2-2. Choć Biało-Czerwoni nie uniknęli potknięć, trener Nikola Grbić nie miał powodów do niezadowolenia. Szkoleniowiec podkreślił, że dla wielu zawodników najważniejsze było zdobycie bezcennego doświadczenia na międzynarodowym poziomie.
Udany początek, później przyszły problemy
Polacy przystąpili do pierwszego turnieju tegorocznej Ligi Narodów w mocno eksperymentalnym składzie. Nikola Grbić postawił na zawodników, którzy na co dzień rzadziej odgrywają kluczowe role w reprezentacji, dlatego od początku było jasne, że celem nie będą wyłącznie wyniki.
Początek zmagań napawał jednak optymizmem. Biało-Czerwoni pewnie pokonali Kubę 3:0, pokazując solidną i skuteczną siatkówkę. W kolejnych spotkaniach poziom trudności znacząco wzrósł.
Najpierw Polacy przegrali ze Słowenią 2:3, mimo że w tie-breaku mieli dwie piłki meczowe. Jeszcze bardziej wyrównane było starcie z Japonią, które również zakończyło się porażką po pięciu setach.
Charakter pokazany w meczu z Ukrainą
Po dwóch kolejnych przegranych podopieczni Grbicia stanęli przed szansą na przełamanie w meczu z Ukrainą. Początek spotkania nie zwiastował jednak happy endu. Polacy mieli spore problemy z przyjęciem i skutecznością w ataku, a rywale wykorzystywali niemal każdy błąd.
W decydujących momentach Biało-Czerwoni pokazali jednak charakter. Zdołali odwrócić losy rywalizacji i zwyciężyli 3:2, kończąc turniej w znacznie lepszych nastrojach.
To zwycięstwo okazało się niezwykle cenne nie tylko pod względem punktowym. Pozwoliło zatrzymać serię porażek i utrzymać miejsce w strefie dającej awans do turnieju finałowego.
Grbić: Liczy się coś więcej niż wynik
Po zakończeniu turnieju Nikola Grbić nie skupiał się na bilansie zwycięstw i porażek. Selekcjoner zwrócił uwagę przede wszystkim na rozwój zawodników i doświadczenia zebrane podczas czterech wymagających spotkań.
Dla wielu siatkarzy była to pierwsza okazja do regularnej gry przeciwko czołowym reprezentacjom świata. Zdaniem szkoleniowca właśnie takie mecze budują zawodników i pozwalają przygotować ich do walki o najwyższe cele w dalszej części sezonu.
Bilans 2-2 nie oddaje więc pełnego obrazu sytuacji. Sztab szkoleniowy może być zadowolony z tego, jak drużyna reagowała na trudne momenty i jak radziła sobie pod presją.
Brazylia i Japonia nadają tempo
Po pierwszym tygodniu rywalizacji na czele tabeli znajdują się Brazylijczycy oraz Japończycy, którzy zgromadzili po 11 punktów. Tuż za nimi plasują się Włosi i Amerykanie.
Polska z dorobkiem siedmiu punktów utrzymuje się w czołowej grupie zespołów walczących o udział w turnieju finałowym. W obecnym układzie tabeli Biało-Czerwoni pozostają na dobrej pozycji wyjściowej przed kolejną częścią rozgrywek.

Teraz czas na Gliwice. Przed Polakami ważny sprawdzian
Przed reprezentacją tydzień przerwy, a następnie rywalizacja przed własną publicznością. W dniach 24-28 czerwca turniej Ligi Narodów odbędzie się w Gliwicach.
Polacy rozpoczną zmagania meczem z Belgią. Następnie zmierzą się z Turcją, Niemcami oraz Argentyną. Na papierze terminarz wygląda korzystnie, ale właśnie takie spotkania mogą okazać się kluczowe w walce o wysoką pozycję przed finałami.
Po turnieju w Chinach jedno jest pewne — wyniki były ważne, ale dla Nikoli Grbicia jeszcze ważniejsze było to, że jego zespół przeszedł kolejną lekcję. A ta może zaprocentować wtedy, gdy stawką będą już medale.

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, jest on przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami. A jeżeli zainteresował cię nasz materiał? Przeczytaj także: Podwójne zwycięstwo w LeMans24h, czyli Turbo Piekarze miażdżą światową elitę!






















































